"Premier Donald Tusk podczas spotkania z prezydentem USA Barackiem Obamą podarował mu m.in. książki Andrzeja Sapkowskiego w wydaniu anglojęzycznym z autografem autora - poinformowało CIR.
Prezydent Obama - jak czytamy - otrzymał również grę "Wiedźmin 2" w wydaniu kolekcjonerskim."
www.premier.gov.pl/zdjecia_i_filmy/galerie_zdjec/kulisy_wizyty_prezydenta_obamy,6654/ (drugie zdjęcie)
Gra nawet niezła, ale chyba jeszcze zbyt świeża, żeby się nią chwalić jako naszym narodowym osiągnięciem. Jest o niej głośno, bo niewiele ponad tydzień temu była premiera. Nie wiem kto Tuskowi podsunął taki pomysł, ale gość powinien dostać niezłą ekstra premię od producenta gry. Marketingowcy z CD Projektu spisali się na medal, gra sprzedaje się całkiem dobrze, a po tej akcji z Obamą pewnie będzie jeszcze lepiej.
Pytanie tylko dlaczego inne polskie firmy nie doświadczyły takiej "pomocy", też robią gry i też je sprzedają za granicą, choćby wrocławski Techland, czy People Can Fly z ich Bulletstormem? Może trzeba było pomyśleć o jakimś zestawie gier, taki pakiet dla "małego gracza", najlepiej z elektronicznym mieczem na USB.
Zastanawiam się też nad sensem takiego prezentu. Gra jest brutalna, pełno w niej wulgaryzmów i śmiałej erotyki. Na pewno córki Obamy są za młode, żeby w nią grać. Obama też chyba za dużo nie pogra. Zostaje więc madam Michelle. Kto wie, może lubi przed snem ubić jakąś bestię, albo popatrzyć jak Geralt zabawia się z uroczą czarodziejką. Wątpię jednak, czy spodoba się to Barackowi Obamie, bo choć jest potężnym człowiekiem i jednym rozkazem mógłby unicestwić tysiące bestii, to jakby na to nie patrzeć, Białego Wilka raczej nie przypomina :)
Może jestem zbyt sztywny i nie rozumiem współczesnego marketingu politycznego, ale myślę że zestaw płyt z muzyką Chopina jednak bardziej by pasował.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)