MariuszM MariuszM
55
BLOG

Czyżby rodziła się trzecia siła? - próba analizy

MariuszM MariuszM Polityka Obserwuj notkę 42

Niestety znowu ujawnia się w całej okazałości jedna z największych wad Jarosława Kaczyńskiego – bezkompromisowość. Zdaje się, że prezes PiSu uważa tę swoją cechę za zaletę, która świadczy o sile jego charakteru, tylko że polityka jest właśnie sztuką kompromisu. Myślę, że na swojej nieustępliwości dużo traci sam Jarosław Kaczyński, ale jeszcze więcej tracimy my wszyscy, którzy marzymy o silnej i sprawiedliwej Polsce.

Teraz Jarosław Kaczyński powtarza swój błąd sprzed kilku miesięcy, kiedy to pozwolił odejść Markowi Jurkowi i kilku innym posłom. Duży wpływ na decyzję, oprócz spraw merytorycznych (o których pisałem),  miało niewątpliwie aroganckie zachowanie szefa PiSu wobec, było nie było, ówczesnego marszałka Sejmu. Nawet jeśli Jarosław Kaczyński rzeczywiście uważał, że Marek Jurek wszystko jemu zawdzięczał i bez niego byłby nikim, to nie powinien tego okazywać, choćby z szacunku do urzędu, który wtedy Marek Jurek reprezentował.

Obecne zamieszanie z Ludwikiem Dornem, Pawłem Zalewskim i Kazimierzem M. Ujazdowskim, może być początkiem końca Jarosława Kaczyńskiego, a co za tym idzie także przekreśleniem szans na reelekcję Lecha. Z dzisiejszego porannego wywiadu w radiowej jedynce wynika, ze Jarosław Kaczyński stawia sprawę na ostrzu noża. To bardzo niedobrze.

Jeżeli Kaczyński dopuści do odejścia z PiSu tych trzech ważnych polityków, to najprawdopodobniej przyczyni się do powstania trzeciej  centroprawicowej siły na scenie politycznej a to będzie początek końca obecnego PiSu.

Jarosław Kaczyński chcę mieć pełną kontrolę nad swoją partią, ale tego się nie da zrobić przy jej obecnej wielkości i różnorodności środowisk, które ją tworzą.

Być może Kaczyński świadomie odłupuje z PiSu kawałek po kawałku wszystkie te elementy, które według niego osłabiają wewnętrznie jego partię, tylko że zostawiając przy sobie najwierniejszych towarzyszy oraz jednostki słabe, które nigdy mu się nie sprzeciwią, nie będzie już mógł liczyć na takie społeczne poparcie jak dotąd.

Takie nazwiska jak Zalewski, Jurek czy Ujazdowski przyciągają dużą ilość wyborców i mają swój własny elektorat. We Wrocławiu Ujazdowski zdobył dużo więcej głosów niż wszyscy posłowie PO razem wzięci, poza Wrocławską jedynką, bardzo tutaj popularnym Bogdanem Zdrojewskim.

Coraz mniej ludzi będzie też chciało głosować na partię, gdzie czołowymi postaciami będą posłowie Kuchciński i Suski, przy całej do nich sympatii to wybitni oni nie są.

Wszyscy spekulują, czy trójka wiceprezesów PiSu przejdzie do PO. Moim zdaniem scenariusz może być zupełnie inny, o wiele bardziej niebezpieczny dla Jarosława Kaczyńskiego, bardzo niebezpieczny też dla Donalda Tuska, ale może korzystny dla przyszłości naszego kraju.

Otóż uważam, że z tego całego zamieszania może się wykluć trzecia rozsądna i silna alternatywa dla PO i PiS. Być może to właśnie jest ten najbardziej odpowiedni czas do zbudowania nowej centroprawicowej partii, która skutecznie powalczy o swoje miejsce na scenie politycznej.

Dlaczego tak uważam? Wątpię, żeby Zalewski, Dorn i Ujazdowski odeszli sami, na pewno pociągną za sobą kilku, może kilkunastu posłów. Wątpię, żeby tak bardzo, od razu, chcieli wstąpić do PO, szczególnie Dorn i Ujazdowski. Widać że cała trójka działa razem i raczej dalej będą razem działać. Nie rozdzielą się tak, że np. Zalewski przejdzie do Platformy i zostawi pozostałych "buntowników" samych sobie. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że stworzą własne koło, a może nawet klub poselski. To już będzie niezły zaczyn pod przyszłą partię. Takie koło, czy klub centroprawicowy, o zabarwieniu konserwatywnym będzie miał też naturalnych sojuszników poza parlamentem. Myślę tu o partii Marka Jurka, ale także o Janie M. Rokicie i o Kazimierzu Marcinkiewiczu. Z czasem jak dwór Tuska zacznie zrażać do siebie co poniektórych posłów z PO, można też liczyć że formacja założona przez trzech wiceprezesów z PiSu stanie się dla nich naturalnym miejscem lądowania. Przez cztery lata takich "wyrzutków" z PiSu i PO może się jeszcze trochę nazbierać. Pod koniec kadencji może się okazać, że to już spory klub parlamentarny. Szczególnie kiedy za cztery lata okaże się, że rząd Tuska jest już mocno niepopularny, to spadochroniarzy może być jeszcze więcej.

Taka partia marzeń, która adoptuje sieroty po POPiSie mogła by powstać właśnie teraz. To jest dobry czas. Do następnych wyborów są prawdopodobnie cztery lata, wystarczająco dużo żeby zbudować silną nowoczesną partię.

Jeżeli Jarosław Kaczyński się nie zmieni i nie zacznie szanować ludzi którzy z nim są, to nie widzę z nim przyszłości. W ostatnich i przedostatnich wyborach głosowałem na Ujazdowskiego i uważam, że to dobry polityk. Jeśli będzie budować nową partię to jestem z nim. Jak się zacznie dogadywać z Platformą to będę żałował mojego głosu.
MariuszM
O mnie MariuszM

Jesteś gościem na moim blogu od 3 kwietnia 2007 roku. Moje fotki Polecam posty »Wielkanocne wspomnienie z pogrzebu Jana Pawła II

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka