0 obserwujących
71 notek
35k odsłon
  782   0

Co zrobić, żeby świat stał się lepszy?

Nie, nie spodziewajcie się po mnie jakichś bolszewickich rad dotyczących ulepszania świata.

Nie mam takich ambicji. Ja tylko poszukuję odpowiedzi na to pytanie i bynajmniej nie chodzi mi o świat cały, całą ludzkość. Myślę cały czas o ulepszeniu swojego mikrokosmosu. Moim zdaniem nie ma większej głupoty - czy też naiwności, a te zawsze prowadzą do złego, jak zastanawianie się nad ulepszaniem losu innych. Na przykład mniej zamożnych, mniej wykształconych, mniej przedsiębiorczych.....

Wierzę, że są ludzie, którzy trwają w tym błędzie naprawiania świata, ponieważ wydaje im się, że martwienie się losem dzieci w Afryce to dobry uczynek. A ja myślę, że w pierwszej kolejnosci musimy martwić się o nasz los, los naszego najbliższego otoczenia. Dla jasności, posłużę się cytatem człowieka znacznie mądrzejszego ode mnie:

C.S. Lewis w "Listach starego diabła do młodego" ujął sprawę następująco:

Cokolwiek byś czynił, to w duszy twego pacjenta będzie zawsze zarówno trochę złośliwości, jak i dobrej woli. Niezwykle ważną rzeczą jest skierować jego złośliwość ku jego bezpośrednim codziennie spotykanym sąsiadom, natomiast uczynność wypchnąć het, ku odległym krańcom, ku ludziom, których nie zna. W ten sposób złośliwość staje się sprawą całkowicie realną, zaś uczynność w znacznej mierze urojoną.

 

I przechodząc do meritum.

Coryllus w książce pt. "Dzieci PRL-u" , w rozdziale "Bóg i mamona" opowiada o księdzu, który przyjechał do parafii na rekolekcje, "a jego wystąpienia przed ludem różniły się zasadniczo od zwyczajowego dziamdziania proboszcza." Ksiądz ten bardzo obrazowo pokazał wiernym, gdzie kryje się zło współczesnego świata. Przyniósł na ambonę pudło po telewizorze "Unitra" i siekierkę do okrzesywania gałęzi. I pod koniec kazania, w którym słowem nie wyjaśnił, po cóż mu owe eksponaty (ale ludzie słuchali jak zaczarowani) porąbał  pudło tą siekierką.

W weekend przeczytałam ciekawy wywiad z panem Michałem Lorencem  pt. "Moja twórczość jest jak oścień", w którym kompozytor mówi o swojej miłosci do Polski o o tym, że regularnie wyłacza się ze śledzenia informacji z jakichkolwiek mediów:

"W czasie Wielkiego Postu regularnie odłączam się od świata. Nie słucham wówczas radia, telewizora w ogóle nie mamy. I wtedy okazuje się, że żyję w Polsce, która jest wspaniała."

 

I tu mamy prawdziwą receptę na szczęście.

 

cały wywiad z panem Michałem:

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110903&typ=my&id=my15.txt
Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale