Nigdy nie chciałem łączyć publicystyki, która jest moja pasją, z pisaniem o mojej osobie jako polityku. Niestety tragedia w Łodzi sprawiła, że musze postąpić wbrew mojej zasadzie.
Jestem kandydatem PiS do Rady Powiatu Inowrocławskiego ( Kujawsko – Pomorskie). Do partii tej nalezę od kilu lat.
Czy z tego powodu mam się znaleźć na celowniku szaleńca?
Po tym, co zdarzyło się w Łodzi, zaczynam obawiać się o bezpieczeństwo mojej rodziny, przyjaciół i bliskich mi osób, których część również związana jest z Prawem i Sprawiedliwością.
Żenującym było dla mnie, że nie raz musiałem się tłumaczyć z absurdalnych zarzutów o neonazizm czy totalitarne zapędy, ale było to przeze mnie tolerowane (co nie znaczy, że odnosiłem się do tego z sympatią, jak chcieli by niektórzy nadużywający pojęcia tolerancji).
Teraz jednak została przekroczona pewna granica. Kiedy polityk, zamiast myśleć o prowadzeniu kampanii w zbliżających się wyborach, zaczyna obawiać się o swoich bliskich, nie możemy już mówić o normalnym państwie.
Prawie codziennie słyszę, że PiS to naziści, faszyści, komuniści. Tyle słyszę, ale widzę i czuję, że PiS staje się elementem wrogim klasowo i rasowo, bandą kułaków, których można opluwać i należy tępić, jak pokazało życie- dosłownie. Panowało przyzwolenie na mówienie o dorzynaniu watahy, na wyszydzanie śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na prorokowanie śmierci Jarosława Kaczyńskiego i teraz słowa stają się czynami. Ja też jestem uwikłany w spór PO - PiS, jako działacz Prawa i Sprawiedliwości dlatego nie chcę wskazywać winnych tej sytuacji. Tym bardziej, że w tym tekście występuje nie jako komentator a jako jedna ze stron.. Opisu tej sytuacji dokonają zapewnie inni bardziej kompetentni ode mnie. Już zresztą swoim tekstem ( http://debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1389:krawe-sowa&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97 ) Łukasz Adamski bardzo trafnie oddał meritum całej sytuacji.
W mojej kampanii jednym z priorytetów miało być bezpieczeństwo mieszkańców mojego powiatu, nie spodziewałem się, że troska o wyborców, zmieni się w troskę o moich najbliższych i o mnie samego. Jednocześnie wiem, że najgorsze co mógłbym zrobić to wycofać się z obranej drogi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)