Trotyl został znaleziony we wraku tupolewa, trotylu nie znaleziono, trotylu nie znaleziono, ale nie można wykluczyć. Informacje o materiałach wybuchowych we wraku samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku zmieniają się jak w kalejdoskopie. Przyjmując jednak wersję oficjalną dla “przeciwników teorii spiskowych”, czyli, że żadnych materiałów wybuchowych nie było, a nawet jeżeli to są pozostałością po II Wojnie Światowej lub... (tu wstaw sobie czytelniku aktualne tłumaczenie przedstawione przez tak zwane elity), należy mieć poważne obawy, czy nasza władza gra fair.
Skoro zakładamy, że trotylu nie było, a jednak informacja o nim jakoś dotarła do dziennikarzy Rzeczpospolitej, można mieć obawy, czy ten news nie był elementem gry przygotowanej przez służby specjalne, które miały za zadanie wesprzeć obecną władzę. To, że news podała akurat gazeta o zabarwieniu konserwatywnym, nie jest przecież przypadkiem, ktoś wiedział do kogo iść z informacją, aby mieć pewność, że trop nie zostanie odpuszczony. Istnieje możliwość, że ktoś mógł wykorzystać szlachetne intencje pracowników “Rzepy”.
Rząd PO nie jest ostatnio w najlepszej formie, notowania partii Tuska, też zniżkują, w co niektórych sondażach plasując przywykłą do wygrywania Platformę na drugim miejscu. Korzysta na tym PiS, który pokazuje ostatnio swoją łagodną, merytoryczną twarz. Dotychczasowe sondaże pokazywały, że istnieje spora część Polaków, którą odstrasza PiS mówiący o zamachu w Smoleńsku, teraz najwidoczniej wobec kolejnych porażek rządu, i złagodzenia kursu przez PiS, ten strach zmalał, jeżeli nie zniknął. Jasnym więc było, że jedynym ratunkiem dla PO jest odwrócenie tendencji zwyżkowej PiSu. Jasnym jest, że obecny rząd nie ma potencjału aby czymś pozytywnym przyciagnać wyborćów, należało więc przypomnieć więc zmory Prawa i Sprawiedliwości, ze sprawą Katastrofy Smoleńskiej, która juz dawno w propagandowy sposób Polakom obrzydzono. Po samobójstwie głównego świadka w sprawie za bardzo Jarosław Kaczyński, ani nikt z jego otoczenia nie uderzył w radykalne tony. Należało więc jeszcze bardziej sprowokować przeciwnika, a cóż mogłobyć skuteczniejsze, jeżeli nie konkretny dowód potwierdzający zamach. Kiedy politycy PiS usłyszą o trotylu w samolocie, z pewnością zaczną mówić o zamachu, o zdradzie w dodatku w skrajnie radykalny sposób. Pozostaje tylko aby dziennikarze w swej naiwności, że służą dobrej sprawie demaskując obłudę Kaczyńskiego, zaczęli teraz nagrywać i wyłapywać co ostrzejsze wypowiedzi w szeregach PiS z Prezesem na czele. Czy się doczekają?, czy politycy PiSu dadzą się sprowokować, czy Polacy ulegną kolejnym manipulacjom? Przekonamy się zapewne już niebawem oglądając serwisy informacyjne. Nie mogę znaleźć kategorycznego potwierdzenia obecności trotylu, nie mogę też zweryfikować mojej teorii o prowokacyjnym charakterze tego newsa, jedno jest jednak pewnie przy sprawie Katastrofy Smoleńskiej, należy dążyć do prawdy, sprawdzić każdy wątek, każdy trop.
287
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)