W związku z organizacja EURO 2012 rząd w Kijowie postanowił rozwiązać sprawę bezdomnych psów i kotów na ulicach. Rozwiązać ostatecznie i przy użyciu wszelkich dostępnych środków. Podano nawet roczny plan zakładający eksterminację 50 000 zwierząt rocznie. (http://vgt.at/presse/news/2009/news20091027m_2.php).
W brutalnej i radykalnej walce o „porządek i czystość“ zakwalifikowano oficjalnie bezpańskie zwierzęta jako „śmieci“ (sic!).
Bezbronne zwierzęta są wyłapywane przez zawodowych (i niestety także ochotniczych) rakarzy i tysiacami zamykane w tzw. „stacjach zabijania“ gdzie czeka je zatłuczenie, uduszenie, zagazowane lub powolna śmierć głodowa. Prywatne firmy organizują specjalne komanda psich i kocich killerów (bo inaczej trudno ich nazwać), którzy rozjeżdżają samochodami wałęsające się na drogach zwierzęta lub wrzucają je żywcem do utylizatorów (walcarek, rozdrabniarek) na śmieci. Płatne od łba, skalpu, ogona. Naoczni świadkowie i NGOs donoszą, że w masowym zabijaniu czynny udział bierze także ukraińska policja.
Protesty z całego świata (także u prezydenta UEFA Platiniego) zakończyły się połowicznym sukcesem. Z jednej strony rząd Ukrainy udzielił oficjalnego zlecenia na kastrację bezdomnych psów i kotów lokalnej organizacji obrońców praw zwierząt „SOS Animals Society“ z drugiej - bandy zwierzęcych killerów jak mordowały na ulicach Kijowa, Lwowa czy Charkowa, tak mordują dalej.
Metody ukraińskich urzędników są nie tylko absolutnie niehumanitarne i etycznie nie do zaakceptowania ale także całkowicie bez sensu i bez jakiejkolwiek nadziei na poprawę sytuacji o czym świadczą doświadczenia (i statystyki) z innych krajów. Organizacje walczące o prawa zwierząt i weterynarze są tutaj absolutnie zgodni - JEDYNYM skutecznym środkiem na zmniejszenie populacji bezdomnych zwierząt jest sterylizacja.
PS. Zastanawia całkowite milczenie polskich mediów. Oby tylko nie była to cisza przed burzą, bo jak wiadomo problem bezpańskich zwierząt dotyczy także Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)