- Doda na scenie,
- Tusk jako premier
- Palikot w debacie publicznej
- Logo gazety wyborczej
- Mędrkujące "autorytety moralne"
- Che w popkulturze
- Pomniki "wyzwoleńczej armii czerwonej" w Polsce
- TW kształcący polskie elity
- Agresja względem konserwatywnych poglądów
- Homopropaganda
- Spóźniające się pociągi
- Stan polskich dróg
- Kiepskie wyniki piłkarzy
- Taniec z gwiazdami
Wszystko to budzi moje obrzydzenie, razi mój gust, poczucie estetyki. Co gorsza niemal na każdym kroku mam styczność z poszczególnymi punktami mojej listy. Albo muszę jej oglądać, albo o nich słuchać, czy co gorsza słuchać ich. Pewnie drogi czytelniku zastanawiasz się czy nie jestem wcieleniem Adasia Miałczyńskiego z "Dnia Świra", skoro tyle tych wnerwiających punktów sobie wyliczyłem. Tutaj muszę, Cię drogi czytelniku uspokoić, czuję się całkiem dobrze i pomimo, że się nie zgadzam i często polemizuję z częścią bohaterów z powyższej listy, to jakoś mogę żyć ze świadomością, że istnieją i nie biegam po żadnych trybunałach z oburzeniem, że należy choćby obecności GW w życiu publicznym zakazać.Wszytko to przecież drobnostki w porównaniu do problemów który mają co niektórzy z krzyżem. Tak ten symbol religijny, symbolizujący męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa, który oddał życie za nas, jest dla niektórych nie do zniesienia. Krzyż sprawia, że się źle czują i nie mogą spokojnie przebywać w jego obecności, w jakim więc oni stanie psychicznym muszą być, że drażni ich symbol święty dla sporej części mieszkańców naszej planety. Drażni tak bardzo, że domagają się usunięcia go z życia publicznego.Skoro, ja przebrzydły prawicowy oszołom potrafię tolerować ( we właściwym znaczeniu tego słowa, czyli nie oznacza to, że jestem ich entuzjastą) obecność gazety wyborczej w kioskach i widok "autorytetów moralnych", to chyba tym bardziej, co niektórzy powinni znieść obecność tak ważnego dla Chrześcijan symbolu. A może jednak jest to ponad możliwości ich zdrowia psychicznego? No cóż wtedy należało by się udać do odpowiedniego lekarza, a nie do sędziów trybunału


Komentarze
Pokaż komentarze (1)