Właśnie otrzymałem urodzinowy prezent od córki: Ch. Taylor – „Nowoczesne imaginaria społeczne” (w notce napisano, że to fragment nieprzetłumaczonego na język polski dzieła „A secular age”).
Od co najmniej kilkunastu lat głoszę, że świat rozwija się „po śladach” czterech ścieżek rozwoju cywilizacyjnego:
1. Technicznej – starożytny Bliski Wschód, Hellada, Imperium Romanum, Europa, Ameryka Płn.;
2. Duchowej – Persja, Chiny, Indie, Inka, Aztec;
3. Pionierskiej – Japonia, Rosja, Arabia, Mongolia Chanów;
4. Wegetarnej – Amazonia, Interior Afryki, Indonezja, Polinezja (i w ogóle Pacyfik), „Indianie” północno-amerykańscy;
Koncept ten po raz pierwszy zawarłem w nieopublikowanej książce „Wybrane atrybuty gospodarki typu rosyjskiego”, dyskutowanej 14 lat temu pod okiem Prof. K. Kloca, ale ostatecznie nie poddanej obronie.
Dłuższy czas zajęło mi pojęcie, że Feliksa Konecznego koncept wyróżnienia rozmaitych cywilizacji jest „gorszy” od mojego, bo wskazuje na objawy, a mój koncept pokazuje materialno-bytowe podłoże tego, co cywilizacyjno-kulturowe i psycho-mentalne.
Ujmuję to tak:
A. Człowiek Techniczny na każdą nowo pojawiającą się potrzebę reaguje w taki sposób, że uruchamia swoje talenty tworzy „wynalazki-patenty”, co zresztą rodzi nowe potrzeby i jest samonapędzającą się maszynerią inwencyjną;
B. Człowiek Duchowy swoje wciąż nowe potrzeby odsyła do świata uniwersalnego, przezywa je (np. medytując albo ćwicząc), uruchamia właściwie świat pozamaterialny, w którym znajduje zaspokojenie materialnych, ziemskich, doczesnych potrzeb;
C. Człowiek Pionierski, kiedy czegoś potrzebuje, to „rozgląda” się, gdzie już taka potrzeba znalazła swoje zaspokojenie – po czym „zawłaszcza” narzędzia zaspokojenia, uczy się i przechwytuje cudze rozwiązania;
D. Człowiek Wegetarny na każdą potrzebę reaguje obserwacją natury – i jeśli jest w naturze jakiś odpowiednik zaspokajający potrzebę – uczy się tego, a jeśli go nie ma – wygasza człowiek swoją potrzebę jako zbędną, bezużyteczną;
W ten sposób powstają zupełnie odrębne sposoby budowania kultury i cywilizacji, zupełnie różne od siebie „typy człowieka” czy „natury ludzkie”. A w ślad za nimi – ustroje społeczne i polityczne, mechanizmy gospodarcze, kultury życia i gospodarowania, nawet religie czy systemy filozoficzne. Odrębne – ale nic nie stoi na przeszkodzie, by się komunikowały i przenikały.
Przejrzałem przez kilkadziesiąt minut swój prezent urodzinowy od córki.potem wczytam się powazniej. ale już coś widzę intrygującego.
Cieszy mnie, że nie jestem sam w swoim myśleniu o wielo-cywilizacyjnym rozwoju ludzkości, Panowie Profesorowie!.
Oczywiście, gdzież mi do wybitnych autorów!
Komentarze
Pokaż komentarze (1)