Kiwają się nie tylko tam, ale w ogóle podczas modlitwy. Wierzą, że to pomaga skupić się i strząsnąć z głowy świeckie myśli; ruch jest także formą uczestniczenia w modlitwie całym ciałem. Nie jest to halachiczny [zapisany w prawie]obowiązek, raczej zwyczaj, który stał się powszechny. Jego geneza według średniowiecznego poety i filozofa judaizmu Judy Halewiego jest bardzo prozaiczna: nieraz kilka, nawet 10 osób musiało korzystać w czasie modlitwy z tej samej księgi. Kolejno pochylali się więc nad nią, by móc ją odczytać. Od czasu wynalezienia druku ksiąg przybywało i dziś pod Ścianą Płaczu każdy ma swój modlitewnik, ale zwyczaj pozostał.
Źródło: “Przekrój”




Komentarze
Pokaż komentarze (2)