Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
290
BLOG

Ateistyczna pustka, jako w niebie tak i na ziemi

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Na całym świecie można znaleźć miejsca, bez których żaden przewodnik turystyczny nie byłby kompletny. Często są to piramidy wznoszone przez cywilizacje rozsiane po całym globie. Zawsze miały one jednak znaczenie sakralne. Były bramą do życia wiecznego (Egipt), czy miejscem składania krwawych ofiar bóstwom (Ameryka). Szukający korzeni naszej cywilizacji w antycznym świecie basenu Morza Śródziemnego nie mogą nie zauważyć świątyń wznoszonych dla Zeusa i jego ferajny z Olimpu. Większość budowli, 
które zapierają dech w piersiach odwiedzających daleki wschód, to Świątynie. 
Nawet budowle z pozoru świeckie były tam wznoszone na chwałę cesarza- syna niebios. 
Wreszcie stara Europa. Czy istnieje tutaj miasto, które w swojej panoramie nie miałoby Kościelnej wierzy? Czy możemy powiedzieć, że zwiedziliśmy Barcelonę, Rzym, Paryż nie odwiedzając miejsca sacrum?
Budowle sakralne są nieodłącznym elementem spuścizny setek wieków, a wiele fundamentalnych dla nauki odkryć zawdzięczamy duchownym (Kopernik), osobom dla których Biblia była fundamentem (Newton), czy tym dla których transcendencja  była czymś oczywistym (Einstein). 
Bez religii, bez transcendencji nie mielibyśmy świata, który nas otacza. Najwidoczniej to wiara w Boga (bóstwa) pchała człowieka do tworzenia rzeczy wielkich, wiekopomnych. 
A jaką spuściznę mamy po ateistach, nie mówiąc o wrogach Pana Boga i religii?
Znajdzie się trochę mostów, twierdz, pomników jako dzieł świeckich, ale czy ich twórcy byli ateistami? Jest za to dziedzina, w której wrogowie religii zostawili nam spora spuściznę. To obozy koncentracyjne, gułagi, pola Kambodży, to dzieła tych, którzy nie widzieli miejsca dla Boga. Pozostawili po sobie ostrzeżenie historii, a z rzeczy materialnych, które są przecież dla nich jedyną rzeczywistością nie pozostało nic istotnego. Widocznie, jeżeli dla kogoś niebo jest puste, pustkę ma również na 
ziemi.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości