"Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do głównej rzeki i do Bałtyku", objaśnił nam swego czasu miłościwie nam panujący Bronisław Komorowski. Dlatego, nie powinniśmy robić wielkiej sprawy, z wczorajszej niedyspozycji Basenu Narodowego...tfuuu... przepraszam Stadionu Narodowego. To przecież normalne, że woda się zbiera, stanowi zagrożenie dla meczu piłkarskiego i w końcu spłynie do rzeki i do Bałtyku. Jakiś element wywrotowy, przypomni, że przecież stadion posiada rozsuwany dach. Owszem posiada, ale tak jak parasol nie każdemu się należy, (patrz drogi czytelniku spotkanie Komorowski - Merkel - Sarkozy), tak również nie każdy ma prawo do suchego miejsca na Stadionie Narodowym. Dlatego pozostaje po raz kolejny nam zaśpiewać "Polacy, nic się nie stało". Bo to jest przyśpiewka na miarę naszych możliwości.
465
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)