Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
150
BLOG

Sport a aborcja

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

 

Uwielbiam sport, między innymi bieganie. Nie spodziewałem, się jednak że pokonując kolejne kilometry, natrafię na bardzo jaskrawy przykład dowodzący, że argumenty aborcjonistów są, delikatnie mówiąc, chybione.

Były ZCHNowiec, główny ideolog antykaczyzmu Stefan "łowca much" Niesiołowski, ubolewa nad losem swojego niepełnosprawnego wujka, dla którego zapewne śmierć w łonie matki byłaby wybawieniem, inni postępowcy cieszą się, że spada liczba urodzeń dzieci z zespołem Downa, bo zwyczajnie są mordowane. Tylko, to co głoszą powyżsi okazuje się nic nie warte, biorąc pod uwagę to co zobaczyłem. 
Ilekroć biegnę mijam różnych ludzi, zazwyczaj mają smutne miny, czasem jeżeli mnie znają powiedzą coś wesołego dla zmotywowania, a inni spojrzą, jakby za chwile chcieli mi wygarnąć, że idiota ze mnie co marnuje energie na bieganie i zajmuje miejsce na drodze. 
Jakże kontrastował z tymi ludźmi widok dziecka prowadzonego przez matkę. Chłopiec w wieku ( na oko) 8 lat, może młodszy, widać było, że ma problem z chodzeniem, sprawiał również wrażenie osoby z zespołem Downa (nie jestem lekarzem więc nie będę się wypowiadał kategorycznie w tych sprawach, opisuję moje wrażenia). Przebiegając obok, zauważyłem radość u tego dziecka, odniosłem wrażenie, że taki drobiazg jak przebiegający obok człowiek sprawił temu dziecku radość, którą zasygnalizował swojej mamie. Radość, której trudno szukać na twarzach innych ludzi.

Czy to, źle że dziecko odczuwa radość? Mam wrażenie, że ten chory chłopiec, który potrafi cieszyć się z drobiazgów, których my często niezauważany, lub są nam obojętne, ma większą radość życia, niż armia oburzonych obrońców „praw kobiet” do ich brzuchów.

Spójrzmy na Stefana Niesiołowskiego – przecież to dopiero jest biedny człowiek, wiecznie oburzony, wciąż narzekający na zło kaczyzmu. Wciąż tropiący pisowców. Chyba trudno znaleźć zdjęcie, na którym wicemarszałek sejmu się uśmiecha. W takim razie, skoro chce on zaoszczędzić chorym i niepełnosprawnym bólu ( a przepraszam bulu powinno być, zgodnie z nowymi regułami pisowni wprowadzonymi przez całkowicie zdrowego na ciele i umyśle pana prezydenta) egzystencji, powinien zacząć od samego siebie - dać przykład, skoro aborcja to takie doskonałe rozwiązanie, to i marszałkowi zrobi się pewnie od razu lepiej i już nie będzie epatował złością.

Wiem, wiem, Stefanowi Niesiołowskiemu, jeżeli chodzi o jego osobę unicestwienie nie w głowie, proponuję więc inną metodę- może jakiś sport? Pobiega sobie pan marszałek, może spotka tego chłopca, którego ja mijałem i przemyśli co nieco, albo chociaż swoją głowę przewietrzy. Z pewnością to nie zaszkodzi, ale czy pomoże – w tym przypadku może być ciężko, ale nie traćmy nadziei.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka