0 obserwujących
54 notki
16k odsłon
459 odsłon

"Piłkarski poker" Ciąg dalszy?

Wykop Skomentuj2

 

Zarząd PZPN nie zgodził się na dymisję szefa Kolegium Sędziów Janusza Eksztajna. Oznacza to mniej więcej tyle, że patologia związana z sędziowaniem meczów piłkarskich będzie się pogłębiać. Być może za jakiś czas nie będzie sensu chodzić na mecze piłkarskie, bo o tym kto wygra a kto przegra będzie decydować pan Eksztajn z paroma innymi „leśnymi dziadkami” przy stoliku w Warszawie przy Bitwy Warszawskiej 7.

Po ostatnich „wpadkach” polskich „sędziów” atmosfera wokół tego środowiska jest już tak podła, że odczuł to nawet Bogu ducha winny sędzia Hubert Siejewicz w ostatnim meczu Cracovii z Polonią Warszawa, kiedy odgwizdał jak najbardziej prawidłowego spalonego. Odczuwają to także sędziowie w niższych klasach rozgrywkowych, którzy prawidłowo gwiżdżą takie „stykowe” sytuacje.

A wystarczy tak niewiele. Po pierwsze: zawodowstwo sędziów. Dać tym ludziom (ale tylko najlepszym, wyłonionym w niezależnych testach) solidne pieniądze, żeby sędziowanie było dla nich zawodem, a nie dodatkową „chałturką”. Dać też do podpisania weksle na wysokie kwoty, tak na wypadek, gdyby do głowy przyszła im chęć „zarobienia” czegoś „na boku” (łapówki za ustawianie meczów).

Po drugie: technika w służbie sędziego. Nie jest do końca prawdą, że nie wolno wykorzystywać zapisu wideo w trakcie podejmowania decyzji przez sędziego. W ten sposób z boiska „wyleciał” Zinedine Zidane (słynna „główka”), bo w nadzwyczajnych przypadkach można skorzystać z zapisu wideo. O ile w przypadku finału mistrzostw świata można mówić o „sytuacji nadzwyczajnej”, o tyle czy można mówić o takiej sytuacji w przypadku meczu towarzyskiego (patrz: czerwona kartka Obraniaka w meczu z Meksykiem)?

Ponoć już w 2007 roku Polska zgłosiła swój akces do programu pilotażowego, w ramach którego miałby być wprowadzony zapis video w sytuacjach kontrowersyjnych. Od tego czasu zmienił się prezes PZPN i… sprawa umarła śmiercią naturalną.

Po trzecie: szkolenia. Zawodowy sędzia powinien się nieustannie szkolić, ale może to robić jedynie ktoś kto zna specyfikę tego zawodu i jest człowiekiem (i sędzią) wybitnym. Polscy sędziowie muszą się zadowolić jedynie szkoleniem, które poprowadzi dla nich były sędzia Walentin Iwanow, który wsławił się tym że podczas mistrzostw świata w 2006 ustanowił rekord pokazując w jednym meczu (Portugalia – Holandia) szesnaście żółtych i cztery czerwone kartki, czym pokazał, że w ogóle nie panował nad sytuacją na boisku.


 

Niby wszystko wydaje się być oczywiste, a tu dzisiaj zarząd PZPN powołał komisję, która ma ocenić pracę sędziów i obserwatorów (to jest dopiero fucha! 1500 zł za mecz). I tak problem odłożono ad acta.


 

A na koniec trochę polityki. Minister Sportu napisał na Facebooku, że „być może” mamy do czynienia z „match-fixingiem związanym z zakładami bukmacherskimi”. Ponoć sprawdzono i zarzuty ministra są nieprawdziwe, ale w mediach o tym wpisie być dość cicho. Stąd moje pytanie: Jaka byłaby medialna wrzawa, gdyby takie stwierdzenie padło z ust np. Jana Tomaszewskiego?

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale