Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
691
BLOG

Umarł Palikot, niech żyje…PJN

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 3

Łukasz Adamski ogłosił śmierć Palikota (http://www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1500:palikot-nie-yje-koniec-koszmaru&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97) , który odszedł w medialny niebyt. Życie jednak nie znosi pustki i warto się zastanowić kto zastąpi czołowego klauna III RP.

Zwróćmy uwagę, że Palikot jako „młot na Kaczyńskich”  zaczął się „zużywać” po Katastrofie Smoleńskiej. Był jeszcze przydatny kiedy trzeba było walczyć z Krzyżem, ale w chwili kiedy jego lewackie niewiadomo co z aspiracjami na siłę polityczną okazało się zwykłym „przemoczonym kapiszonem” los Błazna z Biłgoraju był już ostatecznie przesądzony.

Kat i wskrzesiciele
Ktoś jednak musiał dokonać ostatecznej egzekucji i chyba trochę niespodziewanie została nim Joanna Kluzik Rostowska wraz ze swoimi kompanami z PJN. Zapewne ktoś teraz się oburzy, że przecież podobno  PiSowscy rozłamowcy chcieli dogadać się z Palikotem. Ale nawet jeżeli chcieli, to nie zmienia to faktu, że wraz z pojawieniem się newsów o odejściach z PiSu, o tworzeniu nowej formacji politycznej, o walce o spuściznę po śp. Lechu Kaczyńskim, Palikot odszedł w medialny niebyt, przestał kogokolwiek interesować. A pierwsze skrzypce grała skłócona opozycja, dzięki której nikt nie interesował się problemami polskiej gospodarki i nieróbstwem rządu. Teraz jednak pył po bitwie w szeregach PiSu opada i zapewne nie przypadkowo Palikot rozpaczliwie liczy na ponowne zwrócenie na siebie uwagi. O czym może świadczyć wpis na blogu wspomniany przez Łukasza Adamskiego. Jednak nikt już o byłym pośle PO nie pamięta. Zapewne przesądziły o tym jakże lubiane przez rząd sondaże. Skoro słupki pokazały, że Palikot bez PO stanowi margines, to nikt tym marginesem nie chciał się już zajmować. Nie pomogło nawet wsparcie autorytetów – bo słupek to rzecz priorytetowa.
Ktoś powie, że przecież rząd kierujący się słupkami to jedno, a media są „niezależne”.
Owszem, ale media kierują się tymi samymi zasadami co nasz obecny rząd – swoim interesem i tutaj słupki i wykresy są wyznacznikiem opłacalności. Poza tym pamiętajmy co powiedział Andrzej Wajda o mediach podczas kampanii Komorowskiego, chyba nie ulega wątpliwości kto zdaniem Wajdy gra do tej samej Bramki  co team Tuska. Bo mówiąc językiem marketingu, mają ten sam target, ale różne ofert, więc jest im po drodze.. Nie ważna jest ideologia prawicowa czy lewicowa, liczy się to, aby produkt – program, partia, został kupiony. I to jest główny wyznacznik tego kto zyska poklask mediów.
Nie ulega wątpliwości, że rząd będzie potrzebował kolejnej zasłony dla swojego lenistwa, kolejnych balonów odwracających uwagę od problemów władzy. A największe media, chętnie pomogą wykreować takie  balony i zasłony. I nie są tutaj potrzebne żadne tajne umowy, pakty, spotkania na cmentarzu. Biznes is biznes i swój swojego wyczuje. Problem w tym, że nie wiadomo jeszcze kto zastąpi Palikota.

Kto następny?
Na razie jeszcze pobrzmiewa, ale coraz słabiej echo powstania PJN. Tylko czy politykom z Platformy uda się w myśl zasady dziel i rządź, do końca kadencji rozgrywać partie opozycyjne przeciwko sobie?
Niestety tak. Jeżeli wybory odbędą się na wiosnę, jeżeli wrzuci się tematy aborcji, In vitro i tym podobne, które podzielą polityków na światłych i ciemnogrodzian. Jeżeli sprowokuje się czołowych polityków PiS do radykalnych wypowiedzi. Temat na najbliższe miesiące będzie zapewniony. Zdarzy się jeszcze jakiś wywiad byłego skruszonego PiSowca i kto wie, może nawet wyborów nie będzie trzeba przyspieszać.
Wątpię, by szefowie PJN świadomie przybrali szaty Palikota i stali się narzędziem w rękach rządu. Niestety nawet zakładając jak najlepsze intencje byłych polityków PiS, nie ulega wątpliwości, że ich działania są bardzo na rękę obecnej władzy.  Jest to też temat do przemyśleń dla nadal największej partii opozycyjnej.
Póki co klaun, którego poszukiwania zapowiadałem w tytule zwyczajnie przestał być potrzebny,. Opozycja sama, przynajmniej na jakiś czas zaczęła wyręczać rząd w odwracaniu uwagi od meritum problemów. I nie pomoże tutaj nawet tłumaczenie, że zapraszani przez dziennikarzy politycy PiSu chcą mówić o problemach gospodarki, infrastrukturze, służbie zdrowia. We współczesnej polityce należy się liczyć z tym, że nie słowo a event jest najważniejszy. Kiedy funduje się elektoratowi podczas kampanii wyborczej maraton eventów pod wspólnym tytułem „Co z nami będzie?, Kto ucieknie kto zostanie?”, nie można oczekiwać pytań o kondycję samorządów czy stan finansów państwa.
Ale tak jak Palikot się zużył, tak i kiedyś skłócona opozycja się zgra. A wtedy z jakiegoś zaczarowanego kapelusza zapewne wyskoczy kolejny płonący kot.
 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka