Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
35
BLOG

Co mnie wkurza?

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Rozmaitości Obserwuj notkę 1


- Doda na scenie,

- Tusk jako premier

- Palikot w debacie publicznej

- Logo gazety wyborczej

- Mędrkujące "autorytety moralne"

 - Che w popkulturze

- Pomniki "wyzwoleńczej armii czerwonej" w Polsce

- TW kształcący polskie elity

- Agresja względem konserwatywnych poglądów

- Homopropaganda

- Spóźniające się pociągi

- Stan polskich dróg

- Kiepskie wyniki piłkarzy

- Taniec z gwiazdami 

Wszystko to budzi moje obrzydzenie, razi mój gust, poczucie estetyki. Co gorsza  niemal na każdym kroku mam styczność z poszczególnymi punktami mojej listy. Albo muszę jej oglądać, albo o nich słuchać, czy co gorsza słuchać ich. Pewnie drogi czytelniku zastanawiasz się czy nie jestem wcieleniem Adasia Miałczyńskiego z "Dnia Świra", skoro  tyle tych wnerwiających punktów sobie wyliczyłem. Tutaj muszę, Cię drogi czytelniku uspokoić, czuję się całkiem dobrze i pomimo, że się nie zgadzam i często polemizuję z częścią bohaterów z powyższej listy, to jakoś mogę żyć ze świadomością, że istnieją i nie biegam po żadnych trybunałach z oburzeniem, że należy choćby obecności GW w życiu publicznym zakazać.Wszytko to przecież drobnostki w porównaniu do problemów który mają co niektórzy z krzyżem. Tak ten symbol religijny, symbolizujący męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa, który oddał życie za nas, jest dla niektórych nie do zniesienia. Krzyż sprawia, że się źle czują i nie mogą spokojnie przebywać w jego obecności, w jakim więc oni stanie psychicznym muszą być, że drażni ich symbol święty dla sporej części mieszkańców naszej planety. Drażni tak bardzo, że domagają się usunięcia go z życia publicznego.Skoro, ja przebrzydły prawicowy oszołom potrafię tolerować ( we właściwym znaczeniu tego słowa, czyli nie oznacza to, że jestem ich entuzjastą)  obecność gazety wyborczej w kioskach i widok "autorytetów moralnych", to chyba tym bardziej, co niektórzy powinni znieść obecność tak ważnego dla Chrześcijan symbolu. A może jednak jest to ponad możliwości ich zdrowia psychicznego?  No cóż wtedy należało by się udać do odpowiedniego lekarza, a nie do sędziów trybunału

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości