MaciekBigos MaciekBigos
232
BLOG

Szkoła nie lubi ambitnych

MaciekBigos MaciekBigos Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Z polską szkołą od lat dzieje się to samo: rodzima oświata w oczach dziwaczeje od coraz to nowych (niby lepszych) reform i pomysłów,  a poziom nauczania spada na łeb, na szyję.

Upadek polskiej szkoły ma długą odcinkową historię. Nie warto wymieniać teraz wszystkich zaniedbań i błędów poczynionych przez światłych ministrów oświaty przez lata. Warto natomiast pochylić się nad konsekwencjami zabawy w nieudolną modernizację szkolnictwa.

Konsekwencja, a może nawet i konsekwencje są oczywiste dla każdego, kto myśli logiczniej, niż dzisiejsza szkoła uczy. To – proszę przyznać – nie jest trudne. Co „ulepszenia” niosą za sobą. Chaos, który nie odbije się czkawką żadnemu z ministrów. Niezdrowe czkniecie odbijać się będzie echem w przyszłości. Komu się będzie odbijało? Naszej przyszłości, czyli młodzieży. A skoro im, to i Nam wszystkim – całej Polsce.

Polska szkoła stawia swoim uczniom poprzeczkę coraz niżej i niżej. Niedługo okaże się, że poprzeczka stanie się progiem zwalniającym. Zwalniającym dla ambicji uczniów. Jeśli oczywiście pojęcie ambicji, które już dziś wydaje się często być dla wielu abstrakcyjnym, wciąż będzie istniało. Ambicję najprościej uśmiercić pragmatyzmem nauczania zamkniętym w zdaniu „nie bądź orłem, bo wylecisz”.

Jeśli ktoś się w szkole „wychyla” pozytywnie na tle klasy, to entuzjazm takiego „ciekawskiego ucznia” zgasić należy w zarodku. Na poziomie liceum nauczyciele czynią to bez mrugnięcia okiem przekazując uczniom prostą prawdę: nie kombinujcie – indywidualności nie trafią w klucz na maturze. A owe trafienie w klucz jest przecież kluczem do przyszłości – studiów.

Uczeń wybitny i ambitny jest problemem, ponieważ (nie bezpośrednio), lecz swoim zachowaniem wymusza na nauczycielu lepszy, bardziej zaangażowany sposób  pracy. To dla wielu pedagogów zło najgorsze i wcielone. Musieliby przecież pochylać się nad rozprawkami i interpretacjami, do których nie ma klucza; w które trzeba przeczytać, a nawet wczytać, pomyśleć i ocenić nie na podstawie używania zwartych w „rozwiązaniu” zwrotów. Ocenić koncepcję, w jakiej uczeń temat ujął. A to wymaga.

Nie chcę tworzyć rażącego kłamliwego uogólnienia – nie wszyscy nauczyciele – to komputery Komisji Egzaminacyjnych do sprawdzania testów. Są i wśród nauczycieli osoby wybitne i zaangażowane, ale w ich przypadku również działa zasada „z orłem”. Bo pani Małgosiu, jeśli pani pokaże uczniom, że można lepiej i fajniej i ciekawiej prowadzić lekcje, to wzrosną oczekiwania, co do reszty kadry nauczycielskiej. I co wtedy? Nagle kazać starej, zasłużonej pani od historii, która dyktuje podręcznik, bo wie, że nikt i tak jej nie tknie, kazać jej coś zmieniać?! Zwolnić?! Starych drzew się nie przesadza. Tak. Nikt tylko nie widzi, że stare drzewa hamują wzrost drzewek młodych.

Czy coś tu zmieni powrót do modelu nauczania 8 + 4. Tak – zmieni. Zmieni, na wyższy dochód wydawnictw. Nowy model, nowa podstawa programowa, no to i podręczniki nowe  być muszą. Nic to, że te „nowe” od tych „niby starych” różnić się będą zapewne li tylko szatą graficzną. A może podręczniki stanął się darmowe? OK., ale ćwiczenia już nie, a bez ćwiczeń podręcznik nie ma racji bytu. Tak jest w przypadku wielu przedmiotów.

Jak więc pomóc szkole, a więc uczniom, a więc Polsce, czyli Nam wszystkim. Nie obniżać standardów! Nie uszczuplać podstaw programowych z uzasadnieniem, że umysł dzisiejszych uczniów „tego nie przerobi”.

W skrócie: nie traktować szkoły, jako kuźni baranów, którymi potem łatwo będzie rządzić. W oświacie widzieć należy klucz do lepszego jutra, bowiem „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Dopisać wypada dziś „i nauczanie”.

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości