Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
318
BLOG

Pochwała sku….

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Po przeczytaniu książki Richarda marcinki – Komandos. Mam mieszane uczucia, z jednej strony nic ciekawego ona nie przekazuje. Z drugiej porywa czytelnika w świat jednostek specjalnych, w sposób bardzo brutalny, ale sam Marcinko, przecież grzecznym chłopcem nie jest. 

 
Komandos nie zawiera chyba strony, na której nie byłoby przekleństwa, przez co czytelnik może poczuć się jakby był gościem w koszarach lub więzieniu.  Sam autor i bohater książki dojrzewa, zaczynając od ksywki „Świt” a kończąc na stanowisku twórcy i dowódcy NAVY SEALS TEAM SIX. Nie sili się on jednak na wybielanie swojej postaci, pokazuje, wady sytemu w jakim funkcjonował i nie ukrywa, że szedł pod prąd liczył się dla niego zawsze cel, środki nie odgrywały roli. A to może drażnić, szczególnie kogoś wychowanego na opowieściach o szlachetnych wojownikach chociażby z kart sienkiewiczowskiej trylogii Dla marcinki wojna to zabijanie, jeżeli zabicie cywilów, przysporzy jakichkolwiek korzyści jego stronie, nie zawaha się tego uczynić, jeżeli zbrodnia wojenna, będzie ceną za powodzenia misji, to ją zapłaci. 
Taka postawa może budzić nie smak, ale Marince trudno odmówić skuteczności. Obraz armii, która przedstawia, przypomina społeczeństwo, jak to często bywa, mówiąc jezykiem bohaterów książki, najłatwiej żyje się su…synom, którzy nie mają skrupułów, pod tym względem wojna przypomina codzienne życie. 
Marcinko, nie zdradza za wiele szczegółów z kulis prowadzenia działań wojennych, jego książka to raczej wartka akcja hoolywodzkiego kina, pełna przemocy, dlatego jeżeli nie oczekujemy głębokich analiz, ani romantycznych wzruszeń, to spokojnie możemy zacząć ją czytać, bo czyta się ja dobrze, tyle, że na końcu człowiek zostaje z pytaniem, czy nie ma innej drogi? Czy cel uświęca środki? Czy grający zawsze fair, unikający jazdy po bandzie, zawsze musza przegrywać, a triumfują ludzie bez skrupułów.  Marcinko nie pozostawia złudzeń, dlatego choć ksiązka jest pełna akcji, pozostawia czytelnika w nienajlepszym nastroju, chyba, że jest się sku….wielem bez skrupułów, jakby powiedział twórca TEAM SIX
 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości