"Najbardziej jesteśmy sobą ,kiedy osiągamy powagę bawiącego się dziecka"
(Heraklit)
Wilk kroczył ze swym koszyczkiem jak baletmistrz. Lul też mięciutko. Raczej.
Trzeba przyznać, że jest jak trzeba słonecznie-albo nie-widzę Słonce wszędzie- pomyślała Lula-mam to w sobie od zawsze -od niedawna maks-może powinnam się martwić.
W kółko słonecznie ? No obłęd :)
Mijały ich figurki dzieci z koszyczkami -kolorowe postacie , nakręcone jak na szynach
i samochodziki .
Lul coś sobie przypomniała
wiesz- rzekła do Wilka - w ubiegłym roku mały chłopczyk zapytany
przez księdza co przyniosłeś w koszyczku do poświęcenia
odparł-Dwa samochodziki
heh-Spryciarz - powiedział Wilk-Ja wyczuwam tylko mięsko.Mięsko po stokroć i przede wszystkim mięsko-jednak nie zrobię z tym nic- mruknął pojednawczo
- Tylko byś spróbował- odparła Lul- bez specjalnego przejęcia-i proszę-nie machaj tak tym koszyczkiem-Wszystko wyleci-będzie dramat
Nie wyleci- stwierdził Wilk -wywijając regularnego młyńca- o spójrz
uuu- powiedziała Lula -Cud!
wywinął kółeczko jeszcze raz. Z koszyczka
...
Wyskoczył mały ptaszek
Kulka promiennej bieli .
Ptaszek zatańczył skrzydełkami
wpadł na Słońce i doskonale zjednoczył się.
Spojrzeli za nim
Jeszcze raz cała ta promienność
mignęła pod powiekami
-Nieprawdopodobne-Dzień niezwykłości-orzekła Lul zdumiona
Znak jakiś !
Oczywiście - odparł Wilk--Cud!
Przeszedł jeszcze kilka kroków po czym miauknął przepraszająco-
- Ja go podrzuciłem
Pogodnych Świąt Salonowiczom
i nie-Salonowiczom
życzy Lula

( z małej Luli)


Komentarze
Pokaż komentarze (24)