Taśmy Rydzyka to dno moralne! Nie chodzi mi tutaj o to, co powiedział sam Rydzyk, ale o to, co zrobiło „Wprost”. Materiał, który ujawnili, w atmosferze sensacji, nadając temu rozmiary ogólnokrajowej afery sięgającej samych szczytów władzy, to nic innego jak zwykłe ględzenie pysznego, zadufanego w sobie księdza, który myślał, że w zamkniętym gronie swoich studentów może sobie pozwolić na troszkę więcej niż na antenie Radia Maryja. Świadczy to, co najwyżej o jego obłudzie i bezczelności, ale na pewno nie jest to żadna rewelacja nadająca się na pierwsze strony gazet. Ot, chlapnął sobie księżulo, teraz pewnie tego żałuje. Każdy z nas niejednokrotnie w mniej oficjalnych okolicznościach też powiedział za dużo i potem tego żałował. Nie usprawiedliwiam Rydzyka, chcę tylko powiedzieć, że nic takiego się nie stało, żeby robić z tego główną aferę w Polsce.
Zostawiam już moralną ocenę samego nagrywania z ukrycia. Zaczął to Adam Michnik i jest to jego niewątpliwy, a raczej wątpliwy wkład w rozwój polskiej demokracji. Jeśli już podsłuchujemy to podsłuchujmy jakichś konkretów. Rozumiem taśmy Rywina, pada tam konkretna propozycja korupcyjna, taśmy Oleksego, mówił o konkretnych przekrętach i nadużyciach czerwonej bandy, ale taśmy Rydzyka? Co tam jest ciekawego? To, że nazwał prezydentową, jeśli to rzeczywiście Ją a nie Środę miał na myśli, czarownicą? To ma być ta sensacja? To ma być to coś, co ma wstrząsnąć majestatem Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i strącić władców z tronu? Śmiechu warte. Toż to jest nic więcej jak brzydki donos, o tym, że ktoś, kogoś nieładnie nazwał. Takie coś zdarza się może jeszcze wśród dzieci w szkole podstawowej, gdzie np. Kaziu powie całej klasie, że Józiu nazwał Kasię rudą małpą. Potem z tego wyrastamy, co prawda dalej w niektórych z nas żyje Kaziu donosiciel, ale się tego wstydzimy i jak już mamy wielką ochotę na kogoś naskarżyć to wolimy napisać anonim.
Tutaj mamy sytuację, gdzie bez cienia zażenowania jeden z ważniejszych i ponoć opiniotwórczych tygodników donosi, że jeden ksiądz, powiedział na jedną ważną panią czarownica. Przecież, to już jest dno. Ta gazeta, a za nią wszyscy mądralińscy dziennikarze, którzy z taką radością podchwycili temat nie zorientowali się, że się ośmieszają i że sięgają rynsztoka? Czy nienawiść do Kaczyńskich wszystkim już odebrała rozum? Przecież to jest istny cyrk, te wszystkie analizy, komentarze, artykuły roztrząsające, co to teraz będzie, czy szambo było gorsze czy może jednak czarownica. To tym się zajmują tęgie głowy, najlepsi dziennikarze i komentatorzy polityczni w kraju? Może niech od razu zaczną pisać do brukowców. Proponuję następne tematy: 1. reklamówka prezydentowej, 2. kto jest wyższy Kaczyński czy Kwaśniewski, 3. torebka Szczypińskiej, 4. kurwiki Begerowej, 5. ile gości miał Tusk na weselu i jak tańczy jego córka, 6. ilu imion ministrów nie pamięta jeszcze premier. Przecież to są pierdoły, a nie polityka.
Rozumiem, można było gdzieś tę czarownicę wcisnąć, mimo wszystko to jest jakiś news. Ale żeby to była ważniejsza sprawa od wizyt międzypaństwowych, rannych żołnierzy w Afganistanie, czy choćby awansu naszych młodych piłkarzy do 1/8 finałów mistrzostw świata, to już tego nie potrafię pojąć. Wszyscy narzekamy na naszych polityków, a może powinniśmy ponarzekać na naszych dziennikarzy, bo to Oni w końcu kreują obraz polityki, jaki dociera do naszych oczu.
Czekam tylko aż „Wprost” dołączy do gazety zestaw „mały Michnik” (zdaje się, że Wyborcza już dorzucała odtwarzacze mp3 z dyktafonem) i ogłosi konkurs na najlepsze nagranie z ukrytego mikrofonu. Proponuję następujące kategorie: 1. co koledzy w pracy myślą o szefie, 2. zawiści sąsiedzkie, 3. brudy rodzinne, no i coś religijnego też powinno być, np. co wikary myśli o proboszczu.
„Alleluja i do przodu” jak to mówi nasz kochany ojciec dyrektor.
A, on jeszcze czasami mówi: „Psy szczekają a karawana jedzie dalej”.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)