Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
49 obserwujących
261 notek
1151k odsłon
1405 odsłon

Zmarł Jan Kobuszewski - "Chaplin polskiego kina", geniusz kabaretu

Wykop Skomentuj26

Agnieszka Osiecka  w „Fotonostalgii” tak pisała o aktorze: „Powinien być prowadzony w szkole teatralnej i filmowej specjalny kurs pt.: Fenomen aktorstwa Jana Kobuszewskiego, ponieważ to jest aktorstwo, które zaprzecza wszelkim banalnym kanonom. Kanony powiadają, że nie powinno się przerysowywać, robić małpy, wyginać we wszystkie strony i śmiać się z własnych dowcipów, a Janek K. przegrywa, wygina i robi, a mimo to jest cudowny. Powinien, krótko mówiąc, narodzić się reżyser filmowy, który by życie poświęcił kręceniu komedii z Kobuszewskim, ponieważ warto. Tak się jednak nie stało, i Janek Kobuszewski jest zmarnowanym Chaplinem polskiego kina."

Chciał zostać księdzem, a skończył jako aktor. Podłużna twarz, szelmowski uśmiech i plastyczna mimika przyniosła Janowi Kobuszewskiemu opinię "polskiego Fernandela". Jak już wspomniałem, a chciałbym – podkreślić: Agnieszka Osiecka nazwała go "zmarnowanym Chaplinem polskiego kina". Rodzima kinematografia nie potrafiła dostrzec w nim bohatera na pełne dziewięćdziesiąt minut. Początkowo na jego talencie nie poznali się nawet fachowcy. Mimo poważnych kłopotów ze zdrowiem, w tym - na szczęście zwycięskiej - batalii z rakiem, nigdy nie zabrakło mu pogody ducha. Uwielbiany zarówno przez widzów kinowych, telewizyjnych i teatralnych, aktor 19 kwietnia skończył 85 lat...

W jednym z wywiadów Jan Kobuszewski przyznał, że w pracy zawodowej lubi telewizję, kocha teatr i nie przepada za kinem. Filmy od zawsze podobały mu się głównie z perspektywy domowej kanapy. Ogląda je z wielką przyjemnością i nie ukrywa, że komedie romantyczne zawsze wzruszają go do łez. Mimo iż częściej można było spotkać go na teatralnej scenie niż planie filmowym, wachlarz jego ekranowych kreacji jest zaskakująco szeroki. Popularny "Kobusz" bywał szewcem, kelnerem, tajniakiem, celnikiem, taksówkarzem, lekarzem, barmanem, czy też operatorem koparki. Wśród filmowców największą sympatią darzył „mojego”… Stanisława Bareję.

Do epoki, w której obu specom od rozśmieszania przyszło żyć, twórca "Misia" i jeden z jego ulubionych aktorów odnosili się z podobnie dużą dawką ironii. Współpracowali ze sobą regularnie i chociaż Jan Kobuszewski występował u Barei najczęściej w epizodach, szybko stał się mistrzem drugiego planu. W "Nie ma róży bez ognia" grał listonosza, w "Żonie dla Australijczyka" dostawcę z delikatesów, a w komedii "Poszukiwany, poszukiwana" wcielił się w swoją popisową rolę hydraulika, która przyniosła mu ogólnopolską sławę za sprawą znanego, kabaretowego skeczu.

Pośrednio nawiązał do niego również przy okazji występu w "Brunecie wieczorową porą", gdzie będąc pracownikiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, tłumaczył swojemu praktykantowi Jasiowi, co kryje się za słowami wydajność i oszczędność, dlaczego nie warto wywozić śniegu do Wisły oraz na czym polegają "siły przyrody w służbie człowieka".

Skecz "Ucz się, Jasiu", w którym Jan Kobuszewski występuje w roli doświadczonego majstra, co o rurach i zaworach wie wszystko, natomiast Wiesław Gołas gra młodego praktykanta przeszedł już do historii polskiego kabaretu. Najzabawniejsze okazały się kwestie, które młokos po zapisaniu ołówkiem w swoim kajeciku na polecenie szefa musiał podkreślić wężykiem. Były to głównie różnego rodzaju drwiny z klienta – a to, żeby poszedł do kina na film, którego jeszcze nie widział, nie pękał jak rura i napisał zażalenie, jeśli jest niezadowolony z obsługi, czy też, żeby nie pouczał hydraulika, bo po co uczyć ojca dzieci robić.

Kultowa scenka założonego w 1965 roku Kabaretu Dudek, z którym znakomity aktor współpracował przez dziesięć lat, nie straciła na aktualności i nadal chętnie jest cytowana przez kolejne pokolenie artystów estradowych. W kabarecie pod adresem Nowy Świat 61 Kobuszewski najczęściej występował z Edwardem Dziewońskim, Ireną Kwiatkowską, Wiesławem Michnikowskim i wspomnianym Gołasem. Tam właśnie rozkwitł wielki talent Wojciecha Młynarskiego oraz Stanisława Tyma, autora "Ucz się, Jasiu". Po rozwiązaniu "Dudka", sceniczny fachman od zlewów rozśmieszał telewidzów w Kabarecie Olgi Lipińskiej.

Niezbyt obszerną filmografię Jana Kobuszewskiego uzupełniają świetne występy w serialach telewizyjnych. Może On pochwalić się główną rolą w pierwszej tego typu polskiej produkcji z 1965 roku zatytułowanej "Barbara i Jan", gdzie zagrał fotoreportera fikcyjnej gazety "Echo" Jana Buszewskiego. Jednak, jak już wspomnieliśmy, najbardziej pamiętne kreacje stworzył ponownie w kultowych produkcjach Stanisława Barei.

W "Alternatywy 4" wcielił się w postać oszusta mieszkaniowego, szwendającego się po placu budowy w poszukiwaniu naiwniaka, któremu zamierza podsunąć do podpisu pismo poświadczające zrzeczenie się lokalu z powodu wykonanej fuszerki. Oczywiście na rzecz jego samego. Jeleniem staje się zapalony myśliwy docent Zenobiusz Furman. Prezes spółdzielni mieszkaniowej orientuje się jednak w zamiarach krętacza i każe mu zniknąć, co ten niezwłocznie czyni.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura