Zimą posiadanie auta przy braku garażu kojarzy mi się z rozwodem nogi z butem na ściernisku.
Patrzę na moją czarna piękną z zamrożonymi „emocjami” jazdy,jak przyprószyła ja siwizna minusowej aury.I tak sobie babsztylek ja patrzę,że kolor ładniutki,felgi niczego i że ona taka fajniacka.
Od patrzenia to i nawet kichanie nie minie co dopiero inne zjawiska,ale po babsztylemu estetyka wodzi mnie za noc.
I pokpiwam sobie w duchu z trzech facetów walących kurwami,którzy przy jednym akumulatorze auta spór tocza iście naukowy.
O chwilo,trwaj boś piękna a zbrzydniesz jak i ja za chwilę.Prawem serii.
No i mam telefon.Jutrzejsze szkolenie mam przeprowadzić dzisiaj.Neutralna pozostaję do zaskoczeń,już mnie pewnie z/w całkiem nago w mojej pościeli nie zaskoczył niczym.Tak proces starzenia wyjaławia własny akumulator,z tym ,ze nad nim trzech chłopa mi nie usiądzie,chyba,że trzy browary postawię zakrapiane gorzałą i zatrzymam siłom,dobrze pisze.
Chociaż dzisiaj się wypindrzyłam nawet,dobry fluid,szopa kłaków modnie ufryzowanych,głos zawsze dźwięczny (ha!lata szkoleń na wokalistyce,matka przynajmniej tu zrobiła przypadkowo całkiem dobrą pracę ).Dzieci artystów wszelkiego słowa są najczęściej przypadkowe w całości siebie jak wypadkowa przypadkowych działań ich rodziców.Tak oślich posunięć ,które wykonują tzw poeci,pisarze ,aktorzy,śpiewacy w stosunku do swego potomstwa,trudno zauważyć w innej grupie sprawców i przestępców.Współczuję dzieciakom natchnionych,fatalnie mają,jak i ja,przekichane.
A wracając,co tam chcę wiedźma po sabacie jeszcze..(znowu mi kapie musztarda na kolana,nie lubię niczego zlizywać z niczego,wyjątek lody i to lody waniliowe,w kubku,musztarda „poszła!”)
Acha! No i tak oddelegowana,modna,kurczę,długa powiewna czarna spódnica,golf,przemodna narzuta ze skośnym rękawem i trzema wystylizowanymi guzikami,a golf finezyjnie pozakrecany,czyli cała w geometriach,chcę wsiąść do mej czarnulki przy mrozie minus 16.Jeszcze w lusterku dowalam pomadka usta,poprawiam
Siedzenie,ach! Zakręcam kluczykiem i …bida,rechot motoru,pierdzenie babci w zydel,nic dalej,stoję na środku przejezdnej ulicy jak zakalec w cieście.Co mi tam trąbienie i inne takie komplementy nieużytych,gdy we mnie duch nadziei niczym kalesony Józka-murarza po 30-tym praniu wiernej żony.
Jeden taki patrzy na mnie z ukosa i oznajmia –„Ja pani nie popchnę!”
No to ja,że jego popychanie to mam,gdzie wykaz cen za paliwo z 2008 roku.A on,że go plecy bolą a baby to tylko wykorzystać chcą faceta i w d..go kopnąc.
A ja i bez wykorzystania bym chciała to zrobić.
No i kolejny mi się narzuca,kręci mi coś pod maską aż rozkręcił,jak się okazało jakąś klemę i zostawił.
Dzięki Bogu jest sąsiad,skarbulki te moje sąsiady,chłop potęgą jest i basta i już ci mi urósł w moich oczach do rangi Segala
Z Liberatora.
Jednak faceci znaja się na tych rzęchach,kochają ich podwozia chyba bardziej niż nasze,ten wiedział,gdzie wcisnąć,podgiąć,otworzyć.Ach! Gdybym była rzęchem a nie babsztylem, miałabym chociaż branie cud.
Z/w na wyjeździe służbowym,info telefoniczne przypomina kontakt wzrokowy ślepego z głuchym,ale dobrze ,że i taki mam,bo czynnik męski zawsze się przyda spracowanej życiem Polce.
No i pojechałam.Długo to nie trwało.Klema spadła,czarnulka siadła,mnie już wołają na wykład a we mnie szaruga,co dalej?
Rozkradną mi kochanieńkę,bo nic nie działa,ciemno,głucho,zamknąć skarbów nie mogę.
I widzicie babsztylki wy jedne.Znów z pomocą przychodzi uroczy,młody chłopak mojej wziętej słuchaczki.Aż mi serducho urosło,gdy obserwowałam tą gruchającą parę przy moim autku.
Sprawni,nierozłaczni,skuteczni.
I tak mi wieczór minął a sen miałam,jak to ja,proroczy,że tego rodzaju kłopot będzie.
Nie ględzę dalej .Niech żyją młodzi sprawni i uczynni i niech z nimi żyje moja nieustająca wiara w fajnych Polaków.
Są,są,są,są,są…
Idę spac,lecą kulki w reklamie a ja do legowiska.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)