Jan Herman Jan Herman
168
BLOG

Żywioły i czynniki

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 5


Kiedy Człowiek stosunkowo niewiele wiedział o świecie – stosunkowo łatwo „rozróżniał” pomiędzy tym, co mógł zagospodarować a tym, na co nie miał żadnego wpływu.

 

Jeśli coś mógł przyswoić na swoje potrzeby – przygarniał, zastosowywał, używał. A to, nad czym nie panował, dzielił na żywioły przyjazne i wrogie: oba rodzaje żywiołów stawał się „przekupić” gusłami albo ofiarami.

 

A dziś – mamy do czynienia z siłą przedziwną: oto ludzkie dzieła wymykają się spod kontroli Człowieka niczym żywioły, i jak żywioły przeciwstawiają się Człowiekowi albo są mu życzliwe.

 

Najlepiej to widzimy na przykładzie elementów infrastruktury: kiedy pada system energetyczny, kiedy ulice miast zamieniają się w rwące potoki, kiedy osuwają się domy wraz ze zboczami pagórków, kiedy pociągi albo tramwaje stoją „grzecznie” w tzw. polu, kiedy fruwają lub walą się na głowę dachy, kiedy hakerzy łamią kody w ważnych urzędach, kiedy pola uprawne i niedoszłe zbiory znajdują się pod warstwą wody – to warto przypomnieć sobie, że cała ta infrastruktura powstała właśnie po to, by przed kaprysami klimatu chronić człowieka, a nie przenosić nań skutki swojej zawodności.

 

To co miało być czynnikiem chroniącym i uzdatniającym działalność człowieka – staje się takim samym żywiołem, jak żywioły naturalne. Niech szyderczym przykładem będzie raport komisji Millera, który dla Rządu okazał się nieprzetłumaczalnym żywiołem.

 

Klęska żywiołowa, zarządzanie kryzysowe, służby interwencyjne, akcje ratownicze – opierają się na „pospolitym ruszeniu” zarówno przerażonej ludności, jak też specjalnie powoływanych i „szkolonych” fachowców. Bliżej tu do guseł niż do profesjonalizmu.

 

Wytłumaczenie, dlaczego coś, co rosło w siłę i potęgę jako czynnik mający chronić przed żywiołami – nagle samo staje się żywiołem – jest dość proste. Wszystko co jest dziełem człowieka nie jest dane raz na zawsze, wymaga nadzoru, ustawicznego doglądania (informacji), pielęgnacji, konserwacji, stopniowej i konsekwentnej modernizacji, a także ćwiczeń symulacyjnych oraz profilaktyki.

 

Chodzi nie tylko o Infrastrukturę, ale też o takie „wynalazki” człowieka jak ochrona zdrowia, straż pożarna, armia, policja, systemy tele-informatyczne. Lubię podawać przykład Golden-gate, mostu, na którym dzień-w-dzień pracują dziesiątki konserwatorów, którzy niczym alpiniści wspinają się po przęsłach i wspornikach, wychwytują miejsca, gdzie odpadła lub „zmarszczyła” się farba konserwująca – i zamalowują je, przy okazji sprawdzając nity, śruby, miejsca podporów. Albo przykład takiego człowieka na kolei, który niegdyś kilometrami dzień w dzień maszerował wzdłuż torowiska, doglądając niedokręconych śrub, wypaczających się torowisk, próchniejących podkładów, potłuczonych „szklanek”.

 

Może ktoś jeszcze pamięta coś, co się nazywało Obrona Cywilna?. To była nie tyle formacja, ile procedura alertowa, od czasu do czasu, na modłę tamtych czasów, dokonująca przeglądów i ćwiczeń.

 

Nie chciało nam się od 22 lat ponosić kosztów nadzoru, doglądania, pielęgnacji, konserwacji, modernizacji, ćwiczeń, symulacji oraz profilaktyki – no to wszystko, co tego wymaga, zamiast czynnikiem wspierającym człowieka staje się niekontrolowanym żywiołem, a do tego nasza reakcja przypomina medialne gusła.

 

I tak trzymać, panie Premierze, a całą parę w wioski potiomkinowskie puścić, jakieś orliki, jakieś stadiony, to i prezydencja łatwiej zleci!

 

Nie chcę krakać: tak samo chyba funkcjonuje Europa, skoro rozwiązuje – niczym spóźnione pogotowie – wczorajsze problemy greckie, zamiast dzisiejsze portugalskie, hiszpańskie, włoskie, polskie albo jutrzejsze, kto wie jakie?

 

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka