Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
438
BLOG

Sekret Nergala

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Rozmaitości Obserwuj notkę 6

Nergal swoją siłę w walce z chorobą upatruje w pozytywnym myśleniu, odrzuca jednocześnie wiarę. Czy jednak pozytywne myślenie jest możliwe bez wiary? W wywiadzie dla GW (http://wyborcza.pl/1,75248,8245875,Nergal_dla__GW___Biore_chorobe_za_dobra_monete.html )Nergal twierdzi, że nie wierzy, a jest pewien że pokona chorobę, jego siłą ma być pozytywne myślenie. Odrzucając wiarę, Nergal pozostaje na pozycjach ideologicznych głoszonych już wcześniej. Jednak popełnia dość istotny błąd logiczny. Twierdząc, że chorobę pokonuje się poprzez pozytywne myślenie, musi przecież mieć jakąś pewność w to, że ono działa. Skąd może ją mieć, czy właśnie nie z wiary?

 

Chyba najbardziej znaną publikacją na temat pozytywnego myślenia jest książka i film „sekret”. Odcinając kupony od tej publikacji napisano kolejne „odkrywcze” publikacje, które tak naprawdę można określić jednym zdaniem – „myśl pozytywnie a będzie ci dane”. I to jest ten cały sekret. Autorzy tych publikacji w „naukowy sposób” tłumaczą moc pozytywnego myślenia.

Jak to działa?

Podstawą teoretyczną, do całego „sekretu” pozytywnego myślenia ma być fizyka kwantowa. Zwykłym zjadaczom chleba tłumaczy się to bardziej łopatologicznie. Nasz umysł wytwarza energię, które wchodzi w interakcje z otaczającym nas wszechświatem. Wszechświat na skutek tej interakcji dostosowuje się do nas. Rzeczywistość jest kreowana przez wszechświat w ten sposób, aby stała się ona tożsama z tym co już sobie myślimy.

Oto i cały sekret, sprawa banalnie prosta. Wystarczy myśleć intensywnie i już.

W filmie „sekret:” jesteśmy raczeni przykładami postaci historycznych i nam współczesnych, które w ten sposób realizowały swoje cele. Jeden z bohaterów filmu radzi nam nawet aby wyobrażać sobie siedząc na kanapie, że już prowadzimy wymarzony samochód. Pokonywać wirtualne zakręty, zmieniać biegi w zaciszu pokoju, a nowe Porsche w garażu stanie się kwestią czasu. Osobiście poszedłem o krok dalej, swego czasu dużo grałem w Need For Speed, spędzałem całe godziny wczuwając się w kierowcę Mitsubishi Lancer EVO, wyprzedzałem wirtualnych kierowców, na potrzeby gry udoskonalałem moje cacko i wychodzi na to, że te wszystkie godziny spędzone przed komputerem poszły na marne, w garażu nadal nie mam Lancera.

 

Są też pewnie tacy, którzy wczuwali się jeszcze bardziej niż ja. Tylko ilu z tych co uważali siebie za Napoleona, stanęło na czele wielkiej armii? Zaznaczam, że zestaw żołnierzyków w pokoju bez klamek się nie liczy.

Prawdziwe życie

Pozywane myślenie może być o tyle skuteczne o ile jest motywacją do podjęcia działań zmierzających do celu. Jeżeli planujemy założyć firmę, to najpierw o niej marzymy, zbieramy kapitał, przechodzimy przez gąszcz biurokratyczny i w końcu nam się udaje, ale bez wprowadzania marzeń w czyn nic nie osiągniemy. Autor tego teksu trenując sporty walki, odkrył, że wizualizacja w pracy nad poprawną techniką  jest bardzo przydatna, ale z pewnością nie można mówić o postępach, bez wylewania hektolitrów potu. Jeżeli nie będziemy się rozciągać, to żaden szpagat wykonany w myślach, nie sprawi że będziemy sprawniejsi.

Optymistyczne nastawienie jest ważne przy walce z chorobą, ale też często może nie być wystarczające. Pewność jaką ma Nergal co do zwycięstwa w walce z problemem zdrowotnym wydaje mi się podobna jak przekonanie bohaterów filmu „sekret”, że dzięki myśleniu są wstanie osiągnąć swój cel. Tylko skąd Nergal ma taką pewność. Mimo jego inteligencji, wątpię by był ekspertem z fizyki kwantowej, który wszystko w tej dziedzinie rozumie, mało tego wyciągnie zeszyt i ołówek, i nakreśli nam jeszcze wzór na myśl, która realizuje nasze marzenia.

Skoro więc nauka ścisła, przez wielu uznawana za bardziej racjonalną odpowiedź od wiary nie jest odpowiedzią, to wydawać się może, że pewność Nergala pochodzi właśnie z wiary. Z wiary w pozytywne myślenie.

 

Myśl przed Bogiem

 

I tutaj chyba tkwi największy problem satanisty. On tez wierzy, ale w swój umysł, ma pewność, że swoją myślą może kreować świat. Że wszystko jest dla niego możliwe, i Bóg do niczego nie jest już potrzebny, tak samo jak szatan nie wydaje się groźny, bo nie istnieje, skoro nie kreuje go mózg osoby „pozytywnie myślącej”. To wszystko sprowadza się do wiary, tak jak Chrześcijanin wierzy w Boga, tak Nergal i jemu podobni wierzą w siebie samych i swoją moc.

 Czym zatem różni się wiara Nergala w siłę jego myśli, od wiary, że jest z przy nas Jezus i mamy w nim wsparcie? Chyba niczym, poza tym, że Jezus, był postacią historyczną, udokumentowaną w źródłach, a pozytywne myślenie, jeżeli nie wezmę się do pracy aby zarobić, nie sprowadzi do mojego garażu wymarzonego Mitsubishi Lancera.

 

Nergal swoją siłę bierze z pewności w wyzdrowienie i pozytywnego myślenia, tylko czy człowiek, realizujący się robiąc międzynarodową karierę, uwielbiany przez kobiety muzyk, planujący kolejną trasę koncertową mógł mieć w sobie tak negatywną myśl, że ściągnął na siebie poważną chorobę, czy może jednak nie wszystko dzieje się wedle kreacji jego umysłu, nie nad wszystkim może zapanować.

Jeżeli jest nam łatwo uwierzyć w potęgę naszego umysłu, to tym bardziej w spotkaniu ze sprawami, których sami nie jesteśmy wstanie przewidzieć, powinniśmy mieć możliwość uwierzyć, że jest ktoś jeszcze, którego obrazem i podobieństwem jesteśmy, ale który potrafi nasz świat objąć swoją świadomością w sposób, który dla naszego umysłu jest niewyobrażalny.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości