Jan Herman Jan Herman
33
BLOG

Połebkowość

Jan Herman Jan Herman Kultura Obserwuj notkę 8

 

Jestem z tych, którzy jadają chleb „wczorajszy”, bo jeśli procesy chemiczne w nim nie „dojdą” – czuję to jako niesmak. Ale – uwaga – kanapki z tego chleba raczej powinny być dzisiejsze.
 
Wychowany w sadzie wiem, że owoce i warzywa, które jutro już będą „w sam raz”, zerwane dzisiaj mogą przyprawić o biegunkę, bo brakuje im tych kilku promyków słońca i jeszcze jednej porannej rosy.
 
Jestem z tych, co – jak inżynier Mamoń – niektóre książki i filmy oraz miejsca odwiedzają po wielekroć, a bywa, że dopiero za którymś razem czuję dobrze i w pełni, z czym obcuję.
 
Jestem z tych, którzy wolą mieć powtórzone 7 razy z różnych punktów widzenia, choć już za pierwszym razem chwytam w lot rzecz całą. Lepiej jednak jest kilkakrotnie chwycić w lot.
 
Będąc entuzjastą wciąż nowych znajomości – chętnie powracam do starych i je pielęgnuję. Nie z każdym zasiadam przy beczce soli, ale…
 
Wierzę, że człowiek jest w stanie wchłonąć olbrzymie ilości informacji i je jakoś magazynować, przetwarzać, część świadomie. Ale wolę wykorzystywać naturalną zdolność mózgu polegająca na przyswajaniu tych informacji, które „osiadają” i układają się w większe zbiory logiczne: oznacza to mniej informacji wykorzystanych, ale za to ich efektywność w myśleniu.
 
I tu doszedłem do miejsca, które mnie boli.
 
Człowiek współczesny tym się różni od człowieka dawnego, czym różni się podróż z prędkością 300 km/h od podróży wozem drabiniastym. Zapewne ich (obu podróżników) zdolność percepcji jest podobna, ale ten szybki widzi migające, wciąż nowe informacje i sygnały oraz bodźce, a ten na wozie drabiniastym zdąży niemal znudzić się otoczeniem, zanim zwolna zamieni się ono na inne. I jeszcze może zawsze obejrzeć się do tyłu, stary obraz nie znika tak od razu.
 
Na tym tle zastanawiam się, ile z telewizji, gazet, Internetu, uczelni, szkolenia, rozmów – pozostaje w nas dziś, a ile pozostawało niegdyś. Pamiętam świat, w którym swoistą wartością, a na pewno normą było stałe miejsce zamieszkania, stałe środowisko społeczne, stałość poglądów, wierność przyjaźniom i podobnym związkom, stałe miejsce pracy przez długie lata, równomierny rozwój, powolny ale wszechstronny. Można było cyzelować rozmaite swoje sprawy i rzeczy, na rzemieślniczą modłę. Dziś raczej mamy taśmowy przemysł w tych sprawach.
 
Oczywiście, trudno tu stawiać na gruntowność a nie doceniać zmienności, ale jednak odnoszę wrażenie, że współcześnie (przecież żyję, wiem o czym mówię) nie stać nas na zgłębianie spraw, rzeczy, zdarzeń, wiedzy, stosunków. Pozostawiamy to pasjonatom i ekspertom, oczekując od nich „trzystronicowego bryku”, albo nawet góra 3000 znaków. Mój chrześniak zadawał mi mnóstwo pytań, każde następne padało po góra 20 słowach odpowiedzi, a przy tym wcale nie miałem pewności, że on nie chce się dowiedzieć, że pytał tylko z przyzwyczajenia: on po prostu wyczuwszy w odpowiedzi jakąś „kotwicę” – nie chciał już obudowywać informacji, to mu wystarczało.
 
Przecież nie był głupi, wygrywał w cuglach olimpiady międzynarodowe w różnych dyscyplinach.
 
Czy połebkowo ucząc się świata – durniejemy?
 
Czy przechodząc z rzeczywistości statycznej (statecznej?), gdzie wszystko ma swoje miejsce i korzenie – do rzeczywistości dynamicznej (fruwającej?), gdzie treścią życia jest ruch i zmienność – jesteśmy tylko inni, czy jednak lepsi albo gorsi?
 
Jeśli kultura oznacza nie tylko powierzchniowe życie artystyczne, ale też dysputę i objaśnianie świata – to z takiej kultury raczej powolutku emigrujemy, wynosimy się chyłkiem, spakowawszy manatki w sekrecie przed samymi sobą.
 
Najbardziej mnie boli, że połebkowość zaczyna być normą w polityce. Ale o tym w następnej pogadance.
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura