Lula Lula
420
BLOG

Opowieść Karpia

Lula Lula Kultura Obserwuj notkę 55
"zdziwniej i zdziwniej"
( Lewis Carroll w Alicji)
 
Ongi woda bywała słodka
migotała srebrzyście igrając
z wiatrem i słońcem
 
błękit w błękicie
i bieli jasność
 
ongi  wraz z mymi braćmi ścigaliśmy się  i byliśmy niczym
klejnoty
-pierścienie zanurzone w wielkie migotanie
 
ongi  pisał o mnie  Arystoteles i Pliniusz Starszy- co gorszy być nie chciał
 
ongi
 
byłem taką fajną, miłą rybką i 
i naprawdę fajny chciałem być
 
ongi
 
złapano mnie
 
i zamigotałem!-  tym razem- na niebieskim talerzyku wilka
co postraszyć Zajęczaki chciał
...
 
Wilku przerwał swoje pogodne rozważania
Leżał swobodnie  i bardzo beztrosko na polanie - z brzuszkiem jak dynia w górę wyrzuconym- radosny wilkobudda :)
 
-w górę brzuszki pomyślał!
- a nie , nie brzuszki - stwierdził 
unosząc natomiast  nogi z radością  i bimbając stópkami
 
-ach jakiż sprawny jestem w mym lenistwie
jakiż jestem doskonale leniwy 
-pomyślał  i było mu dobrze
 
czuł się trochę jak futerał wilka wypchany:  
 
Pierożkami , rybkami , kutią, owocami , suszonymi śliwkami, śledzikami , barszczykiem, wódeczką , ogóreczkiem i innymi pysznościami.
 
Czuł się trochę jak mityczny baran pełen siarki -postrach smoka , przyjaciel Dratewki 
 
Czuł się szczęśliwy ponieważ
przeżył dni pełne szczęścia i ciepła, które miały 
ogrzewać  kiedy zimno będzie
 
ale przede wszystkim czuł się sobą
szczęśliwym wielce wilkiem
i pomyślał łagodnie,  że wszystko ma swoje miejsce
 
i wszystko jest ważne i wszystko jest potrzebne  i przyjdzie czas na wszystko
a on sam także ( jak Karpiu-Niebieski Talerzyk)   jest  kawałeczkiem  harmonijnej opowiastki
 
tkanej przez -Bóg wie kogo- Bóg wie z jakim finałem 
cokolwiek będzie- dobrej 
 
opuścił nogi , leniwie przewrócił się na bok  i usnął 
 
 
Lulka
 
22.00-23.42
 
26XII 2015
 
 
i to jeszcze nie koniec :
 
 
Opowieść Luli o Karpiu jej Dziadka
 
Ongi Dziadek Luli
posiadał  daczę z ziemią gdzieś w borach
a było tam wszystko co może uszczęśliwić bachora
 
albo Bachorów - sztuk parę- bo zwykle dzieciarnia na wakacje zjeżdżała się.
 
 
Ongi Dziadek pomyślał : Mam dom i wielki ogród - to i staw chcę mieć
i wykopał staw i pogłębił go i powiększył
aż po stawie można było pływać łódeczką 
 
staw zasilił nenufarami i karpiami
przede wszystkim 
innych rybek nie pamiętam -czego bardzo żałuję
 
Karpie pamięta się doskonale, albowiem
po dniu roboty
 
Dziadek lubił iść nad staw, gadać do karpi i rzucać im strawę
więc karpie wypływały unosząc pyszczki swe
 
-Komitywa
i zżycie
 
aż wreszcie przyszło Boże Narodzenie
i miejsce akcji Świąt przeniosło się do miasta
i dziadek wyjechał
dom uprzednio na wszelkie spusty
-zamknąwszy 
 
 
Po Świętach
wrócił
do siebie i swoich karpi i ufnie zawołał- odzewu nie było
 
Odzew był natomiast ze strony ofiarnych sąsiadów co szabrowników świątecznych widzieli , lecz nie oponowali
 
 
 
Morał ?
 
"Ciesz się karpiem , który jest. Bo jest :) "
 
 
Miłego świętowania i po Świętach :)
 
Lulka :)
 
 
 
 
 
 
 
 
Lula
O mnie Lula

z Watahy ****************************************************

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Kultura