MariuszM MariuszM
57
BLOG

PO ranny Lis

MariuszM MariuszM Polityka Obserwuj notkę 13

Właśnie skończyłem słuchać porannego Lisa w tok.fm. Żenada, ten pseudodziennikarz wyleciał już z trzeciej stacji i nie potrafi z tego wyciągnąć żadnych wniosków. Nie widzi że mu się dziennikarstwo pomyliło z kiepskim politykierstwem. Odgrywa teraz rolę męczennika, który padł ofiarą wielomiesięcznych potężnych nacisków politycznych. Co za bufonada, może i jest on znanym dziennikarzem, ale aż tak ważny to on nigdy nie był. Raczej jego „kariera” była pożywką dla tabloidów i plotkarskich portali niż przedmiotem analiz politologów. Przykładem może być choćby ostatni numer Vivy, gdzie jest kilka stron poświęconych zwierzeniom Lisa na temat jego związku z Hanią Smoktunowicz.

Wracając do meritum, co ciekawego powiedział dzisiaj Lis? Otóż nic. Wszystko co mówił to insynuacje, które zaraz potem neutralizował, mówiąc, ze niczego nie jest pewien na 100% i że wszystko to jest w "sferze podobno". Kilka razy padło też coś w stylu, "wiem ale nie powiem", ubrane w słówka Lisa, że nie chcę wchodzić w szczegóły itp. Słuchając tego miało się ochotę krzyknąć kończ waść wstydu oszczędź, jak coś masz to wal, a jak nie masz nic do powiedzenia, to skończ.

Generalnie linia obrony Lisa jest taka: Od wielu miesięcy były potężne naciski polityczne na Solorza, który dzielnie się temu opierał, ale w końcu biedaczek uległ i musiał zwolnić wybitnego dziennikarza Tomasza Lisa, który był ostatnim bastionem obrony wolności słowa i niezależności dziennikarskiej.

Na czym według Lisa polegały te naciski? Otóż już od wielu miesięcy pojawiały się niekorzystne dla stacji i dla jej właściciela wypowiedzi prof. Zybrtowcza i pani Kruk, a ostatnio ataki na stację nasiliły się. Brzmiało to tak, jakby to Lis był przyczyną, powodem, dla którego Zybertowicz uwziął się na Solorza. Biedny Solorz jakie to on nieszczęścia sciągnął na swoją stację zatrudniając Lisa. Zwracam uwagę że znowu wyłazi pycha red. Lisa i to jakie on ma mniemanie o swojej wielkości.

Na marginesie przypomniało mi się, jak się kiedyś Lis chwalił przed Żakowskim, że to on był pomysłodawcą i sprawcą powstania rządu Suchockiej. Zrobił to, zadając odpowiednie pytania politykom, w ten sposób ponoć podsunął pomysł i uprawdopodobnił możliwość powstania tego rządu.

Wielki LIS, ten co powołuje i obala rządy w Rzeczypospolitej nie wytrzymał ciśnienia politycznego i musiał ustąpić przed brutalną siłą kaczystowskich nacisków. Szkoda że nie zauważył, że jeśli nawet były jakieś naciski, to była to co najwyżej reakcja na jego wielomiesięczną akcję krytykowania wszystkiego co PiSowskie i dowalania ekipie rządowej w każdym momencie i bez litości. Ta nagonka medialna na Kaczorów, której Lis był jednym z symboli, była ok, a wypowiedzi tych, których nieustannie atakował to były już niedopuszczalne naciski polityczne. Biedaczek, zapomniał, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Największa bufonada wyszła z Lisa, kiedy odpowiadając na pytanie dlaczego całkowicie zrezygnował z pracy w Polsacie odpowiedział, że zrobił to, bo gdyby został to "społeczeństwo by tego nie zrozumiało". Super, Lis jest tak ważny, że aż społeczeństwo stało się arbitrem jego decyzji, jak on się troszczy o biednych ludzi, jak bardzo mu zależy, żeby społeczeństwo wiedziało co i dlaczego robi Lis, zupełnie jak jakiś ważny lider partii politycznej, albo co najmniej minister.

Brawo, brawo dla tego pan, i pomyśleć, ze kiedyś był dla mnie autorytetem. Jak to się człowiekowi z wiekiem otwierają oczy.

Jeszcze jedna rzecz mnie uderzyła w całej tej atmosferce, która się wytworzyła po wywaleniu Lisa z Polsatu. Z wypowiedzi Lisa i jego przytakiwaczy wynika, że Ci co zostali, a najbardziej pani Gawryluk to są prorządowe szmaty i ich dziennikarstwo to proste włażenie w d… rządowi. Paradowska wprost piała do Gawryluk. Strasznie to komicznie wyglądało w zestawieniu z jej zachwytem nad bohaterstwem Haneczki Smoktunowicz, która to potrafiła się oprzeć kaczystowskim siepaczom, odeszła z Wydarzeń i uratowała swoją dziennikarską cnotę.

Szkoda, że pani Paradowska nie pamięta, że to właśnie Gawryluk pierwsza potrafiła odejść z TVP jak zwolnili Wildstejna. Teraz jest tak, Smoktunowicz – bohaterka, a Gawryluk rządowa dyspozycyjna dziennikarka, tylko, że to góralka pierwsza pokazała, że ma charakter i zrobiła to z przyczyn zawodowych. Miała własne zdanie i potrafiła zrezygnować z profitów i kariery, po to, żeby zachować swoją niezależność. Smoktunowicz poszła za swoim kochasiem, nie wiadomo czy On jej do tego nie zmusił i poza powodami osobistymi to ja tam za dużo dbania o dziennikarską niezależność nie widzę.

No cóż, trudno wymagać obiektywizmu od piątkowego zestawu dziennikarzy poranka tok.fm, ale choćby odrobinę przyzwoitości to mogli by jednak mieć.

MariuszM
O mnie MariuszM

Jesteś gościem na moim blogu od 3 kwietnia 2007 roku. Moje fotki Polecam posty »Wielkanocne wspomnienie z pogrzebu Jana Pawła II

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka