Polski premier od czasu ogłoszenia raportu MAK znajduje się w PRowskiej defensywie. A, że PR to 99,9 % działalności naszego rządu, nie pozostaje mu nic innego jak zagrać va baque i pojechać po bandzie Ratując swój wizerunek premier może zatańczyć pod dyktando melodii dobiegającej za wschodniej granicy, lub zająć się dociekaniem prawdy. Co wybierze?
Rosyjski biuletyn rządowy „Komsomolskaja Prawda”, przez niektóre media w Polsce określany jako wysokonakładowa gazeta sympatyzująca z premierem Putinem poinformował, że decydująca decyzja w sprawie lądowania w Smoleńsku miała należeć do śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, co wynikało z tajnej instrukcji.
Polskie Wojsko istnieniu takiej instrukcji zaprzecza, (http://www.rp.pl/artykul/2,601190_Tajna-instrukcja-przyczyna-katastrofy-.html) nie wyklucza jej natomiast rząd ustami Pawła Grasia w RMF - FM, któremu taki rozwój wypadków jest na rękę. Późniejsze tłumaczenia rzecznika rządu, pokazują, że jednak ma on jeszcze opory przed całkowitą akceptacją rosyjskich sugestii (http://wyborcza.pl/1,75248,9017570,Gras_sie_tlumaczy__Nie_ma_tajnej_instrukcji__To_manipulacja.html)
A sugestie te są bardzo pomyśli PO. Oto cała wina za katastrofę spadnie na znienawidzonego przez polskie „elity” Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i kto wie, czy wówczas nie wróci pomysł „przeprowadzki” jego ciała z Wawelu. Mało tego premier będzie mógł mówić, że jednak Janusz Palikot i reszta trefnisiów śpiewająca po 10 kwietnia w chórze biłgorajskiego pajaca miała rację. Nikt już wtedy nie będzie też pamiętał o kompromitacji Donalda Tuska, która rozpoczęła się od jego narciarskiej przygody w Dolomitach.
Dlatego akcja putinowskiej gazety może się wydawać kołem ratunkowym rzuconym przez „przyjaciół” premierowi naszego kraju. Ciekawe, czy premier przyjmie tą „ofertę” i zacznie znowu tańczyć po myśli Kremla, czy też zacznie dociekać prawdy.
Wydaje się, że nie. Donald Tusk nie ma wyjścia i musi się zająć poszukiwaniem prawdy. Jego PR legł już w gruzach i nic nie przysłoni braku kompetencji, a zaakceptowanie postradzieckich rewelacji o tajnych instrukcjach, rzutuje negatywnie nie tylko na śp. Lecha Kaczyńskiego ale i na nasz rząd. W jaki bowiem sposób dziennikarz kremlowskiej gazety wchodzi w posiadanie treści POLSKICH TAJNYCH INSTRUKCJI? Kto odpowiada za sprzedawanie takich informacji, kto do tego dopuszcza? Jak działa polski wywiad i kontrwywiad?
Pytania te wydają się całkiem zasadne, jeżeli daje się wiarę rewelacją rosyjskiej gazety, wydaje się, że rządzący zaczynają z wyciągać wnioski z dotychczasowej „przyjaznej” współpracy. Czy podobnie zachowają się jaśnie oświeceni komentatorzy z niektórych tytułów prasowych, które starają się naśladować „Komsomolską prawdę” w stosunku do władzy?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)