Lot nad kukułczym gniazdem, to książka wybitna, pokazuje nam nie tylko historię grupki wariatów, może być jednocześnie metaforą walki człowieka z systemem państwa. A raczej walki z wielkim lewiatanem, w której jak główny bohater powieści często jesteśmy postawieni na przegranej pozycji.
Życie w wariatkowie, tak naprawdę niewiele różni się od naszego normalnego życia. Zresztą podobnie jak w naszym życiu, najważniejsze decyzje, dotyczące społeczności, często zapadają w drodze demokratycznego wyboru. Oczywiście, wariaci mogą nie wiedzieć co jest dla nich najlepsze, dlatego mają swoją siostrę oddziałową, która jednym spojrzeniem potrafi określić za czym należy głosować by było dobrze, by ich wybór był racjonalny . W demokracji siostrą oddziałową są media. To media mówią nam jaki wybór jest najlepszy, jaki jest racjonalny i zbieżny z poglądami elit.
I co prawda może się zjawić człowiek, który tak jak McMurphy przewróci funkcjonujący system do góry nogami, lub chociaż podejmie z nim walkę, ale od czego jest siostra oddziałowa. Z oddziałową można walczyć, można wygrać z nią poszczególne bitwy, ale ostatecznie to ona dysponuje aparatem przymusu, czy jak w demokracji medialną pałką. Krnąbrnemu pacjentowi, zawsze można zrobić lobotomie i uczynić z niego warzywo, tak samo z krnąbrnym obywatelem, zawsze można walnąć go pałą propagandy, doczepić tabliczkę oszołom i wyrzucić na margines życia publicznego, bo przecież każdy chce mieć za towarzysza członka elity, a nie wariata. A nawet jeżeli nie chcę to od tego mamy media i autorytety aby wytłumaczyli nam, że tak jest dla nas lepiej, tak jest lepiej dla demokracji. tak jak zasady oddziałowej były ważnym elementem terapii dla wariatów.
Wariaci w książce Keseya, mają jednak swoje oazy wolności, gdzie nie dopada ich oddziałowa. Taką oazę stanowi zakrapiana impreza z prostytutkami, czy wypad na ryby.
Warto zauważyć, że system tyranii stworzony przez oddziałową był tak silny, że pijaństwo i prostytucja stały się namiastką normalności, w świecie zdominowanym przez „demokratyczne” decyzje jednej kobiety. Niestety takie przewartościowanie również można dostrzec we współczesnym społeczeństwie. Życie alternatywne wolne od mediów i medialnej papki codziennej propagandy, jednocześnie promowane jest przez media – rozwiązłość seksualna, imprezy po których się nic nie pamięta, używki, to droga do wyzwolenia, jaką się nam współcześnie wskazuje. Bez wątpienia takie życie uwalnia nas od propagandy, uwalnia nas jednocześnie od jakiejkolwiek refleksji – jest swoistą lobotomią naszego mózgu.
Warto się zatem zastanowić, czy jesteśmy wstanie stworzyć dla siebie oazy wolności, nie koniecznie naśladując dosłownie mieszkańców domu wariatów i nie posiłkując się płatną miłością i alkoholem.
152
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze