Jan Herman Jan Herman
169
BLOG

A przyzwoitość...

Jan Herman Jan Herman Rozmaitości Obserwuj notkę 0

10 kwietnia wpisał się w listę polskich (i chyba światowych?) rocznic jako kolejna symboliczna data. To tego dnia niektórzy z najważniejszych osób w Państwie – i niektórzy z tych, którzy Państwo bezpośrednio obsługują – zapłacili dramatyczną cenę za lata zaniedbań, za bylejakość Państwa, za to, że gry i zabawy stawia(ło) się wyżej niż codzienną, żmudną, poprawną robotę.

 

Polskie Państwo (aparat) zaludnia co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób, ich obsługa liczy co najmniej drugie tyle. Ułamek spośród nich poniósł tego dnia konsekwencje zaniedbań i lekkoduchostwa w sprawach „u podstaw”. Nie, nie twierdzę, że „winnych spotkała kara”, ale jeśli w największej katastrofie technicznej i politycznej świata ginie Prezydent, Posłowie, Ministrowie, Generałowie, nosiciele etosów narodowych – to jest w tym coś z plag biblijnych. Zwłaszcza, że to nie pierwsze i nie drugie poważne ostrzeżenie dla władców.

 

Po dwóch latach nic się nie zmieniło: w ciężkim codziennym trudzie nasi zarządcy pracują nad tym, by w kluczowych, węzłowych sprawach wszystko było równie beznadziejne. Naród złożył ofiarę symboliczną z 96 osób – na próżno. Niestety, za większość katastrof – technicznych, budżetowych, gospodarczych, powodziowych, klimatycznych – rachunki płaci Lud szary, tak samo szary jak jego rzeczywistość.

 

I tylko reklamiarze mają żniwa. Transmisja, jaką cały dzień mamy i mieć będziemy, to znakomita okazja dla szminek, mydełek, pampersów, gadżetów, giełd, dla fikuśnych postaci z ró1)nie fikuśnymi bon-motami, dla wciskania ludziom kitu i badziewia z hasłem przewodnim: to się tobie należy, szaraku, więc rusz się i kup, bo nam wciąż mało i mało zysków. I to tuż po słowach wzniosłych, tuż obok obrazów znaczących.

 

Tak, tak, wiem, ile ważnych racji przemawia za tym, by media serwowały nam reklamę, nawet tę najbardziej nieprzyzwoitą i w możliwie najmniej przyzwoity sposób…

 

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości