MariuszM MariuszM
72
BLOG

Tusk, Sala Hetmańska i samochód

MariuszM MariuszM Polityka Obserwuj notkę 17

Dziennikarze rozpętali dzisiaj prawdziwą aferę teczkową. Tematem dnia większości mediów było, w której sali i ile sekund trwało wręczanie Tuskowi głupiej teczki. Afera zrobiła się, co najmniej taka, jakby to dzisiaj było zaprzysiężenie nowego rządu i jakby prezydent zrobił je w piwnicy. Choć osobiście uważam, że rozkopana ulica przed pałacem byłaby lepszym miejscem. Dzisiaj jednak nie było żadnego wielkiego święta, dzisiaj Tusk był tylko desygnowany na premiera, co oznacza, że teraz chłopina ma parę tygodni, żeby się wykazać i tym premierem rzeczywiście zostać. Rozumiem, że Donek jest ulubieńcem mediów, ale żeby mierzyć stoperem ile sekund prezydent wręcza mu teczkę i na podstawie tego wyrokować jak wielki afront go spotkał, to już chyba lekka przesada.

Zakładając jednak, że kilkanaście sekund, to zbyt krótko i że rzeczywiście Lech Kaczyński potraktował szefa zwycięskiego ugrupowania z lekka nieelegancko, to mam jedno pytanie:

Dlaczego prezydent ma traktować Tuska lepiej, niż on sam, będąc posłem traktował wybranego w bezpośrednich wyborach prezydenta?

Przecież ten politykier z Gdańska, przez dwa lata jeździł sobie po prezydencie, jak nie przymierzając, po starej szkapie, którą się okłada z każdej możliwej strony. Przez dwa lata ten czyściciel kominów, pokazał wielokrotnie, że nie ma żadnego szacunku do głowy państwa, ani nawet do urzędu i majestatu, który ten urząd reprezentuje, a przecież Lech Kaczyński to nie jest dla niego kolega z podwórka.

Oprócz mierzenia czasu i miejsca wręczania teczki, media podnosiły zarzut, że piękny Donald nie dostał specjalnego listu z zaproszeniem. Chciałem przypomnieć, że nie tak dawno, już po słynnym spotkaniu przy winie, Tusk był zaproszony do prezydenta i go olał. Także nie raczył wysłać prezydentowi listu z wyjaśnieniem, dlaczego nie może przybyć na spotkanie, tylko posłużył się sekretariatem i telefonem. Lechu dzisiaj zrobił to samo. Jak inaczej wychować smarkacza?

Dla mnie hitem dzisiejszego dnia wcale nie była teczka Donalda, ale jego samochód. Widziałem dzisiaj w telewizorni, jak Donaldu Tusku po wyjściu z Pałacu Prezydenckiego wsiadał do limuzyny, ale co najważniejsze usiadł na tylnej kanapie. Mało tego jakiś pan w garniturze nawet mu drzwi otworzył jak jakiemuś hrabi, albo co najmniej lordowi.

Po tym, co Tusk wygadywał podczas debaty, oraz po tym jak się publicznie chwalił, że ma prawo jazdy, dziwię się, że media nie podchwyciły tego fascynującego tematu. Przecież to jest dopiero hicior.

A ja naiwny słuchając debaty uwierzyłem, że będziemy pierwszym krajem na świecie, w którym premier osobiście będzie woził swoich ochroniarzy. Ba, że w ogóle będzie jeździł bez ochroniarzy. Już oczami wyobraźni widziałem Tuska przemierzającego samotnie kraj w swojej Hondzie Civic, niczym król w przebraniu. Już widziałem jak wjeżdża do Kielc i do Włoszczowej, jak obserwuje zza kierownicy, jak pod jego rządami rozwija się Polska, jak codziennie testuje osobiście te dziesiątki, setki kilometrów nowych autostrad.

Widać, naiwność moja nie zna granic. Uwierzyłem mu, a to były tylko obietnice przedwyborcze, czyli bajki dla takich jak ja ciemnogrodzian.

 

P.S.

A tak a propo’s dróg, czy to już od dzisiaj można zliczać ofiary wypadków drogowych, na konto Tuska, czy dopiero po zaprzysiężeniu?

MariuszM
O mnie MariuszM

Jesteś gościem na moim blogu od 3 kwietnia 2007 roku. Moje fotki Polecam posty »Wielkanocne wspomnienie z pogrzebu Jana Pawła II

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka