Bywało, że zbierałem materiały na jakiś temat przez tydzień albo i dłużej – przemykały pod okiem admina jak meteor.
Niektóre wydawały mi się ważkie – nawet wskazanie oszustwa przy kilkudziesięciomilionowej inwestycji na PW „zawodowym salonowym” śledczym nie skutkowały ich zainteresowaniem.
Inne po prostu osobiste i gorące – nie atakowały nikogo, więc nie budziły salonowego zainteresowania.
Za to gdy w 5 minut pisałem głupotę o głupocie – jak w poprzednim poście – ląduje to na SG (znaczy – admin uznał za ważkie), zalicza 3000 wejść i setkę komentarzy (znaczy – blogerzy uznali za ważne).
Taki salon mnie nie interesuje.
Dlatego dzisiaj będzie świadomie o drobiazgu – o kotce.

Niewinne oblicze, prawda ? A jednak jak koniec świata. Zaświadczyć o tym mogą sąsiedzi z dołu, których uszczęśliwiała co noc galopadą.
Prawie jak surykatka.

Potrafi przegryźć się przez każdy problem.
Złapana
Wszędzie wejdzie (do lampy, na szafę pod sufitem, do plecaka). Jest ciekawa wszystkiego. 
Dumna – miłość tylko na jej warunkach. Łakomczuch – za smakołykiem wskakuje nawet do lodówki. Przyjacielska – czeka pod drzwiami by przywitać wracających domowników.
A teraz leży z wysoką gorączką, ma kłopoty z chodzeniem, prawie nie je, niewiele pije… Cokotko, nie zostawiaj swoich wielbicieli i Stefana – samemu będzie mu smutno…



Komentarze
Pokaż komentarze (9)