Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
387
BLOG

GiBa - Tajna broń Prezesa?

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 1

Coraz częściej pojawiają się komentarze, że PiS nie wygra wyborów i nie zdobędzie władzy nawet jeżeli uzyska w tegorocznych wyborach najlepszy wynik. Prawo i Sprawiedliwość dysponuje jednak narzędziami i argumentami, dzięki którym może poważnie pokrzyżować plany tz. „Salonu” i bynajmniej nie jest to „Gazeta Polska” i „Radio Maryja”. Przeciwnie ta tajna broń ma szyld liberalny.

Część komentatorów jest zdania, że tz. „Salon” dąży do zastąpienia skompromitowanego Tuska kimś inny, co pozwoli zachować władze „właściwemu środowisku” i zepchnąć kaczystowskie siły ciemności do piekła, jak chciałby chociażby złotousty Leszek Miller. I wiele wskazuje na to, że jest to trafna diagnoza. Stawianie PiSu na z góry straconej pozycji nie jest jednak słuszne. Dostrzegam rozwiązanie, które może okazać się skuteczne i jeżeli nawet nie przełoży się na wygraną to poważnie pokrzyżuje plany tz. Salonu.
Czym jest wunderwaffe, którym mógłby zagrać PiS?
Są to spotkania, i dyskusje, które zapoczątkowano podczas kampanii prezydenckiej i które, z tego co mi wiadomo mają być kontynuowane. Do takiej dyskusji czy nawet na konferencję programową należałoby zaprosić… zdaniem wielu mediów jedynego opozycjonistę w kraju…Profesora Leszka „który musiał odejść” Balcerowicza.
Pojawiają się głosy, że krytykujący rządy PO Balcerowicz, powinien założyć swoją partię i wystartować w wyborach. Oczywiście jest to klasyczny populizm, bo głoszący to doskonale wiedzą, że trudno o stworzenie w kilka miesięcy politycznego bytu i zwycięstwo w wyborach bez ogromnych finansów, jakie ugrupowaniom parlamentarnym zapewniają subwencje.
I podczas gdy taka „partia ekspercka im. Balcerowicza” nie ma realnej racji bytu, to już rola eksperta na spotkaniach największej partii opozycyjnej, dla samodzielnie myślącego obserwatora nie powinna zaszkodzić niezależności profesora.
Jeżeli Balcerowicz rzeczywiście kieruje się przede wszystkim interesem polskiej gospodarki, powinien sobie zdawać sprawę, że z dotychczas rządzących ekip najbardziej prokapitalistycznym rządem w III RP był rząd Jarosława Kaczyńskiego z byłą felietonistką „Najwyższego Czasu” profesor Zytą Gilowską w składzie. Zarówno Zyta Gilowska jak i Leszek Balcerowicz to liberałowie gospodarczy, dlatego w kwestiach merytorycznych powinni być zdolni do porozumienia. Sam Leszek Balcerowicz dostając szansę na dyskusję z politycznymi przeciwnikami PO, nie powinien odmówić, straciłby bowiem argument, że rzeczywiście chce coś zmienić. Jak może coś zmienić nie chcąc dyskutować z realną siłą polityczną, którą on sam nie dysponuje. Pozostaje jeszcze pytanie, na ile zdolny do współpracy z Balcerowiczem byłby prezes PiS Jarosław Kaczyński. Warto zwrócić uwagę, ze w 2005 roku propozycję objęcie Ministerstwa Zdrowia otrzymał od PiS i przyjął ją świętej pamięci profesor Religa, który w kampanii prezydenckiej poparł Donalda Tuska. I podczas gdy na początku można było taką decyzję gra na POPiS, to jednak współpraca znakomitego kardiochirurga z partią Jarosława Kaczyńskiego trwała aż do śmierci nieodżałowanego profesora. Warto też zwrócić uwagę, na fakt, że zaplecze eksperckie PiSu wywodzi się z nastawionego wolnorynkowo Instytutu Sobieskiego, przedstawiciele tego think tanku w 2005 roku obejmowali nawet stanowiska wiceminsitrów w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego. Zatem PiS nie jest wcale taki antyliberalny jak go malują ( sam siebie zresztą też tak maluje)

Politycznie na pewno takie zagranie odebrałoby część argumentów krytyką PiSu. Duet ekspercki Gilowska – Balcerowicz byłby doskonałym wsparciem dla polityki gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości. Zresztą, kto wie, czy ten duet nie mógłby po wyborach stworzyć duetu ministerialnego na poziomie ministerstwa Skarbu i Finansów lub Gospodarki. Pozostaje jednak pytanie, czy tak wybitne indywidualności polityczne jak Jarosław Kaczyński i Leszek Balcerowicz są skłonne do zawarcia sojuszu w imię polskiego interesu i nie ukrywajmy tego – sukcesu politycznego. Czy w imię naprawienia polskiej gospodarki są skłonni wybaczyć dawne urazy i współpracować? Na to pytanie muszą odpowiedzieć już sobie sami. Do tego czasu scenariusz, który tutaj w wielkim skrócie nakreśliłem spocznie na półce z napisem political – fiction.





 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka