5 obserwujących
248 notek
41k odsłon
  145   0

Pomiędzy kiczem a memem.

To ekonomia otwiera chamstwu cyfrowy świat fałszywych kopii.

Siła złego

Z zainteresowaniem przeczytałem w Plusie minusie tekst Tomasza Terlikowskiego „Jak przegraliśmy pamięć o Janie Pawle II” diagnozujący przyczyny radykalnego obniżania autorytetu Naszego Papieża, zachodzące równocześnie z radykalnym obniżaniem znaczenia religii i Kościoła Katolickiego. Autor zestawia trzy formy niszczenia tych wartości: kicz, symulakr, mem.

image

Rys. 1. Wirus kłamstwa cyfrowo poszerzonej kultury - struktura.

Uważam, że znaczącą jest kolejność tych trzech kategorii powiązanych jako wirus kłamstwa właściwy dla dynamiki cyfrowo poszerzonej kultury. Wirus łączący symulakrem jako fałszywym obrazem lub opisem, kicz jako zwyrodnienie czy to estetyczne czy etyczne z memem jako narzędziem agresji (rys.1).

Niszczącym piękno kicz żywiący się językiem i wartościami kultury, wzmacniany symulakrami lekceważącymi prawdę, skutkuje niszczącą dobro agresją mema. Wirus kłamstwa destruujący języki i wartości kultur narodowych, bywa kierowany przede wszystkim na opartej na personalistycznej godności człowieka cywilizacji łacińskiej.

Szczególnie istotne dla globalnej dynamiki tej destrukcji wydają mi się obecnie skutki złego opisu rzeczywistości liberalnej Ekonomii pragnień. Co w Polsce ma znaczenie nie tylko dla mniej lub bardziej abstrakcyjnych rozważań o gospodarowaniu opartym na wiedzy, ale i dla określenia społecznych oczekiwań wobec strategii zmian reguł ustrojowych i polityk publicznych.

image

Rys. 2. Wirus kłamstwa cyfrowo poszerzonej kultury – dynamika.

Tak widzę skutki wprowadzenia przez dominującą w refleksji akademickiej Ekonomię pragnień kategorii „etycznego biznesmena”, który jest odczłowieczonym kiczem postaci szlachetnego przedsiębiorcy. Kiczem symulakrycznie kamuflującym znaczenie ludzkiego wymiaru własności (posiadania) za ograniczoną odpowiedzialnością instytucji, która tą własność (posiadanie) reprezentuje jako osoba prawna.


Gadając do obrazu

Dobra pamięć Naszego Papieża traktowanego przez wielu jako narodowy interreks okresu sowieckiego zniewolenia, na równi z kardynałem Adamem Sapiehą i prymasem Stefanem Wyszyńskim, ma dla mnie znaczenie nie tylko jako dla członka Kościoła Katolickiego ale i jako dla obywatelskiego uczestnika debat o znaczeniu aksjologicznych przesłanek systemu gospodarczego. W debatach tych, opierając się na chrześcijańskiej antropologii człowieka i śledząc dynamikę przemian technologicznych i społecznych, często przypominam że giganci lubelskiego personalizmu nie tylko potwierdzali znaczenie cnót kardynalnych dla powszechnego i sprawiedliwego wykorzystywania nowoczesnych technologii, ale i wskazywali na konieczność uznania pracodzielności za współcześnie najważniejszą z cnót kardynalnych.

Takie owocowanie polsko-norwidowskiego wskazania „bo praca jest by się zmartwychwstało”, pozwoli na wprowadzenie solidarności międzypokoleniowej, pracy solidarnej i instytucji rodziny do katalogu pojęć ekonomicznych. A w konsekwencji pozwoli na powiązanie sektorów dobroczynności, rolnictwa, przemysłu, usług i redystrybucji w cyfrowo poszerzoną przestrzeń społecznej gospodarki rynkowej.

Wymagać to będzie przyjęcia bardziej odpowiedniego dla oceny dobrostanu społecznego w gospodarce opartej na wiedzy wskaźnika zmian od oddającego aktywność trzech centralnych sektorów (rolnictwa, przemysłu, usług) Produktu Krajowego Brutto. Kilka lat temu zaproponowałem by wskaźnik ten określić Solidarny Rozwój Wiedzy i oprzeć na informacjach pozyskiwanych z cyfrowych sieci {1}.

Czasami miałem okazję rozmawiać z uczonymi lub politykami odpowiadającymi zawodowo za kierunkowanie prac nad przyszłością dziedzictwa św. Jana Pawła II. Próbowałem ich namówić do postawienia zagadnień solidarnego rozwoju wiedzy i pracy solidarnej w kontekście procesów modernizacji ustroju życia publicznego.

Niestety tłem naszych rozmów był konkret politycznie ustanowionych pojęć i celów rozwojowych które limitują wykorzystanie środków publicznych nie tylko na polityki społeczne ale i na zamierzenia poznawcze. Pojęć i celów wyprowadzanych z uznanego przez Ekonomię społeczną fałszywego opisu motywacji człowieka w relacjach gospodarczych.


Na bezrybiu

Nigdy zatem nie udało mi się przekonać rozmówców, że choćby dla ciekawości prawdy warto by było zawiesić intelektualne hipotezy o znaczeniu „etycznych biznesmenów” i „społecznej odpowiedzialności biznesu” dla zrównoważonego rozwoju. Czasami odpowiedzią było „ja się nie znam na ekonomii”, czasami milczenie.

Obawiam się że taka ekonomia, działając w mniej lub bardziej rozpoznawanym interesie elit globalnych korporacji zmierzających do centralnego sterowania życiem ludzi zredukowanych do produktywności i konsumeryzmu, likwidując świątynie w świecie globalnego bazaru, niszczy moralne powiązanie pomiędzy wolnością - własnością - solidarnością. To ekonomia tworząc pseudo etyczny fundament dla fałszywego opisywania rzeczywistości (symulakr), otwiera kiczowi portale dla memów.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale