Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
98
BLOG

Drugi policzek

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 2

 Na Krakowskim Przedmieściu umieszczono tablicę, upamiętniającą ofiary Smoleńskiej Katastrofy. Niestety to nie zakończy sporu, z jednej strony podnoszą się głosy, że to za mało. Z drugiej władza prowokuje, umieszczając tablicę robi to tak, jakby z pogardą oddawała narodowi to o co prosi, jednocześnie plując w twarz.

 

Osobiście, wypowiadając się w kwestii sporu o Krzyż, mówiłem, że można go przenieść, w chwili kiedy przed pałacem stanie tablica lub pomnik. Władza poszła po najniższej linii oporu, wystawiła tablicę, niespodziewanie, bez zapowiedzi odsłonięcia, które mogłoby zostać połączone z przeniesieniem Krzyża, do Kościoła świętej Anny. I myślę, że taki minimalizm, był z premedytacją zaplanowany, aby sprowokować obrońców Krzyża, do dalszej walki. Gdyby władza naprawdę chciała spokoju, zwróciła by się o mediacje do jednego z duchownych, którzy odwiedzają obrońców Krzyża, lub są darzeni przez nich autorytetem, choćby kurtuazyjnie przeprowadziła konsultacje społeczne co do treści i zaproponowała uroczystość odsłonięcia tablicy połączoną z przeniesieniem Krzyża. Ale wydaje mi się, że przeniesienie Krzyża nie jest już celem władzy, odsłonięcie dzisiaj tablicy miało jedynie sprowokować dalsze protesty. I prowokacja się udała. Słychać już głosy, że to za mało, że odpowiedni będzie pomnik.

Tylko dla mnie to nie ma sensu. Mnie też forma w jakiej władza wywiązuje się łaskawie z obietnic się nie podoba. Tylko tez widzę do czego to zmierza. Będzie tablica, pojawią się żądania pomnika, znowu będzie wojna, po której władza łaskawie postawi pomnik, który będzie jakimś tworem sztuki współczesnej, dla zwykłego zjadacza chleba, któremu g… wystawione w galerii, nie kojarzy się ze sztuką,, absolutnie niezrozumiały. Wówczas znowu sprowokowani ludzie zażądają więcej. A nasze władze będą bawić się w kotka i myszkę, wciąż spełniając oczekiwania, ale tak, żeby wywołać niezadowolenie. Tymczasem, reszta społeczeństwa, będzie kręcić głowami i mówić: chcieli upamiętnienia, dostali, ale im wciąż mało. Przy okazji Krakowskie Przedmieście zmieni się w surrealistyczny ogród zoologiczny, w którym ludzie w zachowaniu przypominający małpy, będą przyglądać się i wyszydzać ostatni szaniec ciemnogrodu. Może nawet z całej światłej Unii Europejskiej będą ściągały do nas wycieczki, żeby ku przestrodze obejrzeć obrońców Krzyża. A przez ten cały czas nasze władze pozostaną bez kontroli. Już udało się zamieść aferę hazardową pod dywan, a ile śmieci już pod tym dywanem jest ukrytych i nigdy światła dziennego nie ujrzy?

Tymczasem Polacy ekscytować się będą permanentna wojną Polsko – Polską, reżyserowaną do spółki przez profesjonalistów – Wajdę i Kutza, z samorodnymi talentami jak Wojewódzki i Palikot.  
Rozumiem ból ludzi pod Krzyżem, rozumiem ich rozgoryczenie, ale chyba nadszedł czas aby nadstawić drugi policzek, powiedzieć, ok. wygraliście. Pismo Święte mówi nam o nadstawianiu drugiego policzka, ale i bardziej pragmatyczne nauki dalekiego wschodu mówią o zasadzie ustąp, aby zwyciężyć. I należy teraz ustąpić, należy nadstawić drugi policzek.

Bo o wojnę o Krzyż chodzi właśnie „elitom”. Im twardszy opór będzie stawiany, tym władza będzie silniejsza, umiejętnie manipulując nastrojami społecznymi. Mało tego przy okazji będzie sprowadzać całe rzesz społeczeństwa na pozycje antykościelne, antychrześcijańskie.

Obrońcy Krzyża powinni zacisnąć zęby, świadomi tego, że to co czyni władza to nie tylko splunięcie w twarz zwykłego człowieka, ale przede wszystkim świadectwo tego jakie są elity. Teraz jest okazja aby zostawić ich samych z tym świadectwem. Może teraz nie przyniesie to skutków, ale może być pierwszym krokiem do obnażenia władzy, do pokazania jaka jest beznadziejna i małostkowa. Że tak naprawdę popełnia gorsze błędy od Jarosława Kaczyńskiego, który nie przychodzi na zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego, tyle ze na razie swoje afronty robi w białych rękawiczkach do tego solidnie przypudrowanych przez media. Zresztą władza jest na tyle bezczelna, że to o czym piszę mówi wprost, ustami swojego złotoustego Stefana Niesiołowskiego, który wprost stwierdził, że awantura o Krzyż szkodzi PiSowi, a to jest na korzyść Polski ( czytaj POlski).

Uważam że, ofiarom Tragedii Smoleńskiej należy się godne upamiętnienie. Ale niestety z tą władzą nie da się tego zrobić. Trzeba przeczekać, zrobić wszystko by obnażyć jej słabości i odsunąć od władzy. Podejmowanie bezpośredniej walki nie ma jak widać sensu, zamiast wdawać tę w wymianę ciosów, warto się cofnąć i boleśnie punktować z doskoku, za każdym razem wykazując ułomności przeciwnika. Na takie działania materiał jest spory – afery, podatki i inne niespełnione obietnice. Taka moim powinna być droga do godnego zadość uczynienia pamięci 10 Kwietnia., po policzku jaki  wymierzyła społeczeństwu władza.

 

Jest jeszcze jeden powód, dla którego przyszedł czas, aby przenieść Krzyż do kościoła. Widok hord chuliganów drwiących ze świętego znaku, nie wpływa na przebudzanie się społeczeństwa, sporej części zwyczajnie to „nie rusza”. Trzeba ustąpić, aby nie prowokować dalszej eskalacji pochodu barbarzyństwa, który kwitnie na Krakowskim Przedmieściu. Dla nich Krzyż to symbol dobrej imprezy, połączonej z dowartościowywaniem siebie, poprzez nazwijmy to wprost – prześladowanie Chrześcijan. Warto więc zepsuć  imprezę i zabrać Krzyż do Kościoła. Te hordy tego nie wiedzą, ale trwając tak długo przy Krzyżu jego obrońcy już teraz zwyciężyli. Przypomnijmy sobie 300 Spartan. Wszyscy zginęli, wróg przeszedł przez wąwóz termopilski, ale opór jaki stawili przeszedł do legendy. Teraz nie potrzebujemy rozlewu krwi, bo fundamenty pod legendę zostały położone i nie chodzi tutaj o mit Tragedii Smoleńskiej, a o demonstrację siły wiary Chrześcijan. Może szukając sensu w śmieci 96 osób pod Smoleńskiem, warto się zastanowić, czy nie był to tylko wstęp do wydarzeń późniejszych do aktu wiary jaki w czasach współczesnych w pozornie cywilizowanym mieście miał miejsce. Wielu Chrześcijan we współczesnej Europie, żyjąc w zlaicyzowanym świecie może właśnie na taki akt wiary czekało. Może to co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu będzie ziarnem, które wyda plon.  Żałoba po 10 Kwietnia była lekcją, że kiedy jest nam źle, mamy wsparcie w religii, lekcja ta niestety przez wielu szybko została zapomniana. Czy kolejną odrobimy należycie? 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka