mojego przyjaciela jest moim przyjacielem
"Wieleset lat temu nad brzegiem rzeki Indus żył Pers Ali Hafed(...) Miał mnóstwo pieniędzy i wszystko,czego dusza zapragnie .Był szczęśliwy .Pewnego wieczoru odwiedził go kapłan buddyjski i siedząc przed kominkiem opowiedział mu , jak powstał świat i jak pierwsze promienie słońca skropliły się na powierzchni ziemi tworząc diamenty .Stary kapłan powiedział, że jedna kropla słońca wielkości jego kciuka jest więcej warta niż wielkie kopalnie miedzi , srebra i złota, ; że mógłby za nią kupić całą prowincję, a za kopalnię diamentów -całe królestwo .Ali Hafed wysłuchał tych słów i nie był już bogaty. Ogarnęło go niezadowolenie , a wówczas całe bogactwo przepadło".
( z "Największej tajemnicy świata" Oga Mandino, s.58 )
Wilk
Kroczył z koszyczkiem w dłoni niczym baletmistrz. Ktoś kto by orzekł : co za radosny Wilku- popełniłby błąd . W istocie -był dość markotny.
W tym roku nie towarzyszyła mu Lula , koszyczek ze święconką nie był więc koszyczkiem prestidigitatora , skrywającym ptaszki wylatujące znienacka i samochodziki .Narzędziem sztuczek.
-Nici z szokowania Luli !-pomyślał posępnie - i nici z mięska- od wczoraj
- Spróbowałem już zająca , baranka , owieczkę-wszystko podstęp i ciasto-ohydne, lepkie słodycze.
- Tak się nie da żyć !
-Degustacja czyni mnie zdegustowanym- westchnął i miauknął
Zrobił stójkę chwiejąc się złowieszczo
kichnął
Równoległą drogą szedł Fąfi- Pies
Mieszaniec
o którym śmiało można by rzec : jak mieszany , tak zdradziecki
- Hej Wilku- krzyknął Fąfi - nie zagłuszony żadnym -rowerkiem tudzież samochodem
-co tam ?
- co masz- odparł Wilku śliniąc się nieznacznie - w koszyczku?
- a czy ja wyglądam na Czerwonego Kapturka ?
-no gadaj, co masz z mięska ?
-znam mięso na piątkę ! - Błaznował Fąfi
Fąfi- zlituj się !- mów!
No dobra - odpuścił sobie Fąfi -kiełbaskę !
- mówisz serio?-westchnął Wilku - a jakże mruknął Fąfi- spójrz- i zakreślił swą kiełbaską ósemkę- czyż nie cudna ?
Była prawdziwa- przejmujący zapach podrażnił zmysły Wilka -dawaj- odparł szybciutko nie bacząc na maniery. Śliną zachlapał już pół chodnika
- zapomnij- odparował Fąfi - tak po prostu? - Masz mnie za leszcza? Może żuczka ?
-Dawaj- pamiętaj kto tu jest twoim kumplem
-nie
- a kto ci nieraz ratował tyłek łotrze? Kto cię nauczył odstawiać Indiańca ? Kto cię bronił i krył gdy napadałeś na kury ?- Ja!-a teraz dawaj kiełbasę.
-Hmmm- zastanowił się Fąfi -wspólne polowanko na zajęczaki mi się marzy- zastanowił się głośno i wymownie
- O co to nie !- wrzasnął Wilku , biegać z Tobą za zajęczakami ? Raczysz żartować !
-Polowanko-albo nici z kiełbaski
-No dobrze-ustąpił Wilk - pojednawczo i przeciągle -godzina !
-półtora odparł bezczelny Fąfi
-godzina , piętnaście polowanka- rzekł Wilku i ani chwili dłużej!
-Cóż! - coś się jednak da zrobić- wrzasnął radośnie Fąfi - łap- i rzucił w stronę Wilka kiełbaskę- ten w trymiga umieścił ją w swojej butonierce.
Świat znów był piękny, idylliczne miasteczko- w istocie chagallowskie- on zaś był sobą- nonszalanckim Wilkiem.
- Negocjacje z tobą to prawdziwa przyjemność -orzekł Fąfi zarozumiale
- Stary- odparł Wilk mściwie- gdybyś - potrzymał mnie w tym stanie chwilę dłużej
to...
....
umówiłbym cię z Rudą Baśką
po czym
zachichotał złośliwie znikając w głowie Lulki
26.III.2016


Komentarze
Pokaż komentarze (36)