Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
32
BLOG

Czego nie pamiętamy z 4 czerwca?

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 Część środowisk, które dzisiaj fetują 20 rocznicę częściowo wolnych wyborów, kilkanaście lat temu zamiast mówić o niepodległości Polski, przysłużyła się utrwaleniu wpływów komunistów na życie publiczne naszego kraju.

 

Lustracja odbyła się w większości państw byłego Bloku Wschodniego, przyczyniając się do usunięcia z życia publicznego osób skalanych donosicielstwem. Ten proces miał i ma jednak nie tylko znaczenie moralne. Otóż ujawniając współpracowników tajnych służb w państwie niedemokratycznym, utrudniono tym służbom możliwość wpływania na polityków działających w już demokratycznym państwie, ale mających niechlubną przeszłość. Wytrącono tym samym oręż jakim może być próba szantażu przy pomocy teczki.

Jednym z niechlubnych wyjątków na mapie lustracyjnej byłego boku wschodniego jest Polska.

 

Już od 20 lat między innymi środowisko Gazety Wyborczej i partii liberalnych, blokuje i ośmiesza idee lustracji. Wszelkie próby badania przeszłości, naszych polityków kończą się nagonkom na zbyt dociekliwych naukowców i publicystów.

 

Najbardziej symbolicznym momentem walki w Polsce o ujawnienie konfidentów był 4 czerwca 1992 roku. Wówczas to podjęto udana próbę obalenia rządu Jana Olszewskiego, który postanowił zmierzyć się z problemem lustracji. Wówczas i obecnie zarzucono ówczesnemu Szefowi Ministerstwa Spraw wewnętrznych – Antoniemu Macierewiczowi, że przeprowadzona przez niego lustracja była pospieszna i nierzetelna, tymczasem okazuje się, że na tak zwanej liście Macierewicza ilość pomyłek jest niewielka.

Późniejsze wydarzenia, a szczególnie te z ostatniego roku pokazują, że pośpiech i brak rzetelności, to tylko jedne z wielu nonsensownych argumentów. Kiedy bowiem historycy przygotowują poważną, merytoryczną prace na temat przeszłości Lecha Wałęsy i poruszają w niej kwestie jego współpracy z bezpieką, ponownie podnosi się larum, nikt już nie mówi, że za szybko, czy niedokładnie, tylko od razu nawet bez czytania ksiązki feruje się wyroki na autorach publikacji, a nawet sugeruje się posuwanie do rękoczynów. Podobnie jak opisanych wcześniej Cenckiewicza i Gontarczyka, traktuje się Pawła Zyzaka, który swoją prace magisterską poświecił Wałęsie. W tej sytuacji ewidentnie widać, że nie ma znaczenia kto i jak zajmuje się przeszłością, jeżeli wiąże się to z ujawnianiem współpracy z bezpieką jest to czyn podły, którego wykonawcę należ zgnoić.

 

4 czerwca 1992 roku, jest zatem datą symbolem, o ironio, powielającą się z 4 czerwca 1989 roku, kiedy to mieliśmy odzyskać wolność, a tak naprawdę, komuniści dopuścili część opozycji do władzy ustawodawczej, jest to symbol, końca nadziei o państwie normalnym, za to z tą datą możemy uznać że rozpoczął się powrót postkomunistów do władzy. Żaden już TW Alek, nie musiał obawiać się, że jakaś teczka będzie przeszkodą w jego karierze. W końcu przeciwko lustracji opowiedzieli się tacy bohaterowie opozycji jak Kuroń i Michnik.

Niestety, brak lustracji przyczynił się nie tylko do rozwoju karier osób o wątpliwej moralności, ale stał się polem do wpływu na władzę, byłych pracowników komunistycznej bezpieki, którzy mogli sami bawić się teczkami, rozgrywając nimi swoje interesy. 4 czerwca, to nie tylko symbol wątpliwej wolności, której granice były z góry określone postanowieniami okrągłego stołu, ale również początek końca nadziei na normalny proces demokratyzacji państwa. Jest to zatem święto, skradzione, naród może je świętować, jako moment historyczny, kiedy to po długiej przerwie, jego głos częściowo zaczął się liczyć, niestety ta namiastka wolności okazała się złudzeniem. A 4 czerwca okazał się symbolem bezkarności, tych którzy robili kariery w państwie komunistycznym, wierni nie swojemu narodowi a okupantowi z Moskwy. Dziś, prezentuje się ich nam jako bohaterów i ojców założycieli III RP. Znamienna była wypowiedź Kwaśniewskiego – ówczesnego przedstawiciela młodego pokolenia PZPRowskich karierowiczów. Że na obchodach 4 czerwca wskazana była by obecność Wojciecha Jaruzelskiego. Dziś bohatera, człowieka kompromisu, kiedyś autora stanu wojennego, wystąpienia przeciwko własnemu narodowi i próby podlizania się Moskwie.

Czy wolno nam zatem świętować 4 czerwca?

Naród potrzebuje święta związanego z końcem PRL, a spory co do właściwej daty zawsze będą. Dlatego rocznica wyborów kontraktowych może być takim świętem, tylko nie należy nam zapominać, jak zaczynali, ci którzy teraz jak Aleksander Kwaśniewski jawiom się jako światli europejczycy czy ludzie honoru jak Kiszczak i mężowie stanu jak Wojciech Jaruzelski, oni wszyscy bowiem stali się bohaterami wolnej Polski, wcześniej tłamsząc, tych którzy tak naprawdę walczyli o niepodległość.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości