10 obserwujących
384 notki
264k odsłony
  60   0

Czym się różnią partie polityczne od klubów piłkarskich, a czym od mafii?

Wywiad z dr. Markiem Ciesielczykiem – Przewodniczącym Antypartii

18 kwietnia w telewizji wRealu24 ukazał się wywiad z Przewodniczącym Antypartii – dr. Markiem Ciesielczykiem na temat patologii wynikających z polskiej partiokracji.

Już w ciągu kilku pierwszych godzin wywiad ten oglądało ok. 13 tysięcy osób, patrz:
https://www.facebook.com/watch/?v=3183305271957841


image


Dr Ciesielczyk w telewizji wRealu24


Od 30 lat Polską rządzi ta sama grupa około 300 osób, które od czasu do czasu zmieniają tylko szyldy partyjne, podobnie jak piłkarze barwy klubowe.  

Wraz ze wszystkimi „znajomymi i krewnymi królika” grupa ta tworzy nową nomenklaturę – ok. 20 tysięcy osób, które obsadzają najlepiej płatne stanowiska w spółkach Skarbu Państwa oraz w spółkach komunalnych, działając podobnie jak mafia. Wraz z rodzinami jest to pasożytnicza kasta około 100 tysięcy osób – mniejszość podobna do tej np. w Ugandzie czy Tanzanii.

Pozostali Polacy – po 30 latach „przemian” - zarabiają 6 razy mniej niż obywatele Liechtensteinu, 3 razy mniej niż Irlandczycy, 2 razy mniej niż Hiszpanie, półtora raza mniej niż mieszkańcy Słowenii, która niedawno walczyła o swą niepodległość w wojnie domowej, czy też obywatele Estonii – byłej kolonii sowieckiej.

Polska mogłaby – podobnie jak np. Irlandia, Nowa Zelandia czy Singapur osiągnąć roczny  przyrost PKB w wysokości 10-20%, a zarobki Polaków mogłyby w ciągu 5-10 lat być 2-3 razy większe niż obecnie, gdyby naszym państwem rządzili ludzie inteligentni, uczciwi i odważni, którzy przeprowadziliby reformy gospodarcze podobne do tych w Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapurze (o tym pisze Antypartia na swej stronie www.antypartia.org).

Można to osiągnąć, zmieniając gruntowanie system selekcji ludzi władzy – ordynację wyborczą na większościową oraz zastępując fikcyjne regulacje referendalne faktycznym referendum bezprogowym, którego wynik byłby wiążący dla władzy.

Do tego dąży Antypartia, której kandydaci do Sejmu będą wybierani w uczciwych prawyborach w 41 okręgach wyborczych i będą musieli złożyć przyrzeczenie publiczne zgodnie z artykułem 919 kodeksu cywilnego. Jeśli nie dotrzymają danego wyborcom słowa, zostaną zmuszeni prawem do wypłacenia każdemu zdradzonemu wyborcy 1.000 złotych.

Antypartia żąda, by posłowie mogli być odwoływani w czasie kadencji w drodze referendum, by pozbawiono ich immunitetu, zaś wynagrodzenie parlamentarzysty zostało obniżone do wysokości średniej krajowej lub też by parlamentarzyści pracowali społecznie.

Antypartia nie oczekuje, by zapisywali się do niej jej zwolennicy. Status zarejestrowanego sympatyka gwarantuje każdemu takie same prawa jak formalnemu członkowi (włącznie z prawem startu do Sejmu z list tego ugrupowania). Członkowie i sympatycy Antypartii w każdym z 41 okregów wyborczych cieszą się całkowitą autonomią.

Już w tej chwili Antypartia rozpoczęła konstruowanie list wyborczych do Sejmu i zachęca zwolenników gruntowanej zmiany systemu politycznego w Polsce do zgłaszania kandydatur ludzi uczciwych, inteligentnych i odważnych, którzy mają na swym koncie znaczące sukcesy zawodowe i społeczne – telefon: 601 255 849.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale