MariuszM MariuszM
316
BLOG

Światła mijania w dzień - a jednak bezsensowna regulacja

MariuszM MariuszM Polityka Obserwuj notkę 8

Jak podaje dzisiejsze „Życie Warszawy” światła mijania w dzień, nie poprawiły bezpieczeństwa na drogach.

Pisałem na ten temat w moim kwietniowym wpisie „Światła mijania w dzień – kolejna bezsensowna regulacja”.

Większość komentujących uznała, że nie mam racji i oczywiste jest, że włączone w dzień światła mijania znacząco poprawią bezpieczeństwo na drogach. Nie chcę teraz napisać „a nie mówiłem” i czerpać dzikiej satysfakcji z tego, że miałem rację. Bo to wcale nie jest powód do zadowolenia, że jak podaje „Życie Warszawy” na naszych drogach po wprowadzeniu kontrowersyjnego przepisu wcale nie jest bezpieczniej. W momencie wprowadzania regulacji większość jej zwolenników uważała, że włączenie świateł poprawi bezpieczeństwo nawet o 20 procent. Niestety, porównując maj i czerwiec z przed roku z majem i czerwcem bieżącego roku wypadków drogowych nie ubyło, prawie o 400 osób więcej trafiło do szpitali i co najtragiczniejsze wzrosła też liczba ofiar na drodze.

Wniosek może być tylko jeden, skoro światła mijania w dzień nie podnoszą bezpieczeństwa, trzeba jak najszybciej zrezygnować z tego bezsensownego przepisu, który nic nie daje, a tylko utrudnia życie i ma ujemny wpływ na ekologię.

Prawdą jest, że ten przepis, to jest najwybitniejsze osiągnięcie parlamentarzystów PO w tej kadencji sejmu. Może jednak lepiej niech zamiast wprowadzania populistycznych przepisów, które tylko mają na celu pokazać, jak to się o nas troszczy partia pretendująca do rządzenia, PO zajmie się rzeczywistym poprawieniem bezpieczeństwa na drogach. Choćby przez propozycje zmian w uregulowaniach, których celem będzie podniesienie jakości naszych dróg, co będzie miało o wiele większy wpływ na nasze bezpieczeństwo.

 

Podaję kilka argumentów przeciw światłom mijania w dzień z mojego kwietniowego wpisu:

*) Logika jaka przyświeca uchwalaniu tego typu ustaw jest z gruntu fałszywa. Mamy bowiem do czynienia z zaostrzaniem przepisów (czytaj: utrudnianiem życia) pod pozorem zwiększenia bezpieczeństwa.(…)”

*) Kierowcy powinni na drodze uważać, takie włączone swiatła sprawiają, że pozornie czujemy się bezpieczniejsi, co w praktyce przekłada się na zmniejszoną ostrożność podczas jazdy.

*) Nie ma żadnych wiarygodnych badań, które dowodzą, że włączone w dzień światła mijania realnie wpływają na zmniejszenie liczby wypadków drogowych. Mało tego, są badania, które temu przeczą. Zacytuję choćby to:

„(…)Doktor Sławomir Gołębiowski, ekspert do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego, do niedawna pracownik Instytutu Transportu Samochodowego mówi dziennikowi, że to bezsensowny przepis. Twierdzi, że jego badania dowodzą, iż wprowadzenie tego nakazu w Polsce w 1991 roku nie miało pozytywnego wpływu ani na liczbę zderzeń samochodów, ani na wypadki z pieszymi.Gołębiewski zwraca uwagę, że w miesiącach jesiennych i zimowych w sezonie 1990/91 do 45 procent wypadków dochodziło w dzień. Po wprowadzeniu nowych przepisów, ten odsetek się nie zmienił.

Gołębiowski podpiera się badaniami Norwegów i Amerykanów, które także wykazały, że włączenie świateł nie wpływa na liczbę wypadków.

(…) podobne opracowania i argumenty przeciw temu obowiązkowi pod adresem
www.lightsout.org
zamieszcza działające od lat międzynarodowe Stowarzyszenie Kierowców Przeciw Korzystaniu w Dzień ze Świateł Mijania.(…)”

*) Skoro nie ma zgody co do rzeczywistego wpływu włączonych świateł na poprawę bezpieczeństwa, to argumentacja, że na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc, jakoś do mnie nie przemawia. Po pierwsze dlatego, że grozi mi za to mandat, a po drugie, w ten sposób można uzasadnić wprowadzenie prawie każdego dowolnie bzdurnego przepisu, na przykład obowiązek malowania samochodów farbą fluorescencyjną. Ach, jakby to podniosło poziom bezpieczeństwa na drogach.

*) Uwaga na OCZYWISTE argumenty. Większości wydaje się oczywistym argument z którym ciężko się nie zgodzić, że oświetlone auto jest bardziej widoczne. Szkopuł w tym, że mało osób bierze pod uwagę inne już mniej oczywiste czynniki, takie jak właściwości ludzkiej percepcji, zmęczenie oczu, zwiększenie poczucia bezpieczeństwa, które może być najbardziej zdradliwe.
W dni, kiedy jest piękna pogoda i doskonałe warunki do jazdy, jest statystycznie więcej wypadków, niż w dni o gorszych warunkach do jazdy.
Przecież kierując się Waszą logiką to OCZYWISTE powinno być, że w dni, kiedy jest doskonała widoczność, więcej nawet, doskonała przyczepność, powinno być mniej wypadków, a tak nie jest.
Byłbym bardzo ostrożny z wyciąganiem wniosków tylko na tej podstawie, że coś się wydaje oczywiste.
Właśnie wtedy najczęściej niezauważamy wielu innych aspektów problemu.

Przejrzałem też trochę fora internetowe i oczywiście zdecydowana większość to zwolennicy włączania świateł.
Argumentów za światłami w dzień jest mnóstwo, chociaż większość się powtarza.
Znalazłem jednak kilka kontrargumentów (nie podaję nicków autorów, tnę też cytaty, nie poprawiam z braku czasu błędów ortograficznych):

(...)Ten przepis wcale nie poprawi bezpieczeństwa ! Gdy się przyzwyczaimy do nowej sytuacji, zmieni się tylko sposób jazdy, a nie ilość wypadków. Tam gdzie ma to jakiekolwiek znaczenie (światła), będziemy jeździć troszkę szybciej, troszkę mniej uważnie, może będziemy trochę więcej wyprzedzać, itd. Dzieję się tak, ponieważ zawsze się przystosowujemy do istniejących warunków, zachowując przy tym ten sam poziom bezpieczeństwa. Poziom bezpieczeństwa jest w nas samych, i każdemu wydaje sie że jest on wystarczający. To zjawisko pięknie pokazuje przykład z pogodą ! Czy jak jest najlepsza pogoda, to mamy najmniej wypadków...??? Absolutnie NIE! Pogoda może być fatalna lub piękna, a wypadków jest tyle samo, jeśli się do tego przyzwyczaimy (oprócz sytuacji zaskoczenia). A nawet najwięcej wypadków jest podczas pięknej pogody. Lepsza widoczność wcale nie powoduje że jest bezpieczniej. To jest bardzo istotne zjawisko pomijane we wszystkich rozważaniach, a szkoda. To samo już wskazuje, że nie musi być wcale lepiej. Dodatkowo dochodzi coś takiego, że spada widoczność pieszych, rowerzystów i wielu innych obiektów nieoświetlonych. Dopóki jadą nieoświetlone samochody, to musimy na nie uważać i dzięki temu prędzej zobaczymy pieszych, rowerzystów, itd. Dochodzi efekt oślepienia, kontrastu, spadku poziomu uwagi. Jest więc jasne, że będzie więcej potrąceń pieszych i rowerzystów, i będzie więcej wypadków z powodu innych obiektów (kamień, gałąź, wózek, ...). Można wyliczyć jeszcze wiele innych minusów. Statystyki potwierdzają to! Tak więc, ogólny pożytek z takiego obowiązku jest bardzo niewielki, jeśli w ogóle. Dlatego zdecydowana większość państw na świecie nie posiada obowiązku świecenia w dzień. Istotne, że wśród nich są państwa najwyżej rozwinięte. Ponadto można zastosować inne, dużo lepsze rozwiązania. Jest to więc smutne, że musimy się pogodzić z takim okropnym idiotyzmem
A już w miastach, w słoneczne dni, to jest totalny bezsens, samochody jadą wolno, odległości są małe, więc muszą być doskonale widoczne. I tak samochody są dużo lepiej widoczne niż dzieci, rowerzyści, znaki drogowe, krawężniki, drzewa, słupy, itd., które oczywiście kierowcy muszą dobrze widzieć! A 20 milionów litrów paliwa to wcale nie jest mało, jeśli wypalamy je kompletnie bezsensownie. Uważam, że to jest fatalny pomysł ! (...)

(...)Zdecydowanie jestem przeciw. Mnie to utrudnia ocenę rzeczywistej odległości pojazdu. Poza tym samochód nie jest jedynym elementem na szosie, który trzeba zauważyć. Wyróżnienie właśnie auta światłami powoduje tylko niepotrzebne podwyższenie progu spostrzeżenia pojazdu w kontraście do otoczenia, np. pieszego przechodzącego przez jezdnię, pojazdu stojącego na poboczu, rowerzysty, który nawet gdyby miał światła to i tak ich jaskrawość w dzień będzie niedostrzegalna. Są kraje o bardzo wysokiej kulturze jazdy, jak Niemcy, , a nikt tam nie myśli o wprowadzeniu obowiązku jazdy na światłach. (...)

(...) W Polsce utarło się od czasów komuny, że to "państwo" decyduje co jest dla nas dobre. I tak samo jest z tymi światłami. Uznano, że mają być i już. Tymczasem takie światłe kraje (USA, Niemcy, Anglia) zwyczajnie przeprowadziły badania i wyszło im, że włączone światła w dobrych warunkach wcale nie przyczyniają się do szybszego zauważenia auta.
A u nas przecież gdy są trudne warunki atmosferyczne to oczywiście - włączajmy światła m. a gdy są dobre - nawet zimą słońce czasem świeci - to po co one, co dają - nic - złudne przekonanie, że jesteśmy lepiej widoczni.
Czasem chciałbym sam pomyśleć i mieć wybór! (...)

(...)Na przykład, w Bawarii jest bardzo dużo lasów, kierowcy nie używają świateł mijania w dzień, a wypadków jest najmniej w Europie, dokładnie 24 na milion mieszkańców na rok. To prawie jakby w ogóle nie było, prawda?
Jak widać jednak można (...)

(...)Wiesz, jak sobie myślę że w Lipcu, Sierpniu, Miliony samochodów będą stały w korkach, w miastach i będą musiały nie potrzebnie świecić, to szlak mnie trafia. 30 milionów litrów paliwa rocznie to strasznie dużo. O tyle więcej będziemy zupełnie nie potrzebnie zatruwać środowisko.
Kwestia wymiany żarówek - z przyjemnością bym to robił, gdybym miał poczucie że to jest coś dobrego, ale uważam że ten przepis, to tylko sprzyja zatruciu powietrza którym oddychamy, i złości mnie, że jeszcze będę miał z tego powodu jakieś kłopoty.
Nie lubię czegoś marnować, jak to niema sensu. Jak mam jechać pod słońce, na otwartym terenie, lub w mieście, kiedy moich świateł w ogóle nie widać, to też mnie bardzo wkurza
A po co mają się świecić światła tylne - to już kompletny bezsens
Jeśli zdecydowana większość krajów na świecie może jeździć bez świateł, to u nas też nie trzeba tego wprowadzać. (...)

(...)Źle ustawione światła potrafią być gorsze niż ich brak. (Jak nie świeci jedziesz do warsztatu, a jak oślepiasz wszystkich to nic Cię to nie obchodzi). (...)

(...)Tak.
Proponuję jeszcze bezwzględny zakaz wyprzedzania, wszędzie i o każdej porze, to na pewno będzie bezpieczniej. Zakaz kąpieli w morzu i w jeziorach (oprócz miejsc strzeżonych i oczywiście płatnych). Mamy bardzo dużo utopień w lecie, więc też będzie bezpieczniej. Nakaz jazdy na rowerze w kasku (niestety może na prawdę wejść). Nakaz jazdy na nartach w kasku (też mógłby wejść). Nakaz pływania na łódce w kapokach, nawet mimo pięknej pogody. Zakaz chodzenia po wysokich górach, żeby nikt nie spadł. I tak dalej. Gdyby nie było żadnego sprzeciwu, to już dawno niektórzy by to wprowadzili. Ale jak widzę, na razie idziemy w tym kierunku.
A dlaczego nikt nie wpadnie na pomysł, żeby ograniczyć fabrycznie prędkość samochodów? Dlatego że wtedy by się gorzej sprzedawały (a więc mniejsza kasa). (...)

(...)Zajrzałem na strony dotyczące świateł dziennych. Więc jednak chodzi o kasę
To są całkiem spore pieniądze. Wszystko się zgadza. Oni sponsorowali różne koalicje na rzecz "tego świecenia", to jest po prostu ich interes. W krajach Skandynawskich wszyscy już używają świateł dziennych. No i słusznie, bo jeśli świecić w dzień, to tylko dziennymi. Niema żadnego sensu świecić w asfalt. Ale niektóre firmy na prawdę sporo zarobią.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze? Smutne to bardzo (...)

(...)We współczesnych samochodach wide np. peugot wymiana żarówki nie jest wcale taka banalna, nie mówiąc o najnowszych systemach oświetlenia, gdzie "prywatna" wymiana żarówki jest wręcz zakazana. (...)

(...)A kiedy będziemy musieli zapinać pasy w autobusach i pociągach jeszcze ??
Idąc tą drogą damy się kompletnie zniewolić pod pozorem bezpieczeństwa. Może jeszcze każą nam mieszkać w piwnicach, bo może samolot w dom uderzyć. No i oczywiście wprowadzić godzinę policyjną, bo wtedy też będzie bezpieczniej. (...)

(...)To jest także kwestia przyzwyczajenia. Gdybyśmy wszyscy jeździli bez świateł, to nikomu by to nie przeszkadzało. Trochę gorzej jak jedni tak, a inni inaczej, robi się bałagan. Możemy jeździć wszyscy świecąc, lub wszyscy nie świecąc. Podobnie jak możemy jeździć podczas ładnej pogody i fatalniej. Albo tak samo, jak możemy jeździć po śniegu i bez śniegu. Jeśli się do tego przyzwyczaimy, to wypadków jest tyle samo, a zmienia się tylko sposób jazdy.
A już w miastach, świecenie podczas ładnej pogody, to jest oczywisty bezsens. (...)

(...)czy nie można by wprowadzić ZALECENIA ( na kształt niebieskich okrągłych znaków w Niemczech zalecających daną prędkość na autostradzie ) a nie OBOWIĄZKU włączania świateł ? Bez policji karzącej za niewłączanie świateł ? Sam włączam światła przez cały rok , ale uważam , że : - w obszarze zabudowanym przy dobrej widoczności nie ma takiej potrzeby - niekiedy ktoś wsiada do samochodu i po prostu o tym zapomni a tu Pan Policjant ma takiego delikwenta jak na dłoni i poprawia sobie statystykę wykrywalności wykroczeń. Za kilka lat , być może okaże się , że kierowca który nie włączył świateł to "przestępca" i "potencjalny zabójca" - podobnie jak obecnie kierowca po jednym piwie. A państwo i tak obecnie za bardzo opresyjne w stosunku do zwykłego obywatela stanie się jeszcze bardziej opresyjne. (...)

(...)Twierdzenie, że włączanie świateł w dzień POPRAWIA bezpieczeństwo na drodze NIE zostało nigdy udowodnione. Co więcej są uzasadnione wątpliwości, czy RZECZYWIŚCIE zwiększają bezpieczeństwo. Bo w tym przypadku wiele osób - łącznie z Panem - ignoruje "to czego nie widać". Tu jest link do interii: http://tinyurl.com/395kal A w skrócie: Światła w dzień powodują, że gorzej widać nieoświetlone przeszkody (rowerzyści, piesi). Gorzej widać kierunkowskazy i światła stop. Potencjalne problemy z oszacowaniem odległości. Większe zmęczenie i spadek jakości świateł. W USA zrobiono badania, w których udowodniono, że poza wzrostem zużycia paliwa nie poprawia się bezpieczeństwo. I dlatego zawsze warto sprawdzić, "czego nie widać" (...)

Odbywając kurs przewozu osób i rzeczy otrzymałem interesujący materiał pośrednio związany ze światłami w dzień. Otóż ilość wypadków spowodowana oślepieniem mieści się w granicach błędu statystycznego i dotyczy dwóch sytuacji: 1. Oślepienie przez słońce powoduje niezauważenie sygnalizatora, tj. czerwonego światła. 2. Oślepienie przez jadącego z przeciwka powoduje najechanie na niewidoczną przeszkodę (w nocy lub wieczorem) Tylko co tu mają światła mijania w dzień do rzeczy ? Dlaczego nie zastosować modelu amerykańskiego: włączasz wycieraczki - włączasz światła, godzinę po świcie i godzinę przed zmierzchem - włączasz światła. Dodatkowe wady świateł mij. w dzień: Brak możliwości odróżnienia samochodu holującego, zmniejszenie widoczności pieszych i rowerzystów, zwiększenie poziomu zmęczenia wzroku kierowcy, pogorszenie jakości świateł (wynika z zasady działania żarówek - odsyłam do parametrów żarówek). (...)

(...)W stanie Illinois panuje zasada: "Jeśli używasz wycieraczek, to włącz światła." http://www.cyberdriveillinois.com/publications/pdf_publications/dsd_a1523.pdf I to jest uzasadnione ale nie przymus włączania świateł w jasny i pogodny dzień. Już sensowniejszy byłby zakaz poruszania się samochodami w ciemnych kolorach. (...)

Całość łącznie z komentarzami zwolenników palenia świateł w dzień jest tutaj: http://mariuszm.salon24.pl/11751,index.html

MariuszM
O mnie MariuszM

Jesteś gościem na moim blogu od 3 kwietnia 2007 roku. Moje fotki Polecam posty »Wielkanocne wspomnienie z pogrzebu Jana Pawła II

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka