Rock’n‘roll
Ponieważ z wielu komentarzy przebija niezrozumienie moich, (zawartych w tekscie) intencji postaram się wyjaśnić raz jeszcze. Nie jest moim zamiarem kwestionować sportowych osiagnięć Justyny Kowalczyk. Wręcz przeciwnie. Jestem z niej, za to co pokazała w Vancouver i wcześniej, bardzo dumny. Mniej dumny jestem z powodu jej (sądzę, że nie do końca przemyślanych) wypowiedzi. Sportowiec to jednak także człowiek i ocenia sie go nie tylko po ilości zdobytych medali. Gdy autriaccy oficiele rozpoczęli szopkę z wiązaniami Ammanna, austriaccy zawodnicy wręcz ostentacyjnie jako pierwsi starali się złożyć mu gratulacje. Przez cały czas olimpiady, z ich ust nie padło ani jedno gorzkie słowo pod jego adresem. Może nie wszyscy wiedzą ale wiązania Ammanna to pomysł austriaków a Szwajcarzy weszli w jego posiadanie „kaperując“ servicemana austriackiej kadry skoczków. O tym, że nie są nowicjuszami w tej dyscyplinie sportu Austriacy udowodnili efektownie w konkursie drużynowym. I własnie taka i tylko taka odpowiedź liczy się w sporcie. Wszelkie wyjaśnienia typu: bo wiatr, bo deszcz, bo numer startowy czy inhalator nie powinny mieć miejsca. Tym bardziej się dziwię, bo wygrywąjc na ostatnich metrach maratonu Kowalczyk taką odpowiedź właśnie dała. Wszelkie nawiązki są tutaj całkowicie zbyteczne i szkodliwe dla jej wizerunku na świecie. Wkładaną w całą sprawę energię mogłaby zainwestować np. w poprawę techniki zjazdowej (głównie na zakrętach) do których to braków sama Kowalczyk głośno się przyznaje. Właśnie taki błąd na ostatnim zjeździe, a nie inhalator Norweżki pozbawił ją złotego medalu w sprincie.


Komentarze
Pokaż komentarze (102)