Piotr Skwieciński słusznie zauważa, że w Rzeczpospolitej, że Breivik uznany za niepoczytalnego, to gwarancja spokoju i utwierdzenie w przekonaniu, że model rozwojowy Europy jest jak najbardziej słuszny, bo przecież tragedia w Norwegii, to tylko wybryk jakiegoś psychopaty. Niestety zachodzi obawa, czy skutki zaakceptowania takiego stanu rzeczy nie będą mieć poważnych konsekwencji, na razie w sferze intelektualnej. Ale jak wiadomo idee mają konsekwencje.
390
BLOG
Uniewinnienie Adolfa Hitlera
Zastanówmy się, czy możliwe, jest aby człowiek przy zdrowych zmysłach wymyślił i realizował plan eksterminacji całych narodów, tworzył swoiste przedsiębiorstwo, które likwidowało ludzi na skalę masową, mało tego, z ludzkiego ciała uczyniło wszechstronny materiał produkcyjny. Nie mieści się nam w głowach, aby jakikolwiek zdrowy psychicznie człowiek, mógł w ogóle pomyśleć o czymś takim. A gdyby dodać, że takie myśli miała całkiem spora grupa ludzi, zapewne usłyszelibyśmy, że zapewne to byłby efekt jakiejś narady, pacjentów nawet nie ze zwykłego zakładu psychiatrycznego, ale świrów z Arkham Asylum, znanego z opowieści o Batmanie.
Niestety, to nie jest historia z komiksu, takie plany snuły elity III Rzeszy i całkiem sprawnie je realizowały. Czy mamy zatem przyznać, że Adolf Hitler i spółka, to była kompania psychopatów, którzy nie byli świadomi tego co robią? Podobnie banda komunistycznych katów, również była niepoczytalna kiedy eksterminowała całe grupy społeczne. W tej sytuacji może powinniśmy całą krwawą historię świata puścić z niepamięć, w końcu, niczego z niej się nie nauczymy, bo wybryki szaleńców są nie do przewidzenia.
A może iść jeszcze dalej i powtórzyć proces w Norymberdze, adwokaci przedstawią zbiorczo żółte papiery ich klientów, a sąd dokona rehabilitacji jak się okazuje niesłusznie skazanych. W końcu to była grupa niepoczytalnych szaleńców, nad którymi należało roztoczyć opiekę w szpitalu, zamiast skazywać na śmierć lub dożywotnie więzienie.
Wyciągając wnioski, z ideologii współczesnych elit europejskich, należy zadać jeszcze jedno, uważam zasadne, pytanie. Skoro można dojść do wniosku, że najwięksi zbrodniarze w historii byli niepoczytalni, to co należy sądzić o demokracji, wobec faktu, że chociażby w Niemczech okresu międzywojnia w sposób jak najbardziej demokratyczny oddano władzę bandzie szaleńców. Ta sama metoda wyłaniania władzy, w sporej części powierza również odpowiedzialność za społeczeństwo ludziom, głoszącym ideologię, która jest wstanie zrelatywizować najokrutniejsze zbrodnie, tylko czy twórcy tych idei, sami zdają sobie z tego sprawę?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)