"Po latach beznadziei w PRLu, kiedy powstała Solidarność będąc w Kościele i przekazując innym znak pokoju czułem, że ludzi dookoła mnie łączy ta sama sprawa. Współcześnie znowu powraca beznadzieja, szczególnie brak perspektyw dla młodych, ale podczas wieczornej mszy, dzieląc się znakiem pokoju, znowu poczułem dawną siłę" mówi jeden z uczestników obchodów rocznicy Tragedii z 10 kwietnia.
231
BLOG
10 kwietnia – manifestacja dumy, patriotyzmu i wiary.
…………………………
Wśród stojących pod Pałacem Prezydenckim krążyli młodzi ludzie, którzy rozdawali naklejki z symbolem Polski Walczącej. Jak niemal każdy w tym tłumie, przykleił go sobie do płaszcza młoda dziewczyna. Stała ona w tłumie i oglądała prezentowane na telebimie filmy. Wśród przechodzących obok niej ludzi była staruszka, jej zmęczone życiem oczy, ożyły kiedy zobaczyła naklejkę na płaszczu dziewczyny, na twarzy, na której odciśnięte były trudy długiego życia, zarysował się uśmiech jak u małego dziecka. Być, może staruszka, przypomniała sobie swoją młodość, kiedy wśród ruin Warszawy ze znaczkiem "kotwicy: walczyła w Powstaniu Warszawskim.
…………………………………………………………………………………….
Biednie ubrany starszy pan usiadł, zmęczony na krześle w ogródku przy jednej z Warszawskich restauracji. Za chwilę miała rozpocząć się msza święta w pobliskiej archikatedrze św. Jana.. Kiedy pojawiła się kelnerka poprosił o szklankę wody, ponieważ jak zaznaczył nie stać go na nic więcej. Wzburzona kelnerka poprosiła ubogiego klienta o opuszczenie terenu restauracji, kiedy mężczyzna juz wstawał z krzesła, do jego stolika zbliżyło się kilka kobiet - na co ma Pan ochotę? Może ciepłej herbaty się Pan napije? - odezwała się jedna z nich.
- ale ja nie mam jak się zrewanżować Paniom
- nam będzie miło jak Pan posiedzi tutaj z nami.
……………………………………………………………
Ludzka lawa, biało -czerwona od powiewających flag, maszerująca od Placu Zamkowego na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, śpiewając pieśni religijne i patriotyczne, była tylko zwieńczeniem obchodów rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. A trzy opisane powyżej sytuacje, były chyba kwintesencją międzyludzkiej solidarności, jaka zrodziła się 10 kwietnia 2010 roku pod Pałacem Prezydenckim i pomimo burz, które wciąż nad nią się rozgrywają, ona trwa.
Wielu Polaków jest zjednoczonych w walce o prawdę na temat Katastrofy Smoleńskiej, a rocznica tego tragicznego wydarzenia, jest dniem w którym podnoszą oni głowy i w centrum stolicy, gotowi są powiedzieć swoim krytykom, tak jesteśmy oszołomami, jak nas nazywacie, nie wstydzimy się tego.
Pokazy filmów, koncerty i inauguracja Konferencji Polska Wielki Projekt z czołówką polskich intelektualistów, wypełniły rozkład dnia, każdego kto 10 kwietnia przybył na Krakowskie Przedmieście, aby w ten sposób oddać hołd, tym którzy tragicznie zginęli, a także zamanifestować, że nie zgadza się na sposób w jaki polskie i rosyjskie władze postępują ze śledztwem w sprawie największej tragedii w historii Polski po 1945 roku.
W całym tym wydarzeniu jest coś mistycznego, rodzi się silna międzyludzka więź, wśród ludzi zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu można wyczuć serdeczną więź, o którą tak trudno na co dzień dostrzec na ulicach naszych miast.
W tym roku, szczególnie silnie akcentowany szczególnie w przemówieniach była rola chrześcijaństwa i tradycji, wskazywano na związek pomiędzy „przemysłem pogardy” uruchomionym przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu, a obecną walką z Kościołem.
To co dla niektórych jest elementem wyszydzania (spotkałem się z rysunkiem satyrycznym, który polskim patriotą określa człowieka z flagą, a kiedy trzyma on w drugiej ręce Krzyż, otrzymuje miano prawdziwego patrioty) tak na prawdę jest fundamentem polskości. Religia dla polaków była ważna od wieków, Bogórodzica dodawała odwagi polskim rycerzom pod grunwaldem, Częstochowa z obrazem Matki Boskiej nie raz była symbolem oporu przeciwko okupantowi, miłość i troska o ojczyznę były elementem utworów religijnych (Boże, coś Polskę), wreszcie kapłani byli tymi, którzy pomagali przetrwać społeczeństwu w trudnych chwilach i byli drogowskazem (Skarga, Wyszyński, Popiełuszko, Wojtyła). Dziesiątki tysięcy ludzi, którzy z flagami narodowymi modliłi się w intencji ojczyzny, to nie jest jakiś wstydliwy godny wyśmiania wybryk, jak chcą ich postrzegać niektóre środowiska, a kontynuacja najpiękniejszych tradycji naszej ojczyzny. To Polska była przedmurzem chrześcijaństwa i broniła Europy przed turecką nawałnicą. To również nasz kraj podarował światu Jana Pawła II, który przecież z polskiej tradycji wyrastał. Wreszcie, to w chrześcijańskiej Polsce narodził się republikanizm, podczas gdy monarchie Europejskie zmierzały w kierunku absolutyzmu. Związek polskości z chrześcijaństwem wydaje się więc nierozerwalny, a nawiązywanie do niego jest powracaniem do najpiękniejszej tradycji, która może być dla nas źródłem dumy.
Nazywanie ciemnogrodem osób manifestujących swój patriotyzm i wiarę, w imię tak zwanego postępu to zwyczajne wypieranie się dumy. To jednocześnie brak zrozumienia, idei nowoczesności, która przecież nie musi wypierać się tradycji, a wręcz z niej wyrastać.
Śp. Prezydent Lech Kaczyński chciał Polski nowoczesnej, która szanuje tradycję. Nie ograniczał się w tym jedynie do głoszenia idei, a realizował je, czego najlepszym przykładem jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Świetnie też rozumiał prawa rządzące polityką międzynarodową, czerpiąc z doświadczeń historycznych budował silną pozycje regionalną dla naszego kraju, zdawał sobie sprawę, że tylko silna Polska, pełniąca role lidera jest wstanie zapewnić nam (Polakom) bezpieczeństwo, myślał nie w perspektywie kadencji, a w perspektywie dziesiątek lat. Można się było z nim nie zgadzać, ale nie sposób było odmówić Lechowi Kaczyńskiemu wizjonerstwa politycznego.
Swoją postawą zasłużył sobie na to, że dziesiątki tysięcy Polaków gotowych jest przybyć do stolicy by oddać cześć jego pamięci. To rzecz rzadko spotykana. I świadczy ona o wielkości człowieka, którego od dwóch lat nie ma już wśród nas.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)