Trzy nie tak odległe w czasie historyjki (letnio-jesienne).
W moim mieszkaniu było zawsze dużo afrykańskich masek ,ale nigdy nie były moje. Pewnego dnia kupiłam sobie wykutą w hebanie maskę-twarz dziewczyny o delikatnych rysach. Amulet na rzemyczku. Spośród tych, które widziałam-ta była najbardziej ludzka. Myślę sobie :Rzeźbiarz ją znał- i już mam w głowie gotową historię.
Ale
Niepokorne dłuto ślizgnęło się .Dziewczyna ma na twarzy bliznę. Czasem w jej rysach odnajduję siebie.
Rozmawiam z kimś – ta osoba mówi- hmmm- nie wiesz kto robił tą maskę , nie wiesz jakie intencje, nie jest dobrze nosić takie rzeczy.
Patrzę na twarz dziewczyny z blizną, a później na swoją-gładką .
Koniec- nie wiem czy będę w stanie założyć tą maseczkę kiedykolwiek jeszcze.
Pewne szkolenie- Lul ma na szyi naszyjniczek z turkusów –mięciutko się układa i lubię – pasuje mi.Pewna kobieta siedzi obok przy stoliku i pyta - mogę zobaczyć? –czemu nie- odpowiadam- zdejmuję i jeszcze ciepły podaję jej.
Kobieta bawi się sznureczkiem kamyków, oplata wokół swojej szyi i ręki , oddaje.
Zakładam z powrotem-i dziwna sprawa- wszystko mi przeszkadza , łańcuszek uwiera w szyję, kamyczki stają sztorcem i uwierają niczym użądlenia skorpiona- co oplata się- obce ciało na moim ciele! Zdejmuje myk- i wkładam do kieszeni i nie zakładam więcej i nie wiem co robić.
Trzy. Pewien facet z obcego kraju zaczepia mnie na ulicy-kupiłam coś kiedyś u niego- mówi, że widział tu w Polsce masę twarzy, ale z wszystkich osób zapamiętał mnie.
Kładzie mi na ręku mały talizmanik- mówi, że przyniesie mi szczęście i że życzy mi jak najlepiej- ja również życzę panu szczęścia-odpowiadam- uśmiecham się i idę dalej.
Nie mam pojęcia czy amulet mi pomógł ( może się kiedyś jeszcze zapali:) natomiast o tym facecie- czasem jeszcze myślę.
„Afrykańczyk nie chciał oglądać jej ubranej. Czym prędzej podniósł z ziemi jakieś niewinne stworzonko i umieścił je na ciele Bijou. Owad począł pełzać po nodze i Bijou znowu rzuciła się na ziemię , tarzając się nerwowo i starając się nie dotykać owada rękami.
-Zdejmijcie go ze mnie , zdejmijcie!- krzyczała, turlając się po trawie i prezentując te części ciała, po których akurat łaził owad. Ale żaden z mężczyzn nie kwapił się z pomocą . Bakijczyk odłamał gałąź i zaczął uderzać w intruza, Afrykańczyk uczynił to samo. Uderzenia nie były silne ; łaskotały raczej niż sprawiały ból.”
(Anais Nin )



Komentarze
Pokaż komentarze (114)