Jan Herman Jan Herman
260
BLOG

Amerykańska forteca u bram

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1

Niby nic wielkiego: amerykański statek pod wojskową banderą wpłynął na Morze Czarne, bo ma wspólne ćwiczenia z Ukraińcami.

A „ruscy” się pieklą, jakby im ktoś coś narozrabiał. Przewrażliwieni? Że niby nikt ich nie pytał?

Dowcip jest poważniejszy.

Rosjanie, na podstawie międzypaństwowej umowy, mają sporo wojska i różnych sprzętów na Krymie. Czyli bazę, jedną z najważniejszych w ich systemie.

Amerykańskie okręty wojskowe natomiast – to już nie są zabawki, tylko całe armie w pudełku. Armie nie tyle ludzkie (choć wojska tam sporo na takim sprzęcie), ile technologiczne.

To, co „z góry” widać w Sewastopolu – to jest Amerykanom wiadome i nie ma o co kruszyć kopii.

Ale Amerykanie mają na pokładzie rozmaite teleinformatyczne programy identyfikujące.

Wyjaśniam.

Kiedy przenosimy się z laptopem z lotniska na lotnisko, albo z kawiarenki internetowej do innej – nasz komputer musi „wczuć się” w lokalny system teleinformatyczny, zalogować się w nim lub go złamać. W każdym razie musi go rozpoznać, a żeby tak się stało, musi z nim „obcować cieleśnie”.

Tego nie da się zrobić z kosmosu.

Dla mnie jest jasne, że ćwiczenia z Ukraińcami to dla Amerykanów żadna atrakcja. Nieporównywalne są sprzęty obu krajów, tym bardziej logistyka i taktyka.

Ale „wejść do kawiarenki sewastopolskiej” warto, pomacać, co tam „ruscy” mają nowego. Dlatego nie zapowiadali się (mieli przynajmniej kilka godzin, zanim Rosjanie poprzestawiali swoje systemy dla niepoznaki), a teraz „duraka waliajut”, że o co chodzi, pływamy sobie, mamy zaproszenie.

Jedyną obroną Rosjan przed teleinformatycznym wtargnięciem Amerykanów jest albo zupełnie się poodłączać (czyli rozebrać się do golasa i czekać na fotki), albo zmienić odzież i udawać, że tej prawdziwej nie ma. Wierzę, że Rosjanie mają taki teleinformatyczny wariant zapasowo-zmyłkowy, bo inaczej pomyślałbym, że to cielaki.

No, ale co sobie USA zdążyło naszpiegować – to ich.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka