Dwie kwestie.
Dzisiaj rano jadąc autobusem do pracy usłyszałem newsa, który okazał się dla mnie swoistą gimnastyką logiczną. Otóż w dzisiejszym głosowaniu nad budżetem PiS ma domagać się całkowitego odrzucenia budżetu. Stosunek największej partii opozycyjnej do budżetu wpisał się idealnie w komentarze ekspertów podawane w rozgłośni. Mówiąc dyplomatycznie, ów rządowy projekt nie zebrał pozytywnych recenzji. I niby nic nadzwyczajnego w tym newsie by nie było, gdyby nie dopowiedziany komentarz dziennikarza: (cytuje z pamięci) „PiS jest za odrzuceniem budżetu, ale niestety nie ma żadnych poprawek”. Rozumiem więc, że PiS jest opozycją niekonstruktywną, która nie ma alternatywnych rozwiązań.
Przekaz więc był taki, że co prawda budżet jest do kitu, ale opozycja jest jeszcze gorsza.
Problem tylko w tym, że ten przekaz jest nielogiczny. Bo jak można poprawiać, coś, co się całkowicie odrzuca. Albo jedno albo drugie. Nie można na przykład zerwać z kimś znajomości, jednocześnie proponując pewne „poprawki” dotyczące wzajemnych relacji.
Sporo dzisiaj informacji o podsłuchiwaniu dziennikarzy w latach 2005-2007. Pamiętam jak już wcześniej mówiono o podsłuchiwaniu przedstawicieli czwartej władzy za rządów PO, warto tez przypomnieć sprawę Wojciecha Sumlińskiego, który przez działalność służb specjalnych bliski był samobójstwa. Czy powinienem się obawiać, że dzisiejszy news zostanie zapomniany równie szybko jak te wcześniejsze, różniące się tym, że dział się za rządów miłości.


Komentarze
Pokaż komentarze