Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
228
BLOG

Antychrześcijańskie żniwa w Wielkim Tygodniu

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

 Antyklerykalizm, antychrześcijaństwo zbiera kolejne żniwa.

W Wielkim Tygodniu podpalono Krzyż w jednej z warszawskich świątyń. Nie można tego tłumaczyć jako kolejny chuligański wybryk, to nie przypadek, a skutek. Skutek działań wrogów Kościoła, ale również naszych (Chrześcijan) zaniedbań. 
 
W tym roku Święta Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa, sąsiadują w kalendarzu z rocznicą Katastrofy Smoleńskiej. Tragedia z 10 kwietnia dla wielu ma również w pewnym sensie wymiar duchowy. Dla mnie podpalenie Krzyża, wydaje się wpisywać w wymiar doświadczeń sprzed 2 lat. 
Po śmierci Prezydenta, mówiono o osobach, które symbolicznie są odpowiedzialne za tą tragedie. Celebryci, którzy dla 5 minut poklasku tak zwanych elit szydzili i obrażali Lecha Kaczyńskiego, osobę która uosabiała majestat Rzeczpospolitej pełniąc role prezydenta z wyboru Polaków, w pamiętnych kwietniowych dniach żałoby, na krótki czas się schowali, by już wkrótce ze zdwojoną siłą dopisywać kolejne wersy do swojej opowieści o chamie i pijaku, który miał przynosić wstyd Polsce. Nie bez przyczyny ludzie, którzy chcieli czcić pamięć Lecha Kaczyńskiego zwrócili się w stronę Boga i symboliki religijnej, był to przecież naturalny odruch, każdego kto cierpi po stracie bliskiej osoby. Religia jest też przecież elementem, który manifestuje jedność polskiego narodu. 
I w tym samym kierunku powędrował „przemysł pogardy”, ale tym razem nie wystarczyło pogardzanie zwykłym człowiekiem jakim był Lech Kaczyński, tym razem posunięto się do walki z symbolami Chrześcijaństwa, a przez to i bezpośrednio z Bogiem. 
„Przemysł pogardy” nie skończył się z tragedią  10 kwietnia, która mogła się wydawać ucieleśnieniem festiwalu chamstwa, jaki trwał od lat w naszym kraju, po tych tragicznych wydarzeniach, sprzymierzył się z prymitywnym antyklerykalizmem i kontynuuje swoją działalność, na niespotykaną skalę. 
Polskie antychrześcijaństwo, to nie jest styl Zapetero, na którego powołują się rodzimi lewacy, to swoista mutacja, niechęci do Kościoła, z brutalną i prymitywną modą na zwalczanie przeciwnika politycznego wszelkimi możliwymi metodami. Trend, który można nazwać ogólnoeuropejskim, spotyka się w Polsce z naszym rodzimym „przemysłem pogardy” i owocuje takimi wydarzeniami jak podpalenie Krzyża, bo „normalnym” w naszym kraju się staje, że można szydzić z Chrześcijaństwa. Można było bezkarnie obrażać i pomawiać Prezydenta, można było dużą grupę społeczną nazwać bydłem, to w końcu uznano, że i z symbolem męki Chrystusa można walczyć nawet ogniem. Jezus nauczał, że co uczyniliśmy jednemu z naszych braci, jemu (Chrystusowi) uczyniliśmy. Nie dziwmy się więc, że dla tych, którzy szydzili z innych ludzi, nie ma żadnej świętości. 
Ale to co się stało to również nasza (Chrześcijan) wina. Czy nie za mało protestowaliśmy kiedy szydzono z naszych bliźnich, czy nie byliśmy obojętni, kiedy obok ktoś śmiał się z karykatur czy dowcipów obrażających Chrześcijaństwo? Pogarda względem tragicznie zmarłego Prezydenta też zaczynała się od dowcipkowania, a tragiczna śmierć, która symbolicznie byłe efektem tych działań, nie była wstanie zahamować rozpędzonej machiny „przemysłu pogardy”. Niemal równe 2 lata temu mogliśmy zobaczyć jakie są owoce nieustannych drwin z jednej osoby, strach pomyśleć, co przyniesie „pogardzanie” religią. Teraz w okresie Wielkiego Postu, chyba również pora abyśmy my Chrześcijanie zrobili sobie rachunek sumienia, czy naszą obojętnością, nie pozwalamy by zło, jakie niesie ze sobą antychrześcijaństwo nabierało rozpędu. 
Przypomnijmy sobie postawę naszego Pana Jezusa Chrystusa, kiedy w świątyni spotkał kupców. 
Teraz do naszych świątyń wchodzą również osoby, które nie szukają modlitwy, nie bądźmy na to obojętni, nie pozwólmy na bezkarne drwienie z Chrystusa i jego Śmierci za nas, ale też nie zapominajmy o modlitwie za tych, którzy zbłądzili, jak słusznie wskazuje nam słuszną drogę ksiądz z parafii, w której podpalono Krzyż. 
Zastanówmy się też, czy na co dzień, nie jesteśmy obojętni, kiedy ktoś obok nas zwykłym słowem, czy często nie przemyślanym gestem symbolicznie podpala symbol Męki Pańskiej. 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka