„Miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny i w której przed istotą ludzką otwiera się obietnica szczęścia, pozornie nie do odparcia, wyłania się jako wzór miłości w całym tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednieje.” – Benedykt XVI - Encyklika Deus Caritas Est.
W dniu świętego Walentego, kiedy kolor czerwony i różowy zaczyna już przyprawiać o mdłości ( jak wiadomo za dużo słodyczy powoduje, że zaczyna robić się nam niedobrze), warto zastanowić się czym jest miłość. Miłość w wersji nie skomercjalizowanej przez pluszowe gadżety, ale w wymiarze w jakim możemy się z nią spotkać w prawdziwym życiu. Warto na początek rozróżnić miłość od zakochania, bo to drugie uczucie może być doskonałym wstępem do pełnej miłości, ale niekoniecznie też musi mieć happy end.
Prawdziwą miłość kobiety i mężczyzny możemy natomiast uznać za pełną emanację boskości, bo przecież Bóg jest miłością. Miłość taką należy rozumieć z sensie związku zarówno fizycznym – zjednoczenia dwóch ciał w jedność (jak opisuje to Pismo Święte) jak i duchowym, który w uproszczeniu można porównać do przyjaźni dwojga ludzi.
Miłość to zarówno dawanie siebie, jak i czerpanie od drugiego człowieka, w tym sensie prawdziwą miłość należy rozumieć jako uczucie odwzajemnione.
W ten sposób można odczytać znaczenie związku kobiety i mężczyzny w nauczaniu naszego Papieża Benedykta XVI. Opis ten wydaje mi się, niezwykle romantyczny, przez co idealnie wpisuje się w Święto Zakochanych. Ojciec Święty miłość dwojga ludzi czyni uczuciem niemalże transcendentalnym, które przenosi ich w inny wymiar, niedostępny dla tych, którzy tego nie doświadczyli, ono bowiem para kochających się ludzi, staje się jakby boskim pierwiastkiem, emanacją mocy Najwyższego, bo przecież Bóg jest miłością. Przy czym Papież nie odrzuca elementu miłości zmysłowej – eros. Bez której trudno mówić o pełnej miłości między kobietą i mężczyzną. Ich związek cielesny w naturalny sposób jest drogą do odczuwania szczęścia, którego przecież kochający nas Pan życzy nam w całej swej miłości. Jednocześnie w odczuwaniu prawdziwej miłości, związek cielesny uzupełniany jest o związek dusz. Poczucie bliskości, wrażenie, że oto mamy tą jedyną najważniejsza dla nas osobę blisko siebie, że odnaleźliśmy akurat tą jedyną wśród miliardów zamieszkujących nasza planetę. Osoby kochające się trafiły na siebie, bo kiedyś boże zrządzenie losu sprawiło, że pomimo różnych planów i różnych dróg życiowych ich ścieżki skrzyżowały się we właściwym miejscu i czasie.
Ktoś powie, że we współczesnym świecie nie warto sobie zaprzątać głowy romantycznym bajdurzeniem, świat współczesny jest już inny i nie ma w nim za dużo miejsca ani na poezje, ani na opowieści o związku dusz. A jednak uważam, że w dniu kiedy wszyscy wyznają sobie uczucia, warto się zastanowić nad tym czym jest prawdziwa miłość i czy nie warto zaryzykować poszukiwania jej.
Zdaję sobie sprawę, że moje rozważanie nie wyczerpują tematu, tak naprawdę odnoszę wrażenie, że jakich słów bym nie użył, ile miejsca nie zajęły by moje rozważanie ilu autorytetów bym nie zacytował to wciąż odczuwam niedosyt – w tym chyba tkwi piękno tego uczucia że do końca nie można go zrozumieć..
Dlatego na koniec pragnę zaproponować lekturę "1 Listu do Koryntian" – który uznany jest na najpełniejszy i najpiękniejszy opis miłości.
186
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze