W jednej ze swoich książek Rafał Ziemkiewicz trafnie opisuje postępowy Kościół jako latarnię na kółkach, która zamiast wskazywać drogę podąża za wiernym. Takiego Kościoła oczekują postępowcy i niestety część Chrześcijan. Tylko na co nam coś takiego? Można zapytać za Ziemkiewiczem. Do prawdziwego sukcesu życiowego, potrzeba nam czegoś trwałego, czegoś co w grze FC Barcelony nazywa się kodem.
152
BLOG
Kościół jak Barca
Kościół nie idzie z duchem czasu, Kościół nie daje odpowiedzi na problemy młodych, takie zarzuty pod adresem Kościoła można usłyszeć, nikt z oskarżycieli nie dodaje jednak, że po prostu oczekuje odpowiedzi na dylematy, wygodnych dla siebie.
Podnoszący powyższe zarzuty, zdają się nie rozumieć, że Kościół to skała, na której możemy budować nasze życie. Skała ma to do siebie, że jest twarda i ciężko zmienić jej formę, ale gwarantuję stabilność. Jeżeli komuś nie odpowiada taki fundament, może budować na piasku, który jest bardziej „uległym” tworzywem, tylko niech nie ma pretensji, że jego budowla ulegnie katastrofie przy najbliższej ulewie.
Kościół to wartość stała, to co daje nam oparcie w trudnych chwilach i wskazuje drogę i to jest tak naprawdę wartością, która jest atrakcyjna dla młodych ludzi. Jest to wartość, która choć nie obiecuje łatwej drogi, to daje gwarancje zwycięstwa. Można tutaj posłużyć się analogią do piłki nożnej.
Wielu młodych chłopaków marzy aby grac w FC Barcelonie, czy innym wielkim klubie piłkarskim. To co charakteryzuje futbolowe potęgi to konkretny styl gry. Szybkie, krótkie podania to swoisty kod DNA FC Barcelony. To ten kod niezależnie od sytuacji na boisku sprawia, że piłkarze Blaugrany wiedzą co robić, wiedzą jak grać. Owszem, nie gwarantuje to zwycięstwa w każdym meczu, ale porażka nie jest powodem by tą generalną zasadę stylu gry zmieniać (za co resztą kochamy Barcelonę). Podobnie jest w naszym życiu. Nie zawsze trzymając się Kościoła, otrzymujemy nagrodę, często odnosimy porażki, ale mając fundament w Kościele, mamy swój kod, który pozwala nam kroczyć do zwycięstwa. Mając taki kod DNA, niezależnie od sytuacji zawsze, nawet w najgorszej sytuacji wiemy jak mamy grać. Zatem warto zadać pytanie młodym, czy do gry zwanej życiem chcą podejść tak samo jak gwiazdy Barcelony, czy może jak amatorzy, którzy zmieniają styl gry w zależności od sytuacji i przeciwnika. Czy godzą się na ciężką pracę w Wielkim Klubie, czy wolą brak profesjonalizmu, balangi zamiast treningów i wieczną wegetację w piątej lidze. Będąc przy analogiach Świętego można porównać do piłkarza pokroju Messiego. Wiadomo, że nie każdy jest wstanie zbliżyć się do jego umiejętności, ale jeżeli chcemy coś osiągnąć jako piłkarze, powinniśmy brać z niego przykład i ciężko trenować. Podobnie w życiu, nie każdemu z nas uda się zostać „duchowym Messim” (Świętym):, ale każdy z nas powinien takie „gwiazdy” naśladować i próbować rozgrywać życiowe mecze tak jak oni. Życie o tyle jest trudniejsze od piłki nożnej, że nie m w nim czasu na treningi, zawsze jest jakiś ważny mecz, nie każde spotkanie można wygrać, ale najważniejsze, żebyśmy zrobili wszystko aby przy „ostatnim gwizdku” w doczesnym życiu zejść z murawy z podniesioną głową, wiedząc, że graliśmy fair, że udało się nam przynajmniej kilka dobrych zagrań.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)