Okazuje się, że obywatel Michnik Adam uważa, że ma prawo do decydowania o tym, jaki order powinien przyznać mu Prezydent. Tydzień temu to nie Lech Kaczyński sfałszował historię najnowszą, tylko Adam Michnik próbował tę historię zmanipulować, zresztą nie po raz pierwszy.
Chronologicznie wyglądało to tak:
Najpierw Adam Michnik nie pojawia się w dużym pałacu na marcowych uroczystościach. Następuje kilkunastogodzinna cisza w mediach, zadziwiające jest zwłaszcza milczenie Gazety Wyborczej. W czwartek po południu zaczyna się już jednak robić wokół sprawy medialny szum. Karmiący się nienawiścią do PISu dziennikarze nie mogą przepuścić takiej okazji. Powoli narasta coraz większa wrzawa, nawet Kwaśniewski mówi, że Michnik powinien dostać Order Orła Białego, ciekawe czemu sam mu go nie dał, miał na to dziesięć lat.
W piątkowy poranek w tok.fm do ataku przystępuje niezawodny tercet podstarzałych malkontentów w składzie Żakowski Lis Władyka i najbardziej podpalony, futbolista gawędziarz – Wołek. Na tych panów zawsze można liczyć. Padają ciężkie oskarżenia pod adresem Prezydenta, z oskarżeniem o fałszowanie historii włącznie, a sam Michnik jest przyrównywany do marszałka Piłsudskiego (pisałem o tym w zeszły piątek).
Weekend upływa już w ogólnie panującej atmosferze społecznego potępienia dla Prezydenta.
Oczywiście nikt z komentujących na gorąco dziennikarzy nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić jak było naprawdę. Do czasu.
W poniedziałek 10 marca Dziennik publikuje tekst, z którego wynika, że Michnik nie tylko był zaproszony na uroczystości rocznicowe, ale też miał dostać order. Problem w tym, że główny bohater Marca 68 (przynajmniej według Wołka) uważa się za zbyt ważną osobę, aby udać się do pałacu po jakiś tam Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Albo najwyższe odznaczenie państwowe, albo żadne.
Ostatnio krąży w necie żart – zdjęcie naburmuszonego Prezydenta i podpis: „Ja już się dzisiaj obraziłem, a Ty?”. Może zamiast Lecha Kaczyńskiego na zdjęciu powinien być Michnik?
W każdym razie po raz kolejny okazuje się, że Lechowi Kaczyńskiemu media dorobiły diabelski ogon.
Rozumiem, że dziennikarze nie robią tego bezinteresownie. Niektórzy plują na Kaczorów, bo się boją, że wylecą z pracy, a niektórzy walczą z Kaczyńskimi z czystej i nieskrywanej nienawiści. Taki Wołek np. robi to tak:
Próba poniżenia Michnika poprzez nie zaproszenie, już nie mówię o odznaczeniu, ale poprzez nie zaproszenie głównej postaci, emblematycznej postaci marca 68 to jest coś w ogóle niewyobrażalnego. To jest moim zdaniem plama na honorze Lecha Kaczyńskiego. Można robić różne rzeczy, można się nie zgadzać, można być innego zdania, można kogoś nie lubić, alenie można tak bezwstydnie fałszować historii.To jest wielkie fałszerstwo historii. Tym krokiem, tym posunięciem Lech Kaczyński, mówię to z ogromną przykrością, wpisuje się dokładnie w ten tok myślenia i postępowania, z którym wiąże się, równie ponura wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego tym razem, wtedy na pamiętnym wiecu w stoczni, że oni stoją tam gdzie stało ZOMO. To jest przyłożenie ręki do wielkiego, niewyobrażalnego zupełnie fałszu. Tu padały różne porównania, że to było tak jakby nie zaprosić na obchody strajku sierpniowego w Stoczni, Lecha Wałesy,jakby nie zaprosić z okazji podpisania traktatu wersalskiego, Dmowskiego i Paderewskiego, … Piłsudskiego. To akurat trafne porównanie, ale nawet bez tych porównań, bez tych analogii historycznych, moim zdaniem jest to wielka sromota, wielka plama na honorze, coś po prostu zawstydzającego.
Rozumiem emocje, sam jestem dość emocjonalny, ale jeśli już mowa jest o honorze to oczekiwałbym, że taki moralizujący dziennikarzyna jak Wołek, da dobry przykład i pokaże w jutrzejszym poranku tok.fm, że nie tylko gada o honorze, ale też go ma i przeprosi Prezydenta, za zeszłotygodniowe oszczerstwa i oskarżenia i przyzna publicznie, że Lech Kaczyński fałszerzem historii nie jest.
Obawiam się jednak, że pan Wołek pojęcie honoru zna tylko teoretycznie i na przeprosiny się nie zdobędzie. Właściwie to jestem pewien, że jutro raczej będzie szczekał niż przepraszał. No cóż, tak to jest w czasach mediokracji, że mali ludzie gadają o wielkich rzeczach.
P.S.
Nie przeprosił.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)