Od kilku tygodni trwa komedia laptopowa. Nieustanne badanie laptopów, przyczyn ich zniszczenia, prezentacje dla mediów, specjalnie w tym celu zwoływane konferencje prasowe, itp. Zajęło już bardzo dużo cennego czasu wielu dobrze opłacanych (z naszych podatków) ludzi w ministerstwie, a co najważniejsze samemu ministrowi Ćwiąkalskiemu. Zakładając, że Ziobro „zamordował” bardzo drogi i nowoczesny laptop, taki np. za 10 – 15 tyś złotych, to i tak pewien jestem, że koszty, które ponosi nasze państwo, zajmując się przez tak długi czas złomem komputerowym, są dużo wyższe niż wartość tych laptopów. Jeśli policzymy roboczogodziny wszystkich ministerialnych ekspertów, roboczogodziny samego ministra Ćwiąkalskiego, koszty ekspertyz i jeśli dodamy do tego koszty ważnych spraw, które nie zostały załatwione, bo ministerialni urzędnicy zajmowali się w tym czasie badaniem w jaki sposób powstały rysy na obudowie laptopa, to okaże się że to może być jedna z najdroższych afer niedoszłej IV RP. Droższa nawet niż afera kanapkowa. Podejrzewam że koszty idą już w dziesiątki tysięcy, a jak tak dalej pójdzie to niedługo okaże się że to są najdroższe laptopy w historii informatyki polskiej.
Teraz szykują się kolejne ekspertyzy, mające na celu ustalić w jaki sposób mogło dojść do zniszczenia tych komputerów. Poza hipotezami, takie ekspertyzy niczego nie udowodnią, ale czy to jest ważne? Ważne że można znowu wystąpić w TV i opowiedzieć wykształciuchowej gawiedzi, jaki to niebezpieczny gość jest z tego Ziobry.
Myślę, że jest to też kolejna okazja, żeby nic nie robić, bo to co ten rząd do tej pory robi najlepiej, to jest właśnie unika konkretnej roboty. W sumie to też jest jakaś umiejętność. Katastrofa wojskowego samolotu, to była okazja do przesunięcia o ponad dwa tygodnie posiedzenia sejmu na temat służby zdrowia. Jakiekolwiek protesty, to doskonała okazja do wyjazdów ministrów. Żony górników w Warszawie, Pawlak w terenie, wczoraj rolnicy w Warszawie, Sawicki w terenie i tak się kręci ten cyrk. Ważne że jest wesoło i że niektórym żyje się lepiej.
Wracając do laptopów, skoro dyski nie uległy zniszczeniu i nie ma podejrzenia, że Ziobro chciał coś ukryć, do tego Ziobro sam zgłosił uszkodzenie komputerów i chce za nie zapłacić, to mam doskonałą propozycję dla ministra Ćwiąkalskiego.
Zostaw pan już Ziobrę i zajmij się rządzeniem. Pieniądze, które zaoszczędzi Pan nie zajmując już swojego cennego czasu i czasu swoich ludzi badaniem komputerowego złomu jak i pieniądze, których nie wyda Pan na kolejne bezsensowne ekspertyzy, proponuję sprezentować premierowi Donaldowi. Pan Donald musi mieć ostatnio duże kłopoty finansowe, bo już kombinuje jak najtaniej polecieć do USA, nie przeszkadza mu nawet przesiadka w NY. Nie przeszkadza mu nawet to, że On i jego ochrona będą przeszkadzać zwykłym pasażerom. Panie Ćwiąkalski, zamiast wydawać kasę na badanie popsutych laptopów, dopłać Pan Donkowi do tego samolotu, niech już nie robi z siebie idioty. Jak on biedaczyna będzie wyglądał przeciskając się na tych schodach pośród gawiedzi, tym bardziej, że do wielkoludów nie należy, jeszcze go ktoś potrąci i będzie afera międzynarodowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)