Lula Lula
299
BLOG

Zbyniek

Lula Lula Kultura Obserwuj notkę 22

 

Zaopatrzeniowcem w mojej pracy jest Pan Zbyniek.

Może sześćdziesięcioletni. Palący peerelowskiego cybucha w peerelowskim samochodzie dostawczym.

Historyjka jest jeszcze sprzed wakacji. Gdy kończyłam pracę wcześniej czasem się zabierałam z Panem Zbynkiem.

 

Mijaliśmy małe wioseczki

jeździliśmy polnymi dróżkami

z ciepłem rozgrzanych pól

i ulic

i szelestem owadów

 

smoła, drewno, żywica

 

tam gdzie pracuję powietrze jest inne, takie z wakacji z dzieciństwa

rozgrzanej ziemi

ziół

drogi z oddali

i lata

 

Nic się nie stało.Wszystko być może. Zamknąć ten zapach w buteleczce i wdychać  gdy źle.

Właściwie to promienieję na wspomnienie zapachu.

...

Czasem gadaliśmy tzn.

Pan Zbyniek gadał, a ja myślałam  o Panu Zbyńku

że fajnie być właśnie takim Zbyńkiem

z prostą pracą, która raduje

z widoczkami z tras , które radują

Misja!

:

-teraz jedziemy do tartaku pani Lulu

-a spoko

-później zaś muszę odebrać butlę z gazem

-cześć Zbyńku

-hej szefie

-zgrzewkę wody mineralnej dla mnie

-upał co ?

-w niedzielę idę na ryby

 

no i  to Pan Zbyniek z radością pokazał mi swoje piekielnie trzeszczące cb radio, które skowyczy panicznie  ale usłyszeć w trasce dialogi innych  przyjaciół-kierowców, ich komunikaty-bezcenne.

...

Kiedyś wracałam na moje sypialnia - osiedle

nocą

Też mijam las. Patrzę -w autobusie znajomy podróżnik. Znajomy wielu osobom zresztą

Autor paru poczytnych książek

 

Podchodzę:

 

-niesamowite dla mnie -

spotkać pana  w moim autobusie

zmierzającym do mnie, do mego domu!

 

Fajnie nam się wtedy rozmawiało. Parę dni wcześniej został przed pewnym  forum ostro wybuczany bo powiedział:

-Spotkałem goszcząc na południu Polski górnika  i to było dla mnie egzotyczne!

No więc sporo osób uznało pewnie- co za nadęty kretyn!

Ale już w rozmowie w cztery oczy gdy mu to buczenie przypomniałam

stwierdził:

-bo to jest egzotyka , niesamowitość takiego właśnie prostego spotkania

-drogi  do innego człowieka

-nie muszę po to jechać do Indii.

 

Wow niesamowity  był ten wieczór w autobusie !

niestety nie mogłam przejechać mojego przystanku ! :)

ale czyż nie miał racji

?

ostatnio do pracy znów podwoził  mnie Pan Zbyniek.

Poszłam na stopa. Żaden stop się nie zatrzymał :)

Zatrzymał się on.

 

- Jedziemy !

Tam na nas czekają !

Szybciutko pani wsiada!

 

 

W styczniowe wieczory  wraz z odgłosami ulicy do mojego mieszkania wchodzi lato

 

 

 

 

Lula
O mnie Lula

z Watahy ****************************************************

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Kultura