0 obserwujących
11 notek
17k odsłon
  1751   0

Czy mam prawo?

Tu pole, tam pole,

nad naszym Tupolem

płaczą topole...

Jeśli mam prawo mieć jakikolwiek żal do zmarłych, to przykro mi, że ŚP. Prezydent dał się zabić. Stracił czujność? Nie spodziewał się aż takiego tupetu? Jeśli ryzyko straty jest większe od potencjalnego zysku, nie powinniśmy podejmować działania. Generałowie powinni odmówić wejścia na pokład jednego samolotu. Zwrócić uwagę Prezydentowi, że coś jest nie tak. Zabrakło asertywności? Dlaczego? Oni przede wszystkim powinni przeczuć, zareagować, zanim wszyscy ruszyli. Ale, Boże mój, w końcu chodziło o Katyń...trudny wybór. Sprawa siedemdziesiątej rocznicy mordu naszych oficerów była niezwykle ważna nie tylko z punktu widzenia historycznego, ale przede wszystkim miała służyć polskiej racji stanu - dziś. Ja wiem, ja rozumiem, a jednak... Ryzyko straty było większe, niż potencjalny zysk. W końcu, czy świat podczas II wojny światowej nam pomógł? Czy dowiedziawszy się nawet całej prawdy o Katyniu, zareagowałby? Wciąż grałby w golfa...

Zastanawiam się, czy wiedząc o remoncie samolotu w Samarze pod okiem zięcia Putina, zaryzykowałabym lot takim sprzętem do Katynia. Myślę, że nawet w roli prezydenta - nie. Pociąg ocaliłby im życie. Może byłoby dłużej, w trudniejszych warunkach, ale bezpieczniej...  My, Polacy, powinniśmy bardziej dbać o własne zdrowie i życie, bo niczego nie zawojujemy, jeśli po prostu stracimy życie. Zauważmy, że należy pracować dzisiaj nad ocaleniem samych siebie i fizycznym przetrwaniem narodu. W obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej niewielu młodych ludzi może pozwolić sobie na spokojne założenie rodziny i uczciwe jej utrzymanie. Brak stabilizacji dotyka każdego. Jesteśmy wydziedziczeni. Kto zna dzieje swoich pradziadków?  Kto wie, gdzie mieszkali? Rozpierzchliśmy się po świecie. Emigranci mówią o swojej ojczyźnie: "kraj zadżumiony" i z roku na rok przedłużają swój pobyt za granicą, aż w końcu, opuszczają Polskę na zawsze. Kogo traci Ojczyzna? Tych, którzy "nie umieją się ustawić". To ci, którzy nie godzą się na reguły gry w polskiej rzeczywistości. "Uczciwa praca nie popłaca", "mierny, ale wierny" - to wciąż aktualne złote myśli ludzi tzw. sukcesu w kraju. Oczywiście nie generalizuję i nie chcę nikogo skrzywdzić, ale moje doświadczenie wskazuje na to, że oprócz uciekinierów przed służbą wojskową, w Wielkiej Brytanii pojawiają się ludzie mądrzy i wykształceni, których talenty jednak, nie były w ojczyźnie nikomu potrzebne. Wielu z nich, to ci, którym kraj zafundował długi, nieuczciwe wyroki sądowe, bankructwo biznesu. Pocieszające, że rzeczywiście nastąpił w UK "Polish Baby Boom". W polskich dzielnicach w Londynie widać rozbawione polskie bobasy na każdym kroku. Co je czeka? Jaka przyszłość? Gdzie dorosną? I co da im Ojczyzna? To pytania, na które wolałabym, aby odpowiadał ŚP. Lech Kaczyński, niż obecnie urzędujący prezydent. Dlatego pośród całej goryczy upokorzenia i gniewu na to, co się wydarzyło 10.04.2010, a wątpliwości już nie mam, że wydarzył się zamach, pośród łez pojawia się kropelka żalu, której winien nie jest nikt. Nikt i nic, prócz Honoru, który kazał im wszystkim być Tam, o tej samej godzinie, jak przed siedemdziesięciu laty. Czy mam prawo go winić?   

 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale